Facebook Google+ Twitter

Wolno i trzeźwo

Jak to jest, że pojazdy, jakimi się posługujemy, są coraz lepsze, szybsze, bezpieczniejsze, a jednak pozwala się na wykorzystanie praktycznie zaledwie małego procentu ich możliwości?

Kiedyś jeden z nałogowych palaczy, puszczający z dymem co najmniej dwie paczki papierosów dziennie, skarżył się głośno, że zakaz palenia w miejscach publicznych jest jawnym prześladowaniem i dyskryminacją sięgających po papierosa, niemal pozbawieniem ich praw człowieka. Okazuje się, że współczesny świat potrafi posunąć się bardzo daleko i użyć drastycznych środków w zwalczaniu plag społecznych. Na celowniku, obok palaczy, znaleźli się ostatnio kierowcy amatorzy.

Zbliżają się wakacje. Wiele osób wyjedzie na nie samochodami i musi się liczyć z obostrzonymi przepisami poruszania się na jezdni i z koniecznością zachowania reguł obowiązujących w krajach, do jakich się udają. Zresztą nie trzeba przekraczać granicy, by z podobnym zjawiskiem spotkać się na polskich drogach. Uważamy, że jesteśmy ludźmi z fantazją. To dobrze. Fantazja nie jest rzeczą naganną. W niektórych okolicznościach jest nawet bardzo pożądana, ale trzeba ją umieć trzymać na wodzy. Jest to zarówno wymóg kultury, jak i bezpieczeństwa.

Trzeba przyznać, że niektórymi przepisami i zachowaniami kierowców poza granicami kraju bywaliśmy nieco zdziwieni, a czasem patrzyliśmy na nich z politowaniem. Wynikało to w pewnej mierze z odmiennych doświadczeń, temperamentów, jakości samochodów, dróg i ich nawierzchni, z poglądów, jakie były rozpowszechnione na temat jazdy i przewidywań związanych z przepisami bezpieczeństwa, wprowadzanymi w poszczególnych krajach.
Niewątpliwie naczelne miejsce w tej dziedzinie zajmowała sprawa prędkości jazdy. Z roku na rok wprowadzano coraz większe ograniczenia zarówno na terenach zabudowanych, jak i otwartych oraz na autostradach. Poza Niemcami nie ma już kraju, w którym na autostradach można rozwinąć dowolną prędkość, a i w Niemczech nie jest to regułą. Wprowadzenie drastycznych ograniczeń w Czechach, na Słowacji, w Austrii i na Słowenii, a zwłaszcza surowe ich egzekwowanie, nawet za minimalne przekroczenia prędkości, powiązane z bardzo wysokimi karami, powodowało uśmieszki i irytację, bo na ciasnych drogach wyprzedzenie pojazdów, których kierowcy stosowali się do ograniczeń, było po prostu niemożliwe, a tak wielkie zwolnienie ruchu wydawało się absurdalne. Z pomocą przyszły podobne przepisy w Polsce i stosowanie fotoradarów w miejscach szczególnego nasilenia ruchu, a także skuteczniejsze ściąganie mandatów przez policję drogową.

Powstaje pytanie, jak to jest, że pojazdy, jakimi się posługujemy, są coraz lepsze, szybsze, zdatne do osiągania wielkiej prędkości i do pokonywania bez trudu bardzo długich tras, bezpieczniejsze, a jednak pozwala się na wykorzystanie praktycznie zaledwie małego procentu ich możliwości? Wydaje się, że odpowiedź jest jedna. Samochody osobowe przestały być luksusem zarezerwowanym dla ludzi z nadmierną fantazją, dla wyczynowców, a stały się po prostu przedmiotem codziennego użytku. Nawet żywe konie potrafiły ponieść i spowodować wypadek, a cóż dopiero maszyny o wiele od nich silniejsze, wpuszczone na sieć dróg wiodących we wszystkich kierunkach. Jeżeli ich użytkownicy nie chcą się pozabijać, muszą być ostrożni i nie mogą szarżować.

Nie pozostaje nic innego, jak wierzyć statystykom i zdejmować nogę z gazu, gdzie tego wymagają przepisy. Sprawdza się tutaj znane włoskie przysłowie "Chi va piano, va sano e lontano" (Kto idzie wolno, dojdzie zdrowo i daleko).
Amatorzy szybkiej jazdy, spragnieni wysokiego poziomu adrenaliny, nieustannie zainteresowani sprawdzaniem wytrzymałości własnych nerwów i jakości silników, zwłaszcza wyścigowych, nie powinni się czuć poszkodowani. Nie dzieje się im żadna krzywda, tyle że muszą korzystać ze specjalnie wydzielonych przestrzeni i torów wyznaczonych do uprawiania sportów wyczynowych.

Wyjątkowo trudnym problemem okazał się zakaz kierowania pojazdami po spożyciu alkoholu - i to nie tylko samochodami, ale też motocyklami i rowerami. Co z hulajnogami, trudno powiedzieć, ale skoro dziś, niestety, i dzieci zaglądają do kieliszka, a hulajnogami jeżdżą także osoby dorosłe, któż to wie? Dawniej było z tym bardzo różnie, zwłaszcza w krajach, w których spożycie alkoholi lżejszych, takich jak wino i piwo, należało do codziennego zwyczaju i stanowiło zwykle część posiłku. Te praktyki utrzymują się tam także obecnie.

Wszystko jednak wskazuje na to, że decydujące znaczenie miały obserwacje skutków jazdy na podwójnym gazie, które okazały się równie tragiczne w krajach przywykłych zarówno do lekkich, jak i do mocnych alkoholi. W rezultacie tych obserwacji i wielu innych czynników, praktycznie wszystkie kraje europejskie wprowadziły prawie takie same surowe normy, zabraniające jazdy po spożyciu nawet niewielkiej ilości trunku.

Egzekwowanie tych zakazów wygląda różnie. Niektórzy funkcjonariusze policji są bezwzględni, inni natomiast nieco pobłażają. Trudno jednak na to liczyć, bo można się łatwo pomylić. Kontrole trzeźwości kierowców, którzy nie spowodowali kolizji czy wypadku drogowego, nie są stosowane w wielu krajach. Tam zaś, gdzie są w zwyczaju, służą przede wszystkim kształtowaniu świadomości, że po wypiciu nie należy siadać za kierownicą.

W niektórych szczególnie groźnych przypadkach jazda po pijanemu zagrożona jest utratą prawa jazdy, a nawet więzieniem i konfiskatą pojazdu. To bardzo surowe kary, ale zgodne z przestrogą, że kto nie słucha ojca, matki, ten słucha psiej skóry!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.