Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29675 miejsce

Work & Travel w USA. Jak nie zrobić błędu...

USA to kraj wielkich pieniędzy i spełniania marzeń; cel wakacyjnej podróży niejednego studenta. Warto jednak zastanowić się dłużej nad wyborem odpowiedniego biura podróży.

Drapacz chmur w Dallas. / Fot. Krzysztof KwaśniowskiRok temu, wyjeżdżając do USA z biurem Student Adventure, nie spodziewałem się żadnych kłopotów. Wszystko było dokładnie sprawdzone, mój znajomy sam pracował w tej firmie, więc jedynym co mnie miało martwić było, czy zarobię w USA dużo, czy bardzo dużo. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, a mówienie o pechu raczej byłoby tutaj eufemizmem.

W rzeczywistości Student Adventure wysłało mnie do firmy, która nie chciała płacić za wykonywaną pracę. Co się też okazało na miejscu, w Denver, rok przede mną podobne doświadczenia mieli inni studenci z Polski, więc wielce prawdopodobnym jest, że biuro, któremu zapłaciłem około 3000 zł, spodziewało się, że będę miał kłopoty.

Zaraz po moim wyjeździe do USA, filia owego biura podróży w moim mieście została zamknięta. Próbowaliśmy się kontaktować z różnym przedstawicielami, ale telefony milczały. Cała sytuacja zakończyła sie szczęśliwie, ale tylko za sprawą znajomego, który utrzymywał kontakt ze swym dawnym pracodawcą i załatwił nam pracę w kasynie.

Jak uniknąć kłopotów?

Jeżeli zdajesz się na pracodawcę, oferowanego przez biuro podróży, cena wyjazdu nie powinna decydować w głównej mierze o wyborze firmy z jaką chcesz podpisać umowę i bądź, co bądź, płacić jej duże pieniądze. Wybierz sobie kilka ofert i zaczerpnij wszelkich możliwych informacji na ich temat. Jeżeli nikt z Twoich znajomych nie korzystał z takich biur, po prostu przeszukaj dokładnie internet. Bardzo istotne są opinie uczestników. Pamiętaj tylko, by owych opinii nie szukać na stronach biur oferujących wyjazdy Work & Travel. Tamte opinie zawsze będą pozytywne.
Sprawdź, czy w razie ewentualnej rezygnacji z programu, biuro zwróci Ci całą dotychczas wpłaconą sumę, a jeżeli nie, to jakie straty poniesiesz. W przeróżnych gazetach w okolicach lutego pojawiają się rankingi na temat biur wysyłających studentów na Work & Travel. Warto to przejrzeć.

Jakiego pracodawcę wybrać?

Byłem dwukrotnie w USA i jestem zdania, że przede wszystkim, obok zarobków, ważne jest miasto, do którego mamy się udać. Należy pamiętać, że praca pochłonie większą część naszego pobytu. Jako studenci z wymiany, nie będziemy traktowani pobłażliwie i żaden pracodawca nie da nam tygodnia urlopu na zwiedzanie innych miast. A małe miasteczka w USA nie różnią się niczym od polskich miasteczek i nie mają wiele do zaoferowania. Oczywiście można poczekać do samego końca pobytu w USA i wtedy postarać się gdzieś wyjechać. Jednak wiem z własnego i innych doświadczenia, że ostatnie tygodnie spędza się na odliczaniu dni do powrotu do Polski; i to bez względu na to, czy wyjazd był udany, czy też nie. Dlatego proponuję odnaleźć pracodawcę w ciekawym mieście, w ciekawym stanie. Nie musi to być metropolia, a wręcz przeciwnie - w metropoliach ciężko gdziekolwiek dotrzeć.

To tyle, jeżeli chodzi o miasto związane z miejscem pracy, a teraz najważniejsze - zarobki. Ogólnie uznaje się, że najlepsze są prace z napiwkami. I chyba to jest prawda, bo mimo, że stawka godzinowa jest bardzo niska to niejednokrotnie po dodaniu napiwków wychodzi około 15 dolarów na godzinę i więcej. Pracowałem w kasynie i rzeczywiście dobrze zarobiłem. Tu jednak moja uwaga: błagam sprawdźcie kasyno, do którego się wybieracie. Praca na napiwki jest dobra tylko tam, gdzie są klienci. Moi znajomi zostali wysłani do Nowego Orleanu po przejściu huraganu Katrina. Miasto było w odbudowie i, jak łatwo się domyślić, klienci niechętnie przyjeżdżali, a co za tym idzie, pracownicy nie zarabiali.

Jakie są koszty utrzymania?

Oczywiście jest to zależne od miejsca pobytu. Duże miasta są droższe i nie jest to żadna nowość. Często pracodawca sam oferuje mieszkanie i dojazd do pracy. Niejednokrotnie jest to cena zawyżona, a w umowie, którą podpisujesz jest punkt mówiący, że jeżeli rezygnujesz z mieszkania, to rezygnujesz z pracy. Jest to całkowicie legalne, bo dobrowolnie składasz podpis pod umową. Czynsz za mieszkanie będzie stanowił dużą część Twoich wydatków. Jedzenie w porównaniu do zarobków jest stosunkowo tanie. Jeżeli zamieszkasz daleko od miejsca pracy, musisz doliczyć koszty dojazdu do pracy. Cena biletu autobusowego oscyluje w granicach 1-2 dolarów.

Zanim wyjeżdżałem do Stanów szukałem informacji na temat konkretnej ceny utrzymania i nikt mi takiej nie przedstawił. Mogę natomiast powiedzieć, że ja sam za swoje wyżywienie nie przekraczałem sumy 200 dolarów miesięcznie. Mieszkanie miałem bardzo tanie, bo kosztowało 100 dolarów miesięcznie, ale z tego co słyszałem od innych uczestników Work & Travel to najdroższy wynajem dla jednej osoby wynosi 400 dolarów. Oczywiście nie mówię tutaj o wynajęciu "kawalerki", tylko wspólnym wynajęciu z kilkoma osobami.

Na każdy swój wyjazd do USA pożyczałem pieniądze od rodziny. Z każdego też wyjazdu wszystkie pieniądze oddałem, przywiozłem laptopa, aparat, telefon komórkowy, sporo ciuchów i jeszcze pieniądze dla siebie. To chyba dobre osiągnięcie.

Czy warto jechać do USA?

Mimo tego, że jest dużo dokumentów do wypełnienia; mimo tego, że jesteś dalko od domu; mimo tego, że niejednokrotnie rzeczy ułożą się nie tak, jakbyś sobie tego życzył, to warto. Jeżeli uda Ci się zarabiać około 15 dolarów na godzinę to smutny nie wrócisz. Jeżeli natomiast będzie to poniżej 10 dolarów na godzinę to nie zaoszczędzisz wiele i główną rzeczą jaką przywieziesz będą niezapomniane przeżycia. Jedno jest pewne: nie zrozumiesz realiów amerykańskich, jeżeli sam tego nie sprawdzisz. Mam nadzieję, że nieco Wam pomogłem. Życzę powodzenia w planowaniu podróży życia!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

no dobra, ale jakie są te przeżycia:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.