Pozycja materiału w rankingach:
Wyjazd do pracy humanitarnej w Afryce zawsze był moim marzeniem. Rodzina pukała się w czoło, a przyjaciele kupili plecak. Bez pieniędzy i ze słabą znajomością angielskiego – postanowiłam zaryzykować podróż do Malawi. Nigdy nie żałowałam.
Już w krótkim czasie po przyjeździe uświadomiłam sobie, że uzyskana wiedza i doświadczenie są znacznie bogatsze od tego, które byłam przekonana przekazać. Malawi jest jednym z najuboższych krajów świata, ale mimo tego ma bardzo wiele do zaoferowania każdemu przybyszowi.
Wszyscy zarówno chętnie słuchali, jak i uprzejmie odpowiadali na wszystkie moje pytania. Takich wiadomości nie znajdzie się w żadnych przewodnikach. Z drugiej strony istotne było to, co się mówi. Większość ludzi nie czyta książek ani nie ogląda telewizyjnych wiadomości. Przyjezdni są ich skarbnicą wiedzy o świecie.
Ludzie byli zawsze gotowi do uśmiechu, dowcipkowania i żartowania, chociaż nie mieli zbyt wielu powodów do radości na co dzień. Pomijali tylko milczeniem tematy polityki. Pozostało im to po okresie dyktatorskich rządów generała Bandy, znanego z wysyłania opozycji na kąpiel w basenie pełnym krokodyli.
Wszyscy byli bardzo otwarci i życzliwi. Nie potrzebowałam znać lokalnego języka, żeby się porozumieć. Oznaki uprzejmości i radości posiadają międzynarodowy kod, który pozwalał łatwo pozyskać wielu przyjaciół. Prawie każdy chciał być moim przyjacielem.
Malawianie okazali się bardzo konserwatywnym społeczeństwem. Szczególnie zaś kobiety prezentowały bardzo tradycyjne podejście do codziennego ubioru. Przyzwyczajona do spodni, musiałam nosić długie spódnice i sukienki z rękawami, nawet w największym upale. Gdybym założyła koszulkę na ramiączkach, czy krótkie spodenki, uznano by mnie za kobietę lekkich obyczajów.
Artykuły
(39)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.59)
Wiek: 41 | Miejscowość: Belize | Kraj: Belize
O mnie: Moja pasja - marzenia o rzeczach nieosiągalnych i... zdobywanie ich.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Matt Lipiński 06.12.2008 06:14
Zdanie Rotert'a to jeden z właściwszych powodów aby opuścić szpony kapitalizmu i niestrawione resztki komunizmu. Podzielam je, choć nie byłaby to dla mnie jedyna przyczyna wyjazdu. Ucieczka, "z daleka od człowieczeństwa"...a może uciec by wreszcie go zaznać?
Wierzę, że taki wyjazd zmienia wszystko w człowieku. To musi być wspaniałe uczucie. Pozdrawiam.
Luiza Mayorga 26.11.2008 22:44
Dziekuje wszystkim za komentarze.
Pani Jadwigo: piekne paciorki kupilam ja:)
Art300: Zdrowaski zmawialam szczegolnie na samotnych wyprawach do wiosek w buszu,
Rotert: zostan w Polsce,kraju nie zakazonego... nie ma. Chyba, ze spodoba Ci sie na Antarktydzie;)
Steniu: ten material powstal z mysla o Tobie
Stefania Najsarek 23.11.2008 10:22
Luizo, wyrazy szacunku i podziwu! :)
Autor usunął profil 23.11.2008 09:59
+) "W ciągu wielu lat niedostatku ludzie nauczyli się licznych sposobów na przetrwanie. Najistotniejsze, że najubożsi z nich, w przeciwieństwie do skorumpowanych urzędników państwowych, pozostali uczciwi i dobroduszni. Podczas prawie sześciu miesięcy pobytu w Malawi nie spotkała mnie żadna kradzież czy napad. Co więcej, na pożegnanie otrzymałam piękne pamiątki." Wolałbym żyć w Malawi, niż w obecnej Polsce, stykać ze schamieniem rozsianym, wyścigiem szczurów, totalną znieczulicą i hipokryzją "rodaków". I ja planuję wyjazd, lecz będzie to emigracja na stałe. Szukam kraju nie zakażonego zachodnią mentalnością i "cywilizacją" tak daleką od człowieczeństwa. Marr
Artur Wojnowski 23.11.2008 08:55
Paciorki zostały zmówione :)
A na serio: podziwiam !
Jadwiga Kowalczyk 23.11.2008 08:48
"Wymiana handlowa okazała się najprostszą formą komunikacji. Na lokalne, piękne rzemiosło artystyczne wymieniłam wszystko, co było mi już niepotrzebne: od używanego ręcznika, poprzez stare spodnie aż do zepsutego radia."
...a tradycyjne paciorki tez?