Facebook Google+ Twitter

Wolontariat – jak nie marnować czasu

Słowo "wolontariat" słyszał pewnie każdy - ale ilu spróbowało się zaangażować? Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto! Najtrudniejsze są początki... Potem za "poświęconą" godzinkę czy dwie tygodniowo otrzymujemy znacznie więcej.

zdjęcie ilustracyjne / Fot. AKPANa jednej z lekcji mieliśmy napisać na karteczkach, co jest dla nas w życiu najważniejsze. Odpowiedzi podawane przez dziewiętnastolatków, nad którymi wisiało widmo matury, były różne. Pojawiły się tu i przyjaciele, i pieniądze, i szczęście, i rodzina… Najczęściej pojawiającą się odpowiedzią była – oczywiście – miłość. Jakkolwiek różne to słowo może mieć znaczenie, znaczna część z nas przyznała, że to ona jest najważniejsza. Pamiętam, że jeden z kolegów napisał: "dawanie siebie innym". Niby nic szczególnego – a jednak przy głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że swoje myśli ujął trafniej niż większość z nas.

Najważniejsze to pokonać wątpliwości i… spróbować


Zanim zaangażowałam się w wolontariat w szkole podstawowej nr 35 w Częstochowie, musiałam zwalczyć swoje uprzedzenia. Kiedy na początku roku akademickiego podeszła do mnie dziewczyna i z ogromnym zaangażowaniem zaczęła opowiadać o pracy i zabawie z dziećmi z podstawówki, pomyślałam: wolontariat? I co jeszcze? Użerać się z jakimiś dzieciakami? Za friko? Ale postanowiłam spróbować. Kolejną chwilą, w której miałam ochotę zrezygnować z wolontariatu był moment, kiedy poznałam oficjalną nazwę naszej grupy: Maryjny wolontariat młodych – akademicka „Caritas". Co mi tu nie pasowało? Wewnętrzny sprzeciw budziło przede wszystkim słowo „Caritas”, które kojarzy mi się bardzo negatywnie. Na szczęście zanim moje własne wyimaginowane wątpliwości przekonały mnie, że w to wcale nie warto się angażować, postanowiłam spróbować i udałam się do szkoły, aby odrabiać z uczniami lekcje. Teraz... nie wyobrażam sobie tygodnia bez wolontariatu.

Dzieciaki są fantastyczne!


Powrót do szkoły podstawowej był dla mnie szokiem. Już nie pamiętałam, jak wygląda szkolny korytarz w podstawówce podczas przerwy, zapomniałam o tym gwarze powodowanym przez rozbrykanych i radosnych dziesięciolatków. Idąc szkolnym korytarzem z kubkiem z gorącą herbatą, miałam nadzieję, że żadne z nich nie wpadnie na mnie z całym impetem, powodując mały kataklizm. Drżącą ręką otworzyłam drzwi do sali – co oczywiście zostało zauważone przez jedną z uczennic, która bezpardonowo wypaliła: „ręka się pani trzęsie”.

Początki są najgorsze. Kiedy już dzieciaki uda się „usadzić” i względnie uspokoić, po wysłuchaniu żalów i pozwoleniu na spożycie kanapki czas przejść do pracy. Otworzyć książki, zeszyty, wytłumaczyć co, jak i dlaczego, sprawdzić wypracowanie, zadanie z angielskiego czy pomóc dopasować angielskie słówka do ilustracji. Trudno jest komuś wytłumaczyć, ile jest dziewięć minus siedem i dlaczego – ale nie trzeba być bardzo pomysłową osobą, żeby spróbować to pokazać na palcach. Mogę zapewnić, że za trzecim razem każdy zrozumie, o co chodzi…

Kiedy Kuba wreszcie zapamiętał różnicę między literkami „p” a „b” i bez większych problemów przeczytał krótki wierszyk, ktoś inny „załapał” matematykę, a w zadaniu z języka polskiego pojawiły się poprawnie dodane znaki interpunkcyjne, poczułam niesamowitą satysfakcję. A gdybym akurat miała zły humor, to wszelkie smutki pryskają, kiedy podbiegają dziewczynki z pierwszej klasy, żeby się przytulić. Z czasem zrozumiałam, że w tym wolontariacie nie chodzi o odrabianie lekcji, ale o samą naszą obecność – fakt, że jest ktoś, kto zwróci uwagę, „pozwoli” pomalować pieska na niebiesko, skarci za krzywe pisanie literek, czy pochwali za dobre rozwiązanie.

