Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5040 miejsce

"Wolny strzelec" i "Zaginiona dziewczyna". Fincher i Gilroy rozprawiają nad indywidualizmem

Filmy "Wolny strzelec" i "Zaginiona dziewczyna" można rozbierać na kawałki pod różnymi kątami - na przykład pod tym, jak destrukcyjny jest wpływ nowoczesnego społeczeństwa na jednostki.

Cudowna Amy sprawia wrażenie cudownie niewinnego wcielenia amerykańskiej bajki o wyższej klasie średniej, może w ciut wypaczonym przez nowe media wydaniu. Jest piękną, wysportowaną blondynką z Nowego Jorku, z karierą dziennikarską i kilkoma dyplomami z kluczowych amerykańskich uniwersytetów, na których wykuwa się wielkie kariery. Elokwencja ubrana w Diora, cięty umysł podejmujący prestiżowy zawód z nutą misji społecznej. Małżeństwo o znamionach mezaliansu, dość dobrze na początku zamaskowanego - Amy wchodzi w wiek, kiedy czas się ustatkować. Poznaje atrakcyjnego młodzieńca, który wydaje się dotrzymywać jej kroku w błyskotliwych rozmowach. Ten nieco później prosi ją o rękę w nieszablonowy sposób, podczas prasowego wywiadu. Właściwie wszystko się zgadza - nawet rodzina Amy wydaje się zadowolona z biegu rzeczy, który dosyć łatwo wpisać w narrację o Cudownej Amy, na której od lat zarabiali.

Rodzina panny Dunne sprzedawała swoją córkę w postaci bajki o idealnej przedstawicielce wyższej klasy średniej, projektując naprzód jej kolejne kroki, jak sama Amy przyznała - trudno powiedzieć, jak ta dorosła osoba, kojarzona powszechnie z kreskówkową postacią, czuje się w schizofrenicznej roli bycia na poły mainstreamową ikoną i marionetką w rękach rodziców, na poły wcieleniem wszelkich ideałów, którym hołduje amerykańska klasa średnia. Bajka zaczyna się sypać w momencie, kiedy świeżo upieczone małżeństwo przestaje radzić sobie z karierami dziennikarskimi w Nowym Jorku i ze względu na splot okoliczności (umierająca matka Nicka, rezygnacja z pracy obojga) wyprowadza się do małej miejscowości w Missouri. Nie tak wyobrażała sobie małżeństwo (które rzecz jasna przyjęła na barki z gotowością na poświęcenia i ciężką pracę) - małomiasteczkowy melodramat rozgrywający się w sąsiedztwie idiotycznych wielodzieciatych kobiet, z mężem tracącym kolejno wszelkie atuty, na dokładkę zdradzającym ją z nastolatką z wielkimi cyckami, bez prestiżowej pracy, bez inspiracji i bez perspektywy. Zamienia się w sfrustrowaną małżonkę, zazdrosną, żałosną i małostkową kobietę, którą gardzi - winę zrzuca na Nicka, i postanawia uknuć intrygę idealną: wyrywającą jej ze stagnacji i pozbawiającej niewygodnego związku w adekwatnie spektakularny i brutalny sposób.

Film krok po kroku odsłania nam nowe aspekty tej wciągającej i jeżącej włosy na ciele intrygi uknutej przez umysł inteligentny i naznaczony socjopatycznym brakiem współodczuwania, solidarności, empatii. Główna bohaterka z kwadransu na kwadrans staje się coraz bardziej odrażającą, bezwzględną postacią, która w odwecie za zniszczenie zasłużenie idealnego życia posuwa się do ostateczności. A kiedy na jej planie ukazują się skazy, natychmiast go rewiduje, pozbywając się innej osoby niż planowana i wracając na łono rodziny w glorii bohaterki. Wymarzona rola wdowy została zastąpiona przez inną amerykańską bajkę, małżeństwo po przejściach, poskładane w tragicznych okolicznościach, ale z perspektywą potomstwa i gotowością do poświęceń.

 / Fot. screen z filmu "Wolny strzelec" to historia wynurzającego się gdzieś ze społecznych nizin Lou Blooma, który chociaż nie zdobył żadnej istotnej edukacji, ambitnie spędzał wiele swojego czasu na pochłanianiu wiedzy z różnych dziedzin i internalizując wyrafinowany język ludzi sukcesu, licząc na to, że opanowanie odpowiedniej nomenklatruy pozwoli mu na wspięcie się po społecznej drabinie. Obserwujemy perypetie drobnego złodzieja złomu, który nie traci żadnej chwili na zdobycie bardziej akceptowalnego zajęcia i przypadkowo trafia na sytuację, która zmienia jego życie. Zostaje fotoreporterem/paparazzi, wkracza w świat nocnych marków i wolnych strzelców, którzy wyposażeni w sprzęt do podsłuchiwania policyjnych rozmów, GPS i kamerę polują na ekscytujące historie dla lokalnych stacji telewizyjnych. Poznajemy od środka realia współczesnej telewizji, skoncentrowanej na rasistowskiej retoryce i pragnieniu pokazywania najbardziej krwawych historii. Lou wpisuje się w schemat doskonale - bezwzględność, umiejętność bezpardonowego wejścia w najbardziej delikatne sytuacje, a nawet prowokowania i kreowania gorących historii wznosi go na wyżyny w medialnym świecie. Wszystko to jednak opatrzone jest rysem psychopatii, kompletnego braku empatii i bezwzględności. I tu rysuje się wspólny punkt między dwoma opisywanymi filmami (nota bene doskonałymi) - jak współczesne społeczeństwo, nastawione na sukces i skłonne do osiągnięcia go za wszelką cenę, dąży do niego po trupach, ujawniając cechy zaliczające się do spektrum chorób psychicznych. Poza wieloma zaletami tych obrazów, jest to jedna z silnie ukazujących się krytyk współczesności uprawiających patologie pod hasłem sukcesu i spełnienia. Jest to jeden z powodów, dla których warto jest im się dobrze przyjrzeć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.