Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Portfel > Praca > Wpadki pracodawców

Pozycja materiału w rankingach:

15148 miejsce

Dział: Praca

Ocena: 10pkt

Oceń:

Wpadki pracodawców


Poszukującym pracy dobrze znane są porady dotyczące konstruowania CV i zachowania się podczas rozmowy rekrutacyjnej. Czy pracodawcy są równie dobrze przygotowani do swojej roli?


Osiągnąć najwyższą sprzedaż - przypadek trzeci



Daniel J. udał się na spotkanie do pewnej firmy z branży finansów i ubezpieczeń. Według opublikowanej w internecie oferty pracy zajęcie miałoby polegać na wypełnianiu druków, pełnieniu dyżurów telefonicznych i rozmowach z klientami. Okazało się, że nie jest pożądane w ogóle wykształcenie ekonomiczne. Daniel J. studiuje geografię i otrzymał propozycję etatu. Jednakże, aby rozpocząć pracę w tej firmie należało wpierw wziąć udział w dwudniowym szkoleniu, które odbędzie się w podmiejskim ośrodku szkoleniowym - koszt 250 zł. Która firma stawia kandydatom obowiązek wzięcia udziału w płatnym szkoleniu?

Daniel J. poczuł się jak klient, któremu próbuje się sprzedać produkt. W pokoju, gdzie odbywała się rozmowa, wyeksponowano kilka pucharów w stylu "dla najlepszego pracodawcy". Czy przedstawiciel firmy w ten sposób handluje szkoleniami, próbując wywrzeć na klientach jak najlepsze wrażenie?

Osoba, która wyszła z pokoju rekrutacji przed Danielem J., mocno trzasnęła drzwiami i krzyknęła głośno, że są to oszuści. Kiedy Daniel J. wszedł jako kolejny na spotkanie, rekruter miał neutralny wyraz twarzy, jakby nic się nie stało. W trakcie ewaluacji rozmowy Daniel J. zrozumiał, iż rzeczywiście próbuje się go oszukać. Wprost informuje pracodawcę o swoich spostrzeżeniach. Pracodawca na to reaguje spokojnym 10-minutowym monologiem na temat charakteru pracy i możliwości kariery. Uczciwy pracodawca zareagowałby zupełnie inaczej.
Praca to partnerstwo.

Praca jest wynikiem partnerskiej umowy pomiędzy firmą i pracownikami. Obie strony mają swoje prawa i obowiązki. Czym byłaby szkoła bez uczniów, uczelnia bez studentów, a państwo bez obywateli? W takim samym stopniu wzajemna zależność obecna jest w każdej firmie. Nie dla wszystkich jest to jednak oczywiste.
 / Fot. sxc.hu
Dariusz Grochocki OFFline profil autora

Autor: Dariusz Grochocki

Napisz do autora

Artykuły (8) Galerie (1) Średnia ocen (3.90)

Wiek: 28 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska

O mnie: Stowarzyszenie "Absolwenci na walizkach" www.absolwencinawalizkach.pl

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Dariusz Grochocki 04.08.2009 12:54

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 56

zarządzanie zapasami, magazynowanie - wymieniłem tutaj 2 nurty logistyki, którymi szczególnie zajmował się Łukasz M. w tej firmie wdrażając konkretne rozwiązania. Wiadomo, człowiek magazynuje sobie zapasy już od wielu tysięcy lat :) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Świerczek 04.08.2009 11:44

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 63

miałeś ciekawy temat z potencjałem, ale moim zdaniem tekst jest po prostu słaby, kilka opisanych przypadków to za mało. poza tym zabiła mnie ten fragment: "Podczas praktyk Łukasz M. wykorzystując najnowsze rozwiązania systemów logistycznych (jak zarządzanie zapasami, magazynowanie)" LOL rzeczywiście zdobycze myśli logistycznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marek Jurkiewicz 03.08.2009 13:46

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 58

Jestem weteranem poszukiwania pracy i mógłbym podać wiele podobnych przykładów. Ale zacznę od tego, że nie istnieje na dzisiejszym rynku pracy coś takiego jak testy kompetencyjne - o przyjęciu/nieprzyjęciu kandydata decyduje jakiś taki "spontaniczny wybór" (chociaż nie wiem, może wróżby z fusów porannej kawy albo, jak w starożytności, auspicje?), a jeśli można dopatrzeć się jakiejkolwiek formy oceniania, to wyłącznie po wyglądzie. Pytania na rozmowach dotyczą wyłącznie spraw prywatnych. Czasami jest sprawdzana znajomość języków obcych, wygląda to w ten sposób: - "A jak u pana jest ze znajomością angielskiego?" (każdy może odpowiedzieć "Super", nawet jak nie zna ani słowa).

