Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3428 miejsce

Wołoszański: Znamy tylko wypaczony obraz września 1939 roku

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-09-01 20:14

Może już czas zacząć odkrywać prawdziwy charakter wielkiego wydarzenia, które zmieniło Polskę, Polaków, Europę… Wrzesień 1939 roku tak długo był przedmiotem propagandowej manipulacji, że dzisiaj znamy jego bardzo wypaczony obraz

fot. AKPA Ta wojna zaczęła się daleko od Westerplatte i dużo wcześniej. W 1935 roku na wielkim poligonie pod Kijowem, gdzie Armia Czerwona zaprezentowała zachodnim obserwatorom swoje możliwości. Zagraniczni obserwatorzy wojskowi z podziwem patrzyli, jak tysiąc czołgów, które przebyły setki kilometrów, z marszu rozwijało bojowe formacje. Dla brytyjskiego generała Archibalda Wavella, który wiedział, że armia jego kraju dysponuje niewiele ponad trzystu czołgami, widok takiej masy pojazdów pancernych zgromadzonych na jednym poligonie był szokiem. A siła pancernej pięści zademonstrowana na wstępie ćwiczeń była tylko przygrywką do pokazów, które olśniły i przeraziły zagranicznych obserwatorów.

Zadziwieni patrzyli na wielkie samoloty...

...TB-3, z których wyskakiwały setki spadochroniarzy. W żadnym państwie świata nie myślano nawet o wojskach powietrznodesantowych, a pokazy pod Kijowem dowodziły, że w Związku Radzieckim są ich całe dywizje. Na łące lądowały duże samoloty transportowe, z których wyjeżdżały tankietki, samochody opancerzone i działa. Na oczach obserwatorów formował się oddział uderzeniowy, dysponujący artylerią i bronią pancerną. Był jak taran zdolny skruszyć obronę wroga, który nie mógł w tak krótkim czasie przygotować się do odparcia niespodziewanego ataku przeprowadzonego głęboko na tyłach frontu.

Dla oficerów z Zachodu wniosek był jeden: Armia Czerwona wkrótce będzie gotowa ruszyć na Zachód, a żadne z państw demokratycznych nie znajdzie dość siły, aby ją zwyciężyć. Tym bardziej że uruchomienie masowych zbrojeń, nadzwyczaj trudne w zachodnich demokracjach, wymagało czasu i mogło tylko sprowokować Stalina do wcześniejszej agresji. A kto mógłby zatrzymać ten radziecki walec, gdy ruszy na Zachód? Oczy polityków zwróciły się na… Hitlera. Tylko Niemcy mogli stawić czoła radzieckiej potędze, zanim ta dotarłaby do Paryża. Oczywiście, pod fot. AKPAwarunkiem, że dostaliby szansę budowy wielkiej i silnej armii. I tak w roku 1935, gdy Armia Czerwona przestraszyła europejskich polityków i wojskowych, Zachód przymknął oczy na łamanie przez Niemcy ograniczeń zbrojeń, jakie narzucono temu państwu po pierwszej wojnie światowej. Wehrmacht, który w tym roku zajął miejsce nielicznej Reichswehry, uzyskał nieograniczone możliwości stania się największą siłą Europy. A Hitler doskonale wiedział, że może sobie pozwolić na wiele więcej.

Prezenty dla Herr Hitlera

Pochód na Zachód nie odbywałby się na wąskim odcinku frontu. Wielka Armia Czerwona z tysiącami czołgów rozlałaby się na setki kilometrów i przewaliła nie tylko przez Polskę, ale również przez Czechosłowację i Austrię. Wehrmacht, widziany już jako obrońca zachodniej cywilizacji, musiał mieć przestrzeń do działania. Ta świadomość zbiegała się z ogromną niechęcią, jaką rząd brytyjski darzył Czechów. Premier Neville Chamberlain nazywał ich „ludźmi z dolnej półki”. Czesi nie pozostawali dłużni, czego dowodem była rozmowa telefoniczna, jaką z prezydentem Edwardem Benem przeprowadził Jan Masaryk, ambasador czeski w Londynie:
– Ten złośliwy, stary… (tu padło wyjątkowo obelżywe i niesmaczne określenie pod adresem Chamberlaina) stęsknił się za lizaniem dupy Adolfa – powiedział Masaryk. Już nawet wystawił język!
– To wepchnij mu go z powrotem – poradził prezydent. – Postaraj się przywrócić mu zmysły.
– Ta stara bestia postradała już zmysły, z wyjątkiem węchu, którym wyczuwa nazistowskie gówno i kręci się dookoła tego.
Chamberlain dowiedział się, co o nim sądzą czescy politycy, gdyż ich rozmowa została nagrana przez wywiad niemiecki i przekazana brytyjskiemu premierowi.

