Facebook Google+ Twitter

Wpuśćmy do W24 odrobinę świeżego powietrza

Piszę ten tekst nie jako wydawca ani pracownik serwisu, ale jako młoda osoba, która w internecie spędza trochę czasu. Zastanawia mnie, dlaczego w ostatnim czasie zapomnieliśmy, że tworzymy społeczność i że dążymy do wspólnego celu.

 / Fot. W24Minęły ponad 3 lata odkąd przyszłam do W24. Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że ledwie zdążyłam postawić kropkę w pierwszym zdaniu, kilku autorów zdążyło już pomyśleć, że to mało, że oni są dłużej i że nie powinnam w ogóle się wypowiadać. To doskonały wstęp do tego, co chcę opisać i dobry moment, aby zaznaczyć, że tym tekstem nie uderzam w nikogo personalnie, a jedynie sprzeciwiam się hejterstwu i bezpodstawnej negacji. Mam nadzieję, że rozpocznie się dyskusja i że wreszcie uda się obrać wspólny front. W końcu każdy z nas jest tutaj z wyboru :-)

Dbajmy o jakość dyskusji

Jestem młoda. Gdybym dziś po raz pierwszy weszła do serwisu, nie zostałabym tu długo. To bardzo przykry wniosek i ciężko się nim podzielić. Nieważne, że zobaczyłabym na stronie głównej ciekawe i użyteczne materiały, np. tekst Krystyny Nity o zaplanowaniu wyjazdu na weekend za granicę, fotorelację Mateusza Maksiaka z Marszu Szmat, czy relacje  / Fot. W24Weroniki Trzeciak z Warszawskich Targów Książki, z których bym skorzystała i coś wyniosła. