Pozycja materiału w rankingach:
Prawdopodobnie światowy rekord w liczbie trzeźwych narkomanów zgromadzonych w jednym miejscu został pobity. Pacjenci ośrodków leczenia uzależnień przybyli z całej Polski do Zdbic koło Wałcza, udowodniając, że fenomen Monaru trwa.
W niedzielę 14 sierpnia społeczności terapeutyczne z ponad 30 ośrodków z całej Polski na trzy dni rozbiły swoje obozowiska w lesie nad jeziorem Zdbiczno, by po raz jedenasty wspólnie świętować bohaterską walkę z chorobą. Pacjenci, terapeuci, wolontariusze i sympatycy Stowarzyszenia MONAR - ponad 750 osób uczestniczyło w Monarowisku - wydarzeniu, które pierwszy raz miało miejsce 27 lat temu.
Imprezę rozpoczął barwny pochód wszystkich społeczności. Grupy liczące od kilkunastu do osiemdziesięciu osób wyruszały kolejno ze swoich obozowisk z transparentami w dłoniach i okrzykami na ustach.
- Monarowisko ma nas zintegrować, ma wam pomóc uwierzyć, że to, iż jesteśmy razem jest pewną siłą. Życzę Wam, żeby nasze spotkanie było etapem na Waszej drodze do zdrowia. Chciałabym, abyśmy wszyscy poczuli, że razem jest lepiej, niż osobno - tymi słowami rozpoczęła Monarowisko Jolanta Łazuga-Koczurowska, przewodnicząca Zarządu Głównego Stowarzyszenia MONAR.
Spotkanie uświetniały koncerty (jazz, blues, rock, metal, reggae, hip-hop), kabarety, przedstawienia teatralne i inscenizacje - wszystko przygotowane i wykonane przez pacjentów w wieku od 14 do 50 lat. Wiele zespołów muzycznych składało się z pacjentów z różnych ośrodków. W ciągu dwóch dni rozegrany został również turniej piłki nożnej w systemie pucharowym, odbyły się zawody w biegu na 3 i 6 km oraz konkurencje pływackie.
Bardzo ważnym punktem programu było uroczyste zakończenie leczenia tych, których walka z nałogiem pod skrzydłami ośrodka dobiegła szczęśliwego końca. - Gdy przyjechałem do ośrodka, byłem na dnie. Dziękuję! Dziękuję Monarowi, że pomógł mi się odbić od dna i stanąć na nogi! - mówił ze sceny nie ukrywając wzruszenia jeden ze świeżych neofitów (tak w ośrodkach nazywa się absolwentów terapii - słowo "neofita" znaczy "nowo narodzony").
Pomiędzy oficjalnymi punktami programu uczestnicy odwiedzali się nawzajem w swoich obozowiskach, poznawali się i wymieniali doświadczeniami, integrując się przy przygotowywaniu i spożywaniu posiłków, wspólnie śpiewając przy gitarach i bębnach, w kawiarence, pod "małą sceną", na której trwał jam session i nad jeziorem z molo. - Ta impreza jest jak Przystanek Woodstock, tylko więcej będziemy pamiętać - śmieje się jeden z uczestników.
Na Monarowisku - podobnie jak w ośrodkach, obowiązywała absolutna abstynencja narkotykowa, alkoholowa a nawet seksualna. W ośrodku Matarnia z Gdańska obowiązuje również bezwzględny zakaz palenia tytoniu, stąd na terenie imprezy wyznaczono i ogrodzono kilka punktów, w których można było zapalić. Zakaz palenia nie obowiązywał na terenie obozowisk, ale ekipa z Krakowa nie korzystała z tej możliwości, by nie kusić i nie drażnić sąsiadujących z nimi kolegów i koleżanek z Matarni. Mimo że większość uczestników ma nie tylko narkotykową, ale i przestępczą i chuligańską przeszłość, nie odnotowano żadnego przypadku złamania zakazu agresji.
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 28 | Miejscowość: Ostrołęka | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Pierwszy film zarejestrowany okularami Google już w sieci! [YouTube]
(odsłon: +366)