fot. AKPANie należy jednak sądzić, że miało to jakikolwiek wpływ na dalsze decyzje rządu brytyjskiego. Postanowienia konferencji w Monachium, gdy bez udziału Czechów zadecydowano o przekazaniu Niemcom części ich ziem, miały dać Wehrmachtowi dobre pozycje obronne przed nadchodzącą od wschodu Armią Czerwoną. Wszystko dla zapewnienia bezpieczeństwa i uchronienia zachodniej cywilizacji przed bolszewickimi hordami. Pozostawał problem Polski.

Pan minister tańczy

Adolf Hitler, po obejrzeniu 10 października 1938 r. potężnych umocnień w pobliżu miasteczka âeske Velenice, które tak hojnie przyznano Niemcom w Monachium, wygłosił przemówienie. Atakował Anglików („Słabi, dekadenccy, prowadzeni przez zdegenerowaną arystokrację”) i Francuzów („Łacińskie kundle i wazeliniarze”). Nagle wspomniał o Polakach:
– Podziwiam Polaków. Nie dają się zastraszyć. Mogę być przyjacielem Polaków i powiadomię mojego dobrego przyjaciela Lipskiego (mówił o polskim ambasadorze w Berlinie), że może na mnie liczyć!
Kłamał? Nie. Wskazywał, w jaką stronę zamierza prowadzić swą politykę, w której Polska odgrywała bardzo istotną rolę. Uważał, że może dogadać się z naszym rządem.

Dwa tygodnie później, 24 października 1938 roku, do Berchtesgaden przyjechał ambasador Józef Lipski. W pobliżu tego alpejskiego miasteczka miał swą oficjalną rezydencję Adolf Hitler, a to wskazywało, że wizyta polskiego ambasadora ma znaczenie szczególne. Wieczorem Lipski spotkał się w restauracji hotelu Grand z Joachimem von Ribbentropem, ministrem spraw zagranicznych Niemiec.
– Nadszedł czas osiągnięcia porozumienia we wszystkich możliwych sprawach, które powodują rozdźwięki między Niemcami i Polską – zaczął rozmowę Ribbentrop.
Potem przedstawił propozycję: Polska odda Gdańsk oraz wyrazi zgodę na wybudowanie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej, które połączyłyby Rzeszę z Prusami Wschodnimi. To nie było żądanie, lecz propozycja ugody. Oferował, że w zamian Niemcy udostępnią Polsce podobną trasę drogową i kolejową biegnące przez Gdańsk, wolny port w tym mieście i rynek zbytu na polskie produkty.

Gdyby zatrzymać się na tym etapie propozycji Ribbentropa, można byłoby odnieść wrażenie, że była to szczera oferta. Jednakże Ribbentrop posunął się dalej, wskazując, że Polska powinna dołączyć do paktu antykominternowskiego, czyli proponował Polsce sojusz z Niemcami, Włochami i Japonią przeciwko Związkowi Radzieckiemu! A to stawiało nasz kraj w równym rzędzie z mocarstwami ówczesnego świata.

fot. AKPACzy Polska mogła zawrzeć sojusz z Niemcami? Dzisiaj odpowiemy: „nie”, gdyż stalibyśmy się współwinni późniejszych masowych zbrodni nazizmu. Ale czy Włochom, Węgrom, Finom, Rumunom, Bułgarom i innym sojusznikom Niemiec ktokolwiek zarzuca udział w ludobójstwie? Na szczęście nasz minister spraw zagranicznych Józef Beck nie musiał rzucać się w ramiona Joachima von Ribbentropa. Wystarczałoby, żeby wykorzystał ugodowe nastawienie Hitlera i szachował naszych wrogów (Związek Radziecki) i sojuszników (Francję i Wielką Brytanię) możliwością zawarcia paktu z Niemcami. W ten sposób mógłby wymusić na nich postępowanie korzystne dla Polski. Tym bardziej że dwa dni później Theo Kordt, pierwszy sekretarz ambasady niemieckiej w Londynie, a prywatnie członek opozycji antyhitlerowskiej, spotkał się z sir Robertem Vansittartem, głównym doradcą dyplomatycznym rządu brytyjskiego, i poinformował go o przebiegu rozmowy w Berchtesgaden.

