- To niesłychane, że nie potrafimy dziś ''pochwalić się'' odwagą naszych żołnierzy broniących Westerplatte przed Niemcami - mówił w miejscowości Stare Miasto (niedaleko Konina), znany dziennikarz Bogusław Wołoszański.
- Trzeba podkreślić fakt, że Westerplatte nie była żadną twierdzą. Dlatego jego obrona jest tak niesamowitym czynem, którym powinniśmy się szczycić, a przede wszystkim promować - mówił Wołoszański, najpierw na konferencji dla dziennikarzy, a potem na spotkaniu otwartym dla mieszkańców Starego Miasta. Pisarz już po raz drugi zagościł w małej miejscowości pod Koninem, bo jak twierdzi ''są takie miejsca, które mają w sobie to coś''. A mieszkańcy po raz kolejny nie zawiedli - świetlica, w której wystąpił Wołoszański była wypełniona po same brzegi.
W trakcie spotkania dziennikarz skomentował także kwestię sporu o Katyń: - To niedopuszczalne by używać Katynia w grach politycznych. Nie ma znaczenia czy nazwiemy go ludobójstwem czy zbrodnią wojenną - faktem jest to, że powinien to być czyn potępiany, który nie powinien mieć miejsca.
Wołoszański wspomniał też jak ważnym, a jednocześnie wspaniałym sposobem na pokazywanie historii, jest film. Według niego kinematografia wiele w tej kwesti już zdziałała: - Mamy naprawdę wspaniałe dzieła - ''Hubal'', ''Lotna'', ''Westerplatte'', ''Orzeł''. Ale kiedy one powstały? A spójrzmy na naszych południowych sąsiadów. W międzynarodowej koprodukcji zrobili wspaniały ''Ciemnoniebieski świat'' - film o czeskich pilotach walczących w bitwie o Anglię. Prawda, że też byli świetni, ale chyba dobrze pamiętać że walczyli w ′naszym′ dywizjonie 303. Albo ''Tobruk'' - ale nie o naszych karpatczykach tylko właśnie czeskich żołnierzach, którzy walecznie stawili czoła ''Lisowi Pustyni'' (Erwinowi Rommlowi - przyp. red.) - dodał pisarz.
Choć jego kolejna książka pt. ''Honor żołnierza'' nie ujrzała jeszcze światła dziennego, Wołoszański
spotyka się z ludźmi by dyskutować o historii, którą mimo tylu lat wciąż jest jego największą pasją.