Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9724 miejsce

Wpadki w Soczi: Maszeruje polska reprezentacja, a na mapie obwód kaliningradzki

Uroczysta ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich za nami. Było trochę pompatycznie, czasem bajkowo, z nutką sportu i kultury na pierwszym planie. Nie udało się uniknąć wpadek: nie otworzyło się jedno z kół olimpijskich, a mapa świata pokazała dziwną rzecz w momencie marszu polskiej reprezentacji.

 / Fot. EPA/BARBARA WALTONTak! Ceremonia otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich była doskonała, idealna. Nie było żadnych zgrzytów. Tak sądzą przynajmniej Rosjanie, którzy oglądali ją z 15-sekundowym opóźnieniem. Dla realizatorów ten czas wystarczył, bowiem kiedy działo się coś niepożądanego, w rosyjskiej telewizji kamera pokazywała bawiącą się publiczność. A było co tuszować.

Najbardziej wyrazistą wpadką było pojawienie się kół olimpijskich. Początkowo ukazały się śnieżynki, które miały po chwili przeistoczyć się w złączone ze sobą koła. I rzeczywiście, śnieżynki rozkwitły niczym pąki kwiatów, wszystkie oprócz jednej, która zastygła. Media od razu obiegł obrazek zatytułowany „Zagadka zaginionego koła”, na którym zakapturzony mężczyzna ucieka w pośpiechu ze skradzionym przed chwilą symbolem olimpiady.

Kolejna wpadka dotyczyła bezpośrednio Polski. Kiedy nasi zawodnicy maszerowali przez plac, na ekranie pojawiła się mapa, / Fot. PAP/Grzegorz Momotna której do granic Polski dołączono obwód kaliningradzki. W tym przypadku oddźwięk w mediach był również natychmiastowy. Z okazji olimpiady Putin podarował nam obwód kaliningradzki w prezencie? Bierzmy, zanim się rozmyśli!: − pisał na Twitterze Michał Pol. Niewykluczone, ze w tym czasie Jarosław Kaczyński wybrał numer Władimira Putina, który przecież niegdyś dzwonił do szefa PiS za pomocą komunikatora skype.

To tyle jeśli chodzi o wpadki. Sama ceremonia była wyjątkowo uroczysta i nic w tym dziwnego, skoro udział wzięło w niej blisko trzy tysiące artystów i dwa tysiące wolontariuszy, zaś sama inscenizacja trwała około trzech godzin. Ceremonie zakończył iście bajkowy pokaz sztucznych ogni, który musiał zrobić wrażenie. O kosztach w tym przypadku nikt się nie wypowiada.

 / Fot. PAP/Grzegorz MomotTo, co powinno być najważniejsze, zostało nieco zepchnięte na dalszy plan przez inne wydarzenia. A tym najważniejszym, wręcz mitycznym dla ceremonii otwarcia momentem, miało być zapalenie zniczu olimpijskiego. W tym roku tego zaszczytu dostąpili łyżwiarka figurowa, Irina Rodina, oraz hokeista Władisław Trietiak.

Teatr związany z otwarciem za nami. Teraz rozpocznie się to, czego kibice oczekują najbardziej. Jak mądrze ktoś napisał na Twiterze: − Ceremonie otwarcia są jak szczyt europejski, najpierw chaos, potem fajerwerki, a na końcu wódka. Umówmy się, że między fajerwerkami a wódką wstawimy medale Polaków, poza tym można się z tym stwierdzeniem zgodzić w stu procentach.


Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jedni mówią tak to jest życie , życie . !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij