Nie tak dawno minęło 10 lat od zamachów na World Trade Center. Pamiętam to wydarzenie dość dokładnie, gdyż akurat wtedy zaczynałem pierwszy rok studiów.
Wydarzenia w telewizji były dla mnie czymś niewyobrażalnym, a jednocześnie trochę ekscytującym.
My, jako Polacy, mogliśmy się czuć stosunkowo bezpiecznie, gdyż wszystko to działo się gdzieś tam za Oceanem i nas za bardzo nie dotyczyło.
Po 10 latach możemy spojrzeć z większym dystansem na to wydarzenie. Nie budzi ono już tak wielkich emocji jak kiedyś. Nie ustają jednak kontrowersje odnośnie samego wydarzenia i jego przyczyn. Ciągle zbyt wiele jest niejasności, pojawiają się również fakty, które poddają w wątpliwość oficjalną wersję wydarzeń z 11 września 2001 roku.
Jedna z najbardziej zapamiętanych rzeczy z tej katastrofy, to moment, kiedy dwie potężne wieże kompleksu WTC walą się na ziemię jedna po drugiej. A później jeszcze runął trzeci wieżowiec – mało znany - budynek numer 7.
W Stanach Zjednoczonych kilka lat temu powstała organizacja „Architekci i Inżynierowie dla Prawdy o 9/11”, która skupia już ponad 1500 członków. Mają oni wiele zastrzeżeń do oficjalnego raportu komisji MIST, który ich zdaniem nie jest wiarygodny. Szczególnie dotyczy to wspomnianego wyżej budynku nr 7.
Eksperci z organizacji AE911Truth twierdzą, że budynek nr 7 nie mógł zawalić się - jak podaje oficjalny raport – z powodu pożaru, który przez kilka godzin trwał na kilku kondygnacjach tegoż budynku. Według nich sposób, w jaki zawalił się ten budynek, a także inne dowody wskazują na to, że było to kontrolowane wyburzenie.
Można zadać sobie pytanie: Jakie to ma teraz znaczenie i po co, po tylu latach powracać do tej tragedii i wyjaśniać coś, co zostało już tyle razy omówione i wyjaśnione? Cóż, myślę, że jeśli oficjalna wersja budzi tyle wątpliwości, to nie można mówić o dobrym wyjaśnieniu tej sprawy.