Facebook Google+ Twitter

Wolność od przymusu robienia przebojów - wywiad z Kayah

Kayah - obdarzona mocnym i zmysłowym głosem, jedna z najważniejszych wokalistek w Polsce. Specjalnie dla czytelników Wiadomosci24.pl ujawnia kulisy swej nowej płyty.

 / Fot. KayaxMarcin Majewski: W zeszłym roku wydałaś nakładem Kayaxu świetną płytę "MTV Unplugged" na której zaprezentowałaś dwa utwory z mającego nadejść nowego wydawnictwa "Skała". Kiedy możemy się go spodziewać, i co mogłabyś o nim powiedzieć w tej chwili?
Kayah: Płyta Skała ciągle stoi w kolejce, tak wiele mam pracy. Ogromnie dużo koncertujemy, miałam długie i fajne wakacje, teraz zajęłam się programem “Fabryka Gwiazd”, a i leń, urodzonego w niedzielę, trochę też dochodzi do głosu. Płyta jest na najtrudniejszym dla mnie etapie - powstawania tekstów. Potrzebuję się wyciszyć, skoncentrować, a na to nie bardzo mam szanse. Niemniej jednak jaka będzie już wiem. Przede wszystkim dość nowatorska jak dla mnie. Po raz pierwszy zdecydowałam się dopuścić innych do procesu jej powstawania, aranżacji itd. Mam świetny zespół, nie korzystać z ich talentu i pomysłów byłoby grzechem. Poza tym sięgnęłam po bardzo tradycyjne środki, granie na żywo, na tzw. 100 proc., na co oczywiście też mogą sobie pozwolić najlepsi, a właśnie takie zdanie mam o moich muzykach. Będzie lirycznie i melancholijnie, i co jest także nowością, dla mnie dość optymistycznie. No i wolność od przymusu robienia przebojów jest nieoceniona. Wydaje mi się że już ostatni raz przekładany termin wydania płyty, jest idealny. To Walentynki. Dużo miłości.

Czytałem, że do nagrań użyłaś między innymi piana Rhodesa z 1977 roku, czy organów Hammonda. Instrumenty mają być nagrywane na żywo.
- Grzebaliśmy w lamusie. Chcemy, by płyta brzmiała niemalże archaicznie. Czemu nie? Do tej pory ślęczałam sama przy komputerze i używałam syntetycznych brzmień niedopuszczając nikogo do głosu. Takie brzmienia też będą w kilku piosenkach, ale generalnie płyta będzie jak najbardziej „na żywo”.

„Skała” ma stanowić ukłon w stronę wielbicieli albumu „Kamień”. Czy podczas planowanej trasy koncertowej związanej z promocją „Skały” która ma mieć miejsce w teatrach, fani mogą liczyć na włączenie do repertuaru utworów z „Kamienia”, z którego przypomniałaś „Będę”?
- "Będę" co jakiś czas nadal gramy. To bardzo energetyczna piosenka. Oczywiście gdzieś podświadomie nawiązuję chyba „Skałą” do „Kamienia”, choćby w tytule. Ale jestem przekonana, że płyta ma szansę trafić do wszystkich wrażliwych serc, jak to miało wcześniej miejsce z „Kamieniem”. Choć nie analizuję tego co robię, doszłam do przekonania, że „Jaka ja Kayah” i „Stereotyp”, z których w swojej karierze jestem najbardziej dumna, nie zostały właściwie odebrane, zrozumiane, docenione, bo były zbyt nowoczesne, za trudne. Uprościłam więc mój środek wyrazu. Co wcale proste nie jest.

Tytułem będzie nawiązywać do twojego pierwszego albumu "Kamień". A zawartością? Jesteś znana jako twórca, który nie lubi drugi raz wchodzić do tej samej rzeki.
- Drugi raz do tej samej rzeki wejść się nie da. Wierzę głęboko, że „Skała” będzie o wiele dojrzalsza. Jeśli nie, to się załamię, bo będzie to znaczyło, że 10 lat minęło mi koło nosa i niczego się ani nie nauczyłam, ani nie poszłam do przodu.