1) Znana, łódzka uczelnia, haerówka do haerówki: "To my z nim teraz mamy przeprowadzić rozmowę??". Kandydowałem tam 2,5 roku później i rekrutacja wyglądała dużo bardziej profesjonalnie. Ale w ogłoszeniu podano zupełnie inne stanowisko, niż rzeczywiście było przedmiotem rekrutacji, a zamiast nazwy uczelni - "Duża grupa finansowa". Spytana, haerówka tłumaczyła, że w ten sposób przechytrzyli konkurencję, tacy są sprytni! Być może, ale ja jestem przekonany, że chodziło o coś innego - widocznie to stanowisko było wówczas obsadzone, planowali tę osobę zwolnić i nie chcieli, żeby się o tym dowiedziała przed znalezieniem następcy.

2) Pan przedsiębiorca, który skończył widocznie jakiś kurs weekendowy albo przeczytał książkę "Jak zostać grafologiem w 1 dzień", poprosił mnie o napisanie "czegoś o sobie" na kartce, a później, dumny z siebie niesłychanie: "Acha! Słuchasz pan muzyki... rockowej!" A następnie kilka zupełnie chybionych strzałów na temat moich rzekomych cech charakteru.

3) Na porządku dziennym są debilne pytania w rodzaju "Jakim zwierzęciem/rośliną/napojem chciałby pan być?", "Co pan będzie robił za 5/10/15/20 lat?", "Jakie są pana 3 słabe i 3 mocne strony" - wszystkie pochodzące z gotowca, wystarczy poszukać w internecie, są takie zestawienia "10/20 najczęściej zadawanych pytań na rozmowach kwalifikacyjnych". Ja mam umysł typowo analityczny, a do pracy na stanowiskach, na które kandydowałem nie potrzeba być filozofem. I trudno, żebym odpowiadał szczerze - "Jak nie będę miał normalnej pracy, to za 5 lat nie będę żył".

4) Normą jest żegnanie się z kandydatem (na zakończenie interview) słowami "W ciągu 2 tygodni skontaktujemy się ze wszystkimi kandydatami, bez względu na wynik rekrutacji". Ta "magiczna" formułka jest cynicznym kłamstwem, może raz mi się zdarzyło, że ktoś się ze mną skontaktował, żeby dać odpowiedź odmowną, ale ta pani nie mówiła akurat wcześniej o "2 tygodniach". Samemu nie można zadzwonić - rekruterki dzwonią do kandydatów z zaproszeniem na rozmowę z zastrzeżonego numeru (jest taka usługa "numer prywatny"), żeby kandydat nie mógł później oddzwaniać, bo co im będzie dupę truł.

5) Obok "2 tygodni", innym, słowem-kluczem oznaczającym "Nie chce mi się z tobą gadać" jest "chwila". Pierwszy raz się z nią zetknąłem podczas rozmowy telefonicznej z pewnym tak zwanym "pracodawcą", który po nieuzyskaniu odpowiedzi, która by go satysfakcjonowała, nagle się rozłączył: "Słabo słyszę, oddzwonię za chwilę". Nie muszę chyba dodawać, że oczywiście nie oddzwonił.

6) Podobny przypadek - kiedyś po roku od rozmowy zadzwoniła do mnie pani z pewnej firmy z branży BPO i pytała, czy aplikowałem (nie lubię tego słowa, ale takiego języka używają haerówki) do nich. Powiedziałem, że tak i nawet rok wcześniej byłem na rozmowie. Paniusia, zmieszana: "Ojej... Oddzwonię za chwilę".

7) Odpowiedziałem na ogłoszenie w sprawie pracy, zamieszczone przez pewną firmę z branży finansowej. Po 2 dniach do mnie dzwoni i to nie pani, a pan! Imię i nazwisko, nazwa firmy. Ucieszyłem się, bo to taka miła niespodzianka - pan z HR! A może to sam dyrektor? Ale chwilę później czekało mnie rozczarowanie - ów pan był akwizytorem funduszu emerytalnego, pragnącym mnie nakłonić na dodatkowe ubezpieczenie. Próbował podawać mi jakieś swoje statystyki, że bez III filaru "Tracimy tyle pieniędzy". Ucichł po tym, jak mu powiedziałem: "To jest mój prywatny numer i nie może pan go znać, chyba że zdobył go pan niezgodnie z prawem". Tłumaczył się jakoś mętnie i się rozłączył.

8) Zadzwoniono do mnie ze znanego banku i zaproszono na rozmowę. Osoba dzwoniąca dodała "I proszę wziąć swoje CV". Powiedziałem, że oczywiście wezmę, ale trochę mnie ta uwaga rozbawiła, więc spytałem: "A nie macie mojego życiorysu? Przecież zadzwoniła pani do mnie, więc widocznie je pani ma". - "No tak, ale nie mogę wydrukować, bo przekroczyliśmy limit wykorzystania papieru".

9) Niezwykle ciekawy przypadek - w trakcie procesu rekrutacyjnego zwolniono osobę przeprowadzającą rekrutację. Miałem dostarczyć uzupełniające dokumenty, ale gdy przyszedłem, dowiedziałem się, że ta pani "jest na zwolnieniu". Zadzwoniłem za parę dni i okazało się, ze ona już tam nie pracuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.