Anglicy przestraszyli się nie na żarty. I zaczęli Polakom obiecywać gruszki na wierzbie, byleby trzymali się z daleka od Hitlera. Problem w tym, że minister Beck w te obietnice uwierzył. Zamiast rozgrywać niemiecką kartę, zamiast robić wszystko, aby storpedować możliwość zbliżenia Niemiec ze Związkiem Radzieckim, zaufał angielskim gwarancjom. Uwierzył, że Anglicy, choć mieli słabą i nieliczną armię i jeszcze słabsze lotnictwo, wyślą je do walki o Gdańsk, choć nie istniały żadne możliwości przerzucenia nawet tych słabych wojsk. Minister wierzył, że Francuzi, którzy wydawali miliardy na budowę bunkrów Linii Maginota, nie będą tam kryć swoich żołnierzy, ale wyślą ich, aby ginęli w walkach na granicy Niemiec.
W ostatniej chwili, gdy w marcu 1939 roku premier Chamberlain, niespodziewanie, bez konsultacji z parlamentem, udzielił Polsce gwarancji nienaruszalności granic, nie dostrzegł w tym podstępu, chęci usztywnienia polskiej polityki wobec Niemiec i storpedowania jakichkolwiek prób dogadania się z Niemcami. Działał tak jak tego sobie życzył premier Chamberlain. Minister potrząsał pięścią, krzyczał, że nie oddamy ani guzika.

– Zrozumiałem, że jeżeli uderzę na Zachód, Polacy, wypełniając swe zobowiązania sojusznicze, zaatakują nas
– mówił Hitler do swych oficerów na tajnej konferencji w Berchtesgaden 22 sierpnia 1939 roku. – Dlatego zdecydowałem się rozpocząć wojnę z Polską.
Polskie wojska wypełniły sojusznicze zobowiązania co do joty. Do początków października 1939 roku toczyły bohaterską, krwawą walkę w obronie ojczyzny. To politycy nie uchronili naszego kraju przed wyniszczeniem, tak wielkim, że jego skutki odczuwamy do dzisiaj. Zwłaszcza w polityce.

Bogusław Wołoszański - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska


Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Dariusz Goralski
  • Dariusz Goralski
  • 11.08.2012 15:10

Polska powinna przystapic do Paktu Anty-Kominternowskiego. IV 1922/ Rapallo - układ radziecko-niemiecki o współpracy wojskowej. X 1925 - układ w Locarno; Niemcy gwarantuja nienaruszalność swojej zachodniej granicy, uznanie granic na wschodzie, czyli m.in z Polska – „sprawa otwarta”. Na co mielismy czekac – intencje Niemiec i „Zachodu” byly jasne od poczatku wlacznie z pracami nad traktatem pokojowym po Wielkiej Wojnie. „Sprawa Polski – to wewnetrzna sprawa Rosji (Carskiej)” – przeciez dlatego Pilsudski wstrzymal ofensywe na bolszewikow w 1919. Zamiary ZSRR tez byly jasne.

Gdyby Polska przystapila do Paktu Anty-Kominternowskiego (Anty-Komunistycznego) - nie byloby Holokaustu na Ziemiach Polskich!!! Za wojne ’39 Hitler winil „polskich Zydow, wspolpracujacych z boszewikami”.

Beck nie powinien „rozgrywac karty niemieckiej”, wlasnie to robil. Jego proby „torpedowania” skonczyly sie Paktem Ribbentrop-Molotow i wrzesniem ’39.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek Ślusarski
  • Marek Ślusarski
  • 29.01.2012 21:47