Skoro mówimy o płytach. W wywiadach wspominasz o swoich dwóch ciekawych pomysłach. Jeden z nich to jak określasz "dobra płyta techno dla dzieci", drugi to swoisty world music, między innymi z afrykańskimi wykonawcami, a wśród nich Youssouf N'Dour?
- Techno dla dzieci to coś o czym już nawet zapomniałam. Myślę, że było to fajne wtedy, gdy o tym myślałam. Teraz powrócił rock, co śledzę po płytotece mojego syna i tamten pomysł upadł. Po „Skale” mam zamiar wykonać jeden projekt, powiedzmy tajemniczo, związany z patriotyzmem lokalnym, a potem rzeczywiście zajmę się płytą międzynarodową, do której szczytem moich marzeń byłoby zaprosić gwiazdę z Senegalu. To skomplikowany projekt wymagający ogromnych nakładów pracy, podróży i nawiązywania kontaktów, już w tej chwili jest spora grupa ludzi w to zaangażowana, myślę więc że będzie to miało ręce i nogi.

 / Fot. KayaxOprócz pomysłów nie brakuje też Tobie odwagi. Mam tu na myśli krążek "For Boys And Gays". Kompilacja powstała jako wynik obserwacji i wniosków na temat tej "brzydszej" płci. Spodziewałaś się kontrowersji związanych z odbiorem albumu i zarzutów ze strony branży/kolegów/koleżanek po fachu?
- Nie spodziewałam się niczego, bo też i swoją pracą nie zamierzam spełniać oczekiwań innych i sama nie oczekuję poklasku. Tym, co robię w życiu, pragnę się jedynie wyrażać. Na płycie "Music For Boys and Gays" jest kawał świetnej kompilacji przygotowanej przez naszego Kayaxowego kolegę Adasia Ślesika, przy nieocenionej pomocy najlepszych didżejów w Polsce. Muzyki dla wszystkich, bo czy można uznać jakąś właściwą dla konkretnej płci? Tytuł to swoista prowokacja. Jej jedynym celem było zaznaczenie naszego stosunku i głos za sprawą tolerancji. Nie bierzemy udziału w manifestacjach przeciw nietolerancji, muzyka to jedyny sposób w jaki możemy się wypowiedzieć pro czegoś. Jeśli bowiem będziemy prześladować jakąś grupę, przyjdzie kolej na następną, religijną, narodowościową. Świat doświadczony tyloma wojnami ma wystarczającą świadomość, by wybrać inną drogę. Wydaje mi się, że w takim katolickim kraju jak Polska, tolerancja i miłość dla bliźniego powinny świetnie radzić sobie z uprzedzeniami i stereotypami. Czy tak jest? Odpowiedź mnie zasmuca.

Jak udało się przekonać Madonnę do umieszczenia jej utworu "Sorry" na kompilacjach?
- Jest to kobieta światła i jak najbardziej świadoma zagrożeń. Do wzięcia udziału w pozytywnej akcji namawiać szczególnie ludzi o otwartej głowie i sercu nie trzeba. Jak to ona śpiewała - jeśli nie masz otwartego serca jesteś zamrożony. Frozen.

Album ukazał się nakładem "Kayax.com". Jakie wydawnictwa szykujecie w jego barwach, i czym profilów ten label różni się od Kayaxu?
- Początkowo mieliśmy zamysł, by pod jego sztandarem ukazywały się właśnie kom(com)pilacje. Ale „com” może w przyszłości dotyczyć zwyczajnie trochę mniej niszowych, a bardziej komercyjnych projektów. W tej chwili nakładem Kayax.com wychodzi druga płyta kolektywu Beats Friendly „Grooves & Moves”.

Na swej drugiej płycie - „Zebra” jeden z utworów - "Konferencja prasowa", o którym we wkładce do płyty piszesz, że jest dla dziennikarzy nieprzygotowanych do wywiadu (z Tobą). Tu chciałbym Ciebie zapytać o najbardziej jaskrawy przykład takiego nieprzygotowania, oraz najbardziej zaskakujące pytanie, oraz najbardziej absurdalne.
- Ok. Pamiętam: "Czy to prawda, że jestem tak wielką gwiazdą w swym mniemaniu, że aż musiałam mieć swoją garderobę do przebierania się?" To było pytanie, na które miałam odpowiedź - "Chyba rzeczywiście mi odbiło, skoro nie chciałam się rozebrać przed 3 tys. ludzi publiczności. "Ostatnio też usłyszałam w wywiadzie, że za odcinek "Fabryki Gwiazd" mam dostawać prawie 100 tys. złotych. Ho ho! Pomyślałam, jestem przecież więcej warta! 

