Facebook Google+ Twitter

Wolontariusze Europejscy, czyli życie evsa

  • Źródło: ngo.pl
  • Data dodania: 2008-04-04 19:43

Są młodzi. Spędzają kilka miesięcy w obcym kraju. Dobrze się bawią, poznają nowych znajomych. Ale nie tylko. Opiekują się dziećmi, osobami starszymi, niepełnosprawnymi lub uchodźcami. To Wolontariusze Europejscy, tzw. evsi

Wolontariusze z Niemiec pomagali np. przy remoncie domu dziecka w Zabrzu. / Fot. Mikołaj Suchan Dziennik ZachodniWolontariat Europejski (European Voluntary Service – EVS) to jedna z akcji Programu „Młodzież w działaniu”. Aby stać się evsem nie trzeba spełnić żadnych formalnych wymagań. Może nim zostać każdy, kto ma od 18 do 30 lat i chce spędzić poza swoim rodzinnym krajem od 2 do 12 miesięcy.

Chcą przyjeżdżać do Polski


Jedną z kilkudziesięciu organizacji przyjmujących w Polsce wolontariuszy jest Stowarzyszenie Rozwoju i Integracji Młodzieży STRIM z Krakowa. Od 2001 r. przyjęli już 200 osób. W tym roku goszczą 12 wolontariuszy, którzy przyjechali na 9 miesięcy. Bardzo chcieliby przyjmować więcej gości (a chętnych na przyjazd do Polski nie brakuje), ale za mało jest osób, które by się nimi zajęły. A organizacja musi dbać o wolontariuszy, których przyjmuje. Trzeba zapewnić im odpowiednie szkolenie, pilnować czy dają sobie radę w obcej rzeczywistości i po prostu spędzać z nimi sporo czasu.

Ula Marcinkowska, studentka biologii, już od 5 lat zajmuje się w STRIM-ie przyjeżdżającymi do Krakowa wolontariuszami. Z wieloma osobami się zaprzyjaźnia. Szczególnie miło wspomina ubiegłoroczną grupę, z którą bardzo się zżyła. Zagraniczni wolontariusze pracują z dziećmi w kilku krakowskich przedszkolach, szkołach oraz w klubie młodzieżowym w podkrakowskim Tyńcu. Każdy wolontariusz spędza w takiej placówce codziennie 6 godzin. Co robią? Dużo zależy od ich kreatywności. Mogą uczyć podstaw swojego języka, tańców ludowych, piosenek. Dzieciaki są zachwycone.

Szok kulturowy


Wolontariusze STRIM-u prowadzą blog, na którym dzielą się obserwacjami na temat Polski i swoimi doświadczeniami. Bo różnice kulturowe – szczególnie na początku – dają o sobie znać. Jeden z autorów bloga opisywał ze zdziwieniem „polskie fenomeny”: zapiekanki czy kioski z absurdalnie małymi okienkami. Teraz zapiski prowadzi Włoch – Marco z Turynu. Na razie pisze po angielsku, ale już niedługo może to się zmienić. Każdy wolontariusz chodzi na kurs języka polskiego. Poprzedni autor bloga, Jonas z Niemiec, po pewnym czasie częściowo pisał go już po polsku.

Z obserwacji Uli Marcinkowskiej wynika, że po początkowej euforii zaraz po przyjeździe, wolontariusze przechodzą kryzys (tęsknią za domem, czują się osamotnieni), potem jest już tylko dobrze albo bardzo dobrze. A po skończeniu projektu pozostają przyjaźnie, wielki sentyment do miejsc, w których się mieszkało, ale też chęć dalszej pracy dla innych. Dla wielu osób Wolontariat Europejski to doświadczenie, które zmienia ich życie.

Energia na przyszłość


EVS wyzwala energię, która drzemie w młodych ludziach. Po powrocie wykorzystują ją do pracy w rodzinnych miejscowościach. We wszystkich krajach, biorących udział w programie, powstają stowarzyszenia ex-evsów, jak mówią o sobie byli wolontariusze. Promują EVS wśród młodych ludzi w swoich lokalnych środowiskach i ulepszają projekty dostępne dla nowych wolontariuszy.

W Polsce jest to stowarzyszenie Trampolina, które powstało w styczniu 2006 i liczy prawie 70 osób. Na przełomie listopada i grudnia Trampolina zorganizowała w Lanckoronie, koło Krakowa międzynarodowe spotkanie przedstawicieli jedenastu organizacji byłych wolontariuszy EVS. Od 2005 r. lokalne organizacje połączone są w sieci NEVA – Network of European Volunteers' Associations. Barbara Karaś, członkini Zarządu Trampoliny była wolontariuszką w Belgii, w klubie dla młodzieży. Po powrocie zaczęła działać w Trampolinie i jednocześnie w swoim rodzinnym Staszowie założyła własną fundację Farma. Pracuje w niej nad stworzeniem pierwszego w województwie świętokrzyskim Centrum Dzieci i Młodzieży.
– Z Trampoliny wszyscy czerpiemy energię, nie dajemy się szarości, rozwijamy się i wzajemnie motywujemy się do działania i wykorzystywania swojego doświadczenia EVS w Polsce – mówi Basia.

To wciąga!


Po kilku latach pracy z evsami w STRIM-ie, Ula Marcinkowska myśli o zorganizowaniu programu wymian dla osób niepełnosprawnych i ich opiekunów między Polską a krajami skandynawskimi. Niedawno jednak dostała propozycję robienia doktoratu w Finlandii. To dla niej wielka szansa, ale wyjazd oznaczałby porzucenie wolontariuszy i nowego projektu, w który włożyła tak dużo serca. Decyzja nie jest wcale prosta. Tak to już jest z evsami: przebywanie z nimi naprawdę wciąga!

Aleksandra Soboń-Smyk
więcej na www.ngo.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.