Polska miała szanse obronić się we wrzesniu,ale przeszkodą była nierealistyczna polityka obozu sanacji,mityczna wiara w gwarancje zachodnich sojusznikow.Armi Polskiej brakowało sprzętu zwłaszcza lotnictwa obronnego.Armie paralizowała liczna rzesza wojskowych ignorantow ,pretorianów Marszałka,zdolna tylko do demonstracji i parad nie pojmująca nowych doktryn wojennych.Dzięki wybitnym ludziom zbudowano nawet zręby przemyslu obronnego ale głupia polityka monetarna zjadala kwoty na obronność,ciągle umacniając złotego na korzyść zagranicy.Nad Polską ciągle wisiał marazm i słaba koniuktura gospodarcza bedaca wynikiem echa tradycyjnej odrazy klasy szlacheckiej do pogardzanej dzialalności gospodarskiej.Polakom którzy mieli wpływy i zasoby silny przemysł i sukcesy przemyslowe zasadniczo nie byly potrzebne co jest uderzające nawet dzisiaj.Klasy posiadające przedwojennej Polski nie widzialy w wiekszosci, potrzeby umacniania potencjału przemyslowo -obronnego,nawet wtedy kiedy było to dramatycznym nakazem.Niedostatecznie małe kwoty na uzbrojenie,zmarnotrawiono na zakupy zupełnie nieprzydatnych okrętow podwodnych,niszczycieli które i tak poszły do Anglii czy też bombowcow;ŁOŚ; które nie mogły pod naciskiem naszych sojuszników bombardować niczego na terenie Niemiec.Polska w 1939 roku powinna sie obronić.Mielismy patriotycznie nastawiony Narod,wybitnych konstruktorow i ludzi fachowych gotowych do ofiarnej pracy na potrzeby kraju.Zawiodła klasa polityczna ,jakieś anachroniczne zauroczenia czy też nasz polski nieszczęsny kompleks złych wyborów.Niestety dziś jest tak samo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
augusia
  • augusia
  • 14.09.2011 14:17

Do roku 1990 byl Pan zupelnie innym czlowiekiem.Teraz snujesz chlopie jakies teorie dla moherowych beretow.Hitlera kapital niemiecki tuczyl od lat dwudziestych.i ty otym doskonale wiesz.Teraz aby sie utrzymac przy korycie opowiadasz glupoty.Jestes jak Paszkowski, ktory bardzo dokladnie opisujde fakty,ktore wogole nie mialy miejsca.Takim ludziom nalezy wspoczuc.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek Kałdus
  • Marek Kałdus
  • 28.07.2011 09:42

Pan Wołoszański oszukuje was sprytnie dobranymi faktami historycznymi, a o wielu faktach świadczących, że jego głupia teoria jest do bani oczywiście nie wspomina.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek Kałdus
  • Marek Kałdus
  • 28.07.2011 09:39

Hitler: "Dzisiaj należą do nas Niemcy, a jutro cały świat". Nawet jako sojusznika Hitler chciałby Polskę- ten naród podludzi (Słowian) wyeliminować lub służylibyśmy Niemcom jako niewolnicy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek Kałdus
  • Marek Kałdus
  • 28.07.2011 09:34

Jak wyobrażasz sobie historyku pakt z Niemcami. OK. Zgadzamy się na wszystko. Hitler zdobywa ZSRR. Tylko jednego w tym cwanym tekście nie ma. Tak czy tak Hitler miał hopla i chciał zdobyć cały świat. Zaatakaowałby wtedy państwa zachodnie lub, co gorsza, USA i Kanadę. I co wtedy? Razem z Włochami i Japończykami, którzy przecież chcieli się pozbyć Stanów, mogliby stanowić poważne zagrożenie dla aliantów. Gdyby faszyści wygrali zamiast PRL byłaby hitlerowska okupacja. Czy tego chcecie miłośnicy tego cwaniaczka i oszusta Wołoszańskiego?

Komentarz został ukrytyrozwiń
WIESESMAN
  • WIESESMAN
  • 27.05.2011 12:44

Jak Polska miała mieć sojusz z ZSRR skoro był pakt Ribbentrop-Mołotow.Anglia, phi gdyby nie polscy lotnicy to szkopy by rozwalili ich w drobny mak.Hitler jednak popełnił błąd strategiczny.Mógł najpierw załatwić Anglię a potem Francję, a na końcu polskę.To wina też "żółtków" czyli japończyków bo mogli od tyłu kąsać Rosję.A raczej by nie dali raczej by rady bronić tak wielkiego kraju.A potem Moskwa byłaby otoczona i Hitler Stalina by miał z głowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
jadwigajankowska
  • jadwigajankowska
  • 13.05.2011 14:47

chcialem.uzpelnic.swoj.wczorajszy.komentarz.mowilemgdyby.polska.zawiazala.so jusz.z.czechoslowacja.i.rosja.radziecka.to.hitler.ruszyl.by.na.francje.i.ang lie.w1939

