Facebook Google+ Twitter

Woody Allen czaruje, tym razem "Magią w blasku księżyca"

Najnowszy Woody Allen trzyma klasę. Niektórzy z wiekiem słabną, inni dojrzewają. W przypadku Allena to ta druga opcja.

źródło http://www.sonyclassics.com/magicinthemoonlight/ / Fot. http://www.sonyclassics.com/magicinthemoonlight/W "Magii w blasku księżyca" czaruje nas też Colin Firth. To on gra postać, wokół której krąży cały film. Jest nią mocno zadufany w sobie magik, czy raczej iluzjonista, bo w tytułową magię to on nie wierzy. Nie wierzy też w miłość - a dopasowanie charakterów. Nie w szczęście - a w ciężką pracę, która oznacza w jego przypadku perfekcyjne przygotowanie pokazów. Można nawet pokusić się o teorię, że jest on alter ego scenarzysty i reżysera... Nie wierzy też w Sophie, która jest zaprzeczeniem jego sposobu pojmowania świata. W tej roli Emma Stone. Czy uda jej się przekonać markotnego Stanley'a, że w życiu ważne są też uczucia, emocje, a nie wszystko da się poukładać niczym garstkę klocków?

Mamy więc intrygę, która jest główną osią filmu - obalenie hochsztaplerki, przechwalającej się swymi telepatycznymi zdolnościami i urządzającej seanse spirytystyczne dla bogatych. Czy Stanley jej uwierzy? Czy da się uwieść? Czy rozsądek zwycięży? Te pytania zadajemy sobie co najmniej przez pół seansu.

Jak zwykle u Allena, film jest oparty na dialogach, odrobinę przegadany, ale chyba wielbiciele jego talentu zdążyli już do tego przywyknąć. Reżyser skupia się także na grze aktorskiej: Colin Firth i Emma Stone radzą sobie naprawdę dobrze - ich przekomarzania dodają obrazowi pikanterii.

Nie bez znaczenia jest także rola Eileen Atkins, ciotki Stanley'a, która służy radą niczym wyrocznia, nauczona życiowym doświadczeniem. Wprowadza też do filmu sporo refleksji, o dziwo nie gorzkich, zwłaszcza w sferze tematyki miłosnej.

Fani Allena wybiorą się na pewno, czy może raczej fanki, bowiem osiemdziesiąt procent publiczności na moim seansie stanowiły kobiety. Nie jest to jednak typowe kino "babskie". Jeżeli ktoś lubi filmy w starym stylu, oparte na rozbudowanej grze aktorów, błyskotliwe dialogi i zaskakujące zakończenia - spodoba mu się na pewno. Jeśli natomiast woli efekty specjalne, strzelaniny i krew na ekranie - będzie zwyczajnie znudzony.

Woody Allen jest marką samą w sobie i oglądając "Magię w blasku księżyca" dostajemy dobrze dopracowany, markowy produkt wysokiej jakości. Allen powinien do wydania dvd/blu-ray dopinać swoją autorską metkę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.