Wraz z upływem czasu zbierasz doświadczenia, dojrzewasz też jako artystka. Jak to kiedyś określiłaś powoli zbliżasz się do "jazzowego wieku". W przeszłości współpracowałaś już z artystami z tego kręgu - z Michałem Urbaniakiem przy "Kamieniu" czy Leszkiem Możdżerem przy "JakaJaKayah". Czy zwrotu w tym kierunku możemy się spodziewać po Tobie przy nowej płycie? Może nawet płyta w tym klimacie?
- Miles Davis twierdził, że wszystko to jazz. Coraz bardziej się z nim zgadzam. Wszędzie gdzie jest klasa, kultura muzyczna i muzykalność tam jest jazz. Byłoby cudownie usłyszeć choć jego skrawek na „Skale”. Mogłabym wtedy spać spokojnie. Albo wręcz niespokojnie wiercić się dalej po meandrach dźwięków.

Stwierdziłaś kiedyś, że wierzysz w jak to określiłaś, sny, znaki na niebie i ziemi. Co więcej za sąsiadkę miałaś wróżkę David Hartley (Danutę Kosecką). Bodajże z powodzeniem skorzystałaś z pomocy energoterapeuty gdy straciłaś głos przy nagrywaniu "Stereotypu"? Jaki masz stosunek do tzw. naturalnych metod leczenia?
- Jak najbardziej pozytywny. Wykorzystują one bowiem nieskończoną siłę jaką nosimy w sobie, a o jakiej w codzienności zapominamy. Skoro zostaliśmy stworzeni na podobieństwo, w każdym z nas jest obecny Bóg. Każdy z nas nosi jego iskrę. Ma też wszelkie atrybuty, które tylko musi uruchomić. Wszyscy posiadamy umiejętność samoleczenia. Wszyscy, czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, podlegamy uniwersalnym prawom, a wszystko co zdarza się nam w życiu jest tylko manifestacją naszych myśli lub reakcją na nasze uczynki. Jeśli dzieje się źle, może warto zastanowić się nad sobą, nad własną skłonnością do wsłuchiwania się w podpowiedzi ego. Każdy z nas jest z punktu dobry. Bardzo w to wierzę.

"Supermenka" z "Zebry" - spotkałaś się z wypowiedziami fanek, którym ten utwór pomógł w wyjściu z toksycznych relacji, uświadomieniu sobie wewnętrznej siły. Coś na zasadzie afirmacji?
- Rzeczywiście, zdarzyło to mi się nie raz. Byłam w szoku, bo nigdy nie sądziłam, że zwykłe słowa piosenki mogą mieć taką siłę. Podobnie było z „Testosteronem”. Czyżbym więc pisała piosenki zaangażowane? 

Napisanie tekstu do "Testosteronu” z tej płyty zajęło Tobie miesiąc. Twórczo był to jednak dla Ciebie dobry okres, iż powstało tyle utworów, iż część nie zdołała zmieścić się na płycie. Będą miały szanse ukazania się na którymś z kolejnych albumów?
- Nawet nie wiem gdzie one są. Piosenki żyją swoim życiem. Nieraz krótkim. Prawda jest taka, że przy pracy nad każdą płyta mam paranoję, że wciąż zbyt mało piosenek, by wybrać najlepsze, a w rezultacie odrzucamy niemalże połowę. Oczywiście z nadzieją, że jeszcze do nich wrócimy. Nasze głowy i serca jednak wkrótce galopują w innym kierunku i nijak nie utożsamiamy się z tym, co powstało wcześniej.

W planach Kayax miał uruchomienie internetowego radia, w którym m.in didżejami mieli być jego artyści. Jak ten temat wygląda dziś?
- To radio już miało działać i to od ponad roku. Niestety w wyniku głupiego błędu straciliśmy całą zawartość serwera i Tomik musi znaleźć siłę i czas, żeby zająć się tym od nowa.

Wspominałaś, że masz już nawet pomysły na następną płytę, która “Cicha nie będzie”? Możesz uchylić nieco rąbka tajemnicy i coś powiedzieć na jej temat?
- Mówiąc to miałam na myśli właśnie płytę międzynarodową w klimacie „world music”, a cicha nie będzie, mam nadzieję, za sprawą bębnów, egzotycznych rytmów, które tak uwielbiam.

Na koniec chciałbym zapytać kiedy możemy liczyć na zwiastun “Skały” w postaci radiowego singla?
- Wydaje mi się, że pierwszy zwiastun pojawi się na święta. Potem Karnawał, a potem Walentynki i miłość!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.