Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

44123 miejsce

Wolontariusze i hieny. Uważajmy na fałszywych kwestarzy

Na ludzkie nieszczęścia i tragedie reagują instytucje charytatywne, organizując akcje pomocowe i zbiórki. Pod te akcje podszywają się oszuści wyłudzający od dobrodusznych ludzi pieniądze. Za oknem piękna pogoda, więc hieny ruszyły na żer.

Wierzymy wolontariuszom PCK, chętnie wrzucamy datki do ich puszek bądź obdarowujemy przy okazji zbiórek żywności czy odzieży. I słusznie. / Fot. PCK Warszawa, Zarząd GłównyFałszywi wolontariusze kwestują na ulicach i pukają do drzwi mieszkań oraz domów, bez najmniejszych skrupułów prosząc o datki na cele charytatywne. Na leczenie ciężko chorego dziecka, ofiary powodzi czy wichury, dożywianie dzieci, specjalistyczny sprzęt ratujący życie, budowę ośrodka rehabilitacyjnego czy hospicjum - na każdą okazję mają przygotowaną wzruszającą historię. Tak naprawdę jednak zbierają pieniądze wyłącznie na... własne przyjemności. Niestety obecnie w całym kraju tego rodzaju oszustwa, choć wyjątkowo perfidne, są już na porządku dziennym, stając się źródłem sporego dochodu i niezłym "sposobem na życie".

Ujmują za serce, wzbudzają zaufanie


Ufamy wolontariuszom WOŚP i bez żadnych oporów wrzucamy datki do ich puszek. / Fot. Małgorzata Sarapkiewicz– W połowie maja do moich drzwi zadzwoniła kobieta. Młoda. Na szyi miała coś jakby zalakowaną legitymację. Przedstawiła się z imienia i nazwiska jako wolontariuszka z fundacji zbierającej pieniądze na operację przeszczepu szpiku dla rocznego chłopczyka chorego na białaczkę, pokazała też list – opowiada Jerzy Marcol z Czerwionki-Leszczyn k. Rybnika. Kobieta miała również ostemplowaną listę, na którą wpisywała kwotę i dane ofiarodawcy. Darczyńca tę listę podpisywał. Pan Jerzy nie miał powodów, by kobiecie nie wierzyć. – Wzbudzała zaufanie. Poza tym, jak pomyślałem o tym chłopczyku, od razu stanął mi przed oczyma mój wnusio. Dałem 50 zł – mówi mężczyzna.

To, że padł ofiarą oszustki, parę godzin później uświadomiła mu córka. Wpadła z wizytą i od słowa do słowa zgadali się o kobiecie, która tego dnia odwiedziła okoliczne mieszkania. Okazało się, że u córki pana Jerzego też była, tyle, że wtedy zbierała na... hospicjum dla dzieci. Córka dała 20 zł. – Jak pomyślę, że to babsko, żeby wyciągnąć od ludzi pieniądze, posłużyło się dziećmi, to szlag mnie trafia – stwierdza. Jednak choć został oskubany przez fałszywą wolontariuszkę, policji sprawy nie zgłosił. – 50 zł to żaden majątek. Tylko byłby wstyd, że na stare lata dałem z siebie zrobić takiego durnia – wyjaśnia, i dodaje: – Mam nauczkę na przyszłość.

Chcąc kwestować i zbierać pieniądze, trzeba postarać się o odpowiedni identyfikator / Fot. Małgorzata SarapkiewiczAnna Zając pogoniła mężczyznę, który przyszedł do jej domu, podając się za wolontariusza Caritasu. – Gęba czerwona i przepita. Taki był z niego wolontariusz, jak ze mnie królowa angielska – mówi kobieta. Pokazał jej jakąś pomiętoszoną kartkę (to miał być niby jakiś list), pomachał przed nosem zdjęciem gromadki dzieci i powiedział, że zbiera dla nich na jedzenie. Ponieważ pani Anna akurat dzień wcześniej zrobiła porządne zakupy, oznajmiła „wolontariuszowi”, żeby poczekał, to zrobi mu paczkę z żywnością. – Ale on stwierdził, że wolałby pieniądze. Wkurzył mnie takim zachowaniem więc mu odpowiedziałam, że ja też wolałabym mieć 2 tysiące emerytury zamiast 900 zł jakie mam, i pognałam won darmozjada – denerwuje się.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Straszne! Haniebne! Ale co robić? na widok każdej osoby z puszką wołać policję? Chyba nie! ale ja od dawna do żadnych puszek nic nie daję. Wolę dać prawdziwemu żebrakowi do reki. Ponadto jest tyle innych drog ofiarowania i pieniedzy i rzeczy, np. przez fundacje, ale tez sprawdzone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.