Rozejrzyj się!


- A może zostaniesz na spotkaniu – zagadnął ktoś do dziewczyny, która przypadkiem trafiła na spotkanie organizacyjne – może chciałabyś prowadzić wolontariat w trzydziestce piątce?
- Nie, wiecie, ja mam bardzo mało czasu – odpowiedziała.
- Nie masz czasu? Jak my wszyscy… - westchnął ktoś, a dziewczyna wycofała się pospiesznie. Brak czasu – na to w XXI wieku cierpi każdy, kto chce zaznać trochę życia. Rozerwani pomiędzy zajęcia – te obowiązkowe i te dodatkowe, te których nie znosimy i pozostałe dające przyjemność. Ciężko znaleźć czas „dla siebie”, a co dopiero „dla innych”. A jednak warto rozejrzeć się wokół, popytać – może ktoś, obok nas, potrzebuje naszej bezinteresownej pomocy. Może, mimo chronicznego braku czasu, uda nam się wygospodarować godzinę lub dwie – a natychmiast może okazać się, że nie jest to strata, a wspaniała inwestycja naszego wolnego czasu!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

(+) Rewelacja! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za super artykuł. W sumie całe moje życie to wolontariat. Po kilku latach takiej pracy mam wiele doświadczenia i powiem,że nie zawsze wszystko jest takie różowe.pomaganie innym to czasami walka z wiatrakami. Wolontariat jest rzeczą bardzo trudną i wymaga wielkiego poświęcenia i zaczynając trzeba wiedzieć,że pracując dla innych nie można oczekiwać nic dla siebie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Za poruszenie tematu,

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) I to piękne, Agato: "...w tym wolontariacie nie chodzi o odrabianie lekcji, ale o samą naszą obecność – fakt, że jest ktoś, kto zwróci uwagę, „pozwoli” pomalować pieska na niebiesko, skarci za krzywe pisanie literek, czy pochwali za dobre rozwiązanie".
Mam nadzieję, że o swoich wrażeniach jako wolontariuszki opowie nam tu niebawem dziennikarka obywatelska - Iza, w imieniu której jeszcze raz dziękuję za pomoc Danielowi Siwakowi. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agato, studiujesz na AJD?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny temat, zarówno do opisania - co uczyniłaś, a także do przemyślenia. :) artykuł daje sporo do myślenia o dzisiejszych czasach, gdzie wiele osób widzi tylko czubek własnego nosa, a nie dostrzega problemów innych ludzi, często żyjących tuż obok. Jeśli ktoś ma dryg i smykałkę do takich zajęć, jest to świetna sprawa, a czasu zawsze starczy na wszystko, trzeba tylko wybrać w swoim życiu priorytety. :)

Wielki PLUS za fajny tekst i temat!

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za temat. Wiem bardzo dobrze co to jest wolontariat. Jestem wolontariuszem od 10 lat. Kawał ciężkiej pracy ale satysfakcji nie da się opisać. Uśmiech dziecka czy też łzy w oczach starszych osób, którym pomagają wolontariusze jest bezcenny.
Sam szukam wolontariuszy w województwie łódzkim gdyż jestem koordynatorem stowarzyszenia "Wiosna", która co roku przygotowuje świąteczną paczkę dla najuboższych w całej Polsce.
Praca z wolontariuszami jest dla mnie czymś niesamowitym. Tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć. Jeżeli ktoś nigdy nie spróbował wolontariatu to zachęcam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Dawać siebie innym" Wspaniała definicja...jakże rzadko już praktykowana.

Ogromny plus za podjęcie tematu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.