Komentarz został ukrytyrozwiń
jadwigajankowska
  • jadwigajankowska
  • 12.05.2011 19:14

ja.proponuje.przyjrzyc.sie.ukladowi.monachiskiego.apolska.zeby.zawarla.sojus z.z.czechoslowacja.irosja.radziecka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tadeusz Zuba
  • Tadeusz Zuba
  • 23.03.2011 22:15

Panowie trochę realizmu politycznego.W polityce liczą się interesy a nie sentymenty.
Ja osobiście mam już trochę dość tego płaczliwego podchodzenia do naszej historii.Co ciekawe to się przenosi
na nasze młode pokolenia.Oni też może właśnie przez czytanie i oglądanie filmów i audycji podświadomie chłoną taka postawę.
We wrześniu staneliśmy po dobrej stronie barykady.W konsekwencji tej polityki w 1945 roku znależliżmy sie w gronie zwyciężców.Że zależliśmy się w strefie wpływów ZSRR no cóż na to mieliśmy poradzić.Byliśmy tylko śrubką w wielkiej machinie aliantów.To nie my decydowaliśmy o losach powojennej Europy.Nie tylko my sie znależliśmy w tej strefie wpływów ,mogło być gorzej.
Anglia i Francja w 1938/39 roku myślały przede wszystkim o swoich interesach i trudno ich o to winić.My mieliśmy własny rozum i własna politykę.Wybraliśmy mądrze lepiej chyba na tamten czas wybrać nie mogliśmy.Nasze położenie geostrategiczne było straszne.I to nie była nasza wina.Oba wielkie mocarstwa zbroiły się na potęgę ,dysponując funduszami o jakich my mogliśmy tylko marzyć.I to w snach w bajkach z tysiąca i jednej nocy.Nasze możliwości obronne w stosunku do zachodniego sąsiada były nikłe.A o obu to nawet trudno tu dyskutować.Położenie geograficzne uniemożliwiało otrzymanie i utrzymanie jakiś solidnych dostaw pomocy od naszych zachodnich sojuszników.Gdynia zablokowana pierwszego dnia wojny.Dostawy przez port w Constancy?Droga długa łatwa do przecięcia i linie kolejowe niezbyt drożne i chyba by nie wytrzymały zaopatrzenia frontu polskiego w całości.My przecież nasz potencjał gospodarczy już straciliśmy na rzecz Niemców.Mieliśmy silną armię.Taka na jaką było nas stać.Ba chyba nie wiem czy przypadkiem nie dużo większą i nowocześniejszą niż było nas na to stać.Nie zapominajmy ,że przeznaczaliśmy ponad 40% naszego PKB na armię.Takiego kraju w dwudziestoleciu międzywojennym chyba nie było w świecie.Może Japonia?
Dużo czytam na temat naszego lotnictwa we wrześniu.Ale wiekszość krytykujących zapomina ,że podstawą działania lotnictwa są bazy lądowe.Nawet jakbyśmy mieli Mirage to i tak by po dwuch tygodniach przestały latać .Bo nie miały by do tego infrastruktury.Lotniska,system wczesnego ostrzegania został by zniszczony przez postępujace wojska niemieckie.Tam gdzie mieliśmy system naprowadzania ,czyli nad Warszawą nasze myśliwce wykonały naprawdę doskonałą robotę.Nie wazne jest ile stracili samolotów niemieckich bo to nie było ich głównym zadanie.Ich główne zadanie było rozbijanie wypraw bombowych wroga i nie dopuszczenie do bombardowania Warszawy.I z dego zadania wywiazali się znakomicie.Wykazując ,że nie liczy sie przede wszystkim sprzęt ale sposób jego użycia.Staneliśmy na przeciw najwiekszej,najlepszej i najlepiej dowodzonej uwczesnej armii świata.Zrobilismy to co mogliśmy a nawet wiecej.Nie zapominajmy ,że niemiecki taran nie zatrzymało w 1940 roku brytyjskie lotnictwo w bitwie o Anglie tylko kanał.
Jeżeli nie było by kanału cały ich system obrony przeciwlotniczej legł by w dwa tygodnie w gruzach.Potępy niemieckich wojsk lądowych zniszczyło by ich stacje radiolokacyjne i lotniska.My kanału nie mieliśmy.
Nasze ziemie na nizinie polskiej są łatwym celem dla atakujących.O tym Też pamiętajmy.Także teraz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij