Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36777 miejsce

Wolontariat pracowniczy. Lepiej traktować go poważnie...

To historia o tym, czym wolontariat pracowniczy nie jest. I o konsekwencjach zbytniego zainteresowania wizerunkiem - nie człowiekiem.

Zdjęcie ilustracyjne. Wolontariusz w ośrodku dla uchodźców w Lublinie. / Fot. PAP TrembeckiCo to w ogóle jest wolontariat pracowniczy? Czym różni się od zwykłego wolontariatu? I dlaczego pojęcie to staje się w Polsce coraz popularniejsze?

Najprościej mówiąc – wolontariat pracowniczy jest formą wolontariatu, którą stymuluje i organizuje (przynajmniej do pewnego stopnia) pracodawca. Działania te związane są z ideą społecznej odpowiedzialności i społecznego zaangażowania w biznesie. Na przykład pracownicy firmy Z (nie będzie kryptoreklamy) w ramach wolontariatu pracowniczego w świetlicy środowiskowej, uczą dzieci z ubogich rodzin obsługi komputerów, które firma Z im zasponsorowała. Zatem oprócz wkładu finansowego (w postaci komputerów) firma Z "oddaje" również do dyspozycji swoich pracowników, ich czas wolny, wiedzę i zapał. Pracownicy spełniają się społecznie w pomocy innym, a firma (w tym przypadku jest to skutek uboczny) zyskuje pozytywny wizerunek.

Skoro wiemy już, czym wolontariat pracowniczy jest, to dowiedzmy się teraz, czym on nie jest. Otóż firma farmaceutyczna Glaxo Smith Kline (GSK) zapragnęła „pobawić się” w taką działalność. W skrócie chodzi o to, że (w ramach wolontariatu pracowniczego) postanowiła odmalować dwa pokoje w domu pomocy, który wspiera dziewczęta i kobiety w trudnej sytuacji życiowej. Mieszkanki poodsuwały meble, posprzątały, przygotowały się i oczekiwały na przybycie wolontariuszy ze wspomnianej firmy farmaceutycznej.

Wolontariat ten miał się odbyć w ramach kilkudniowej konferencji tejże firmy i trwać 3-4 godziny. Najpierw zgłosiło się prawie stu pracowników. Jednakże im bliżej konferencji, tym liczba chętnych spadała. W przeddzień długo oczekiwanego przez mieszkańców „eventu” zostało tylko sześciu chętnych. W końcu nie przyszedł nikt. Mieszkanki z powrotem wniosły meble do pokojów, pochowano plakaty mające przywitać wolontariuszy oraz skromny poczęstunek dla nich. No cóż – przyjdą następnym razem. Może na międzynarodowy dzień wolontariusza?

Jak do tego doszło? Kto zawinił? Jak to możliwe, że ludzie na co dzień odpowiedzialni za tak ważne sprawy (ale biznesowe), menedżerowie, kierownicy, koordynatorzy itp. nie byli w stanie wygospodarować maksymalnie 3-4 godzin (tyle miał trwać ten event) i zrobić czegoś banalnie prostego, jak pomalowanie dwóch pokoi dla ludzi, którym los napisał tak trudny, życiowy scenariusz? Mieszkańcy domu pomocy, o którym mowa to w większości kobiety i dziewczęta – ofiary przemocy – bite, gwałcone, zmuszane do prostytucji, uzależnione od szeroko pojętych środków odurzających.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

kretkris- Canada
  • kretkris- Canada
  • 03.04.2011 15:22

Woluntariat ? Nauczono mnie na Zachodzie..... - nie ma pracy za darmo. - Kazda praca ma byc zaplacona. Tylko zydo-komuna w takich cholernych krajach jak Polska czy Kanada lansuje prace za darmo. Czasy czynow spolecznych juz sie skonczyly. Obowia,zkiem czy to rza,du , czy pracodawcy jest bulic pienia,zki za kazda, prace, . Nauczyliscie sie, zerowac na ludziach. Kazdy pracownik sra ze strachu zeby roboty nie stracic. To jest zastraszanie ludzi.... wy smyki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mogę sie poświecić dla kogoś nauczę go robić łopatą i kilofem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla niedomyślnych - słowo "event" zostało w artykule użyte w funkcji ironicznej, prześmiewczej - miało za zadanie obnażyć absurd stosowania terminologii marketingowej w tego typu akcjach prospołecznych, które na dodatek się nie odbywaja i w konsekwencji wyrzadzają więcej szkód niz pożytku. Szkolenia dotyczące "wolontariatu w biznesie" - dość często - mają miejsce. Przed samym wolontariatem wysyłane są zwykle maile informacyjne tak, aby pracownicy mogli się solidnie przygotować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie to NIE BYŁ ŻADEN WOLONTARIAT PRACOWNICZY! Ciekaw jestem czy Ci ludzie, którzy w ramach tego niby "eventu" mieli to robić, w ogóle wiedzieli co to jest wolontariat lub czy mieli jakieś szkolenia dotyczące wolontariatu "w biznesie"?

Podejrzewam, że nie... Firma raczej chciała sobie wizerunek podbudować...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.04.2009 06:29

Znakomicie przedstawiony temat. Prosto i dobitnie. Gratulacje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

"tyle miał trwać ten event" - a czemu trwać a nie "lasts", w ogóle za dużo polskiego...
A poza tym interesujący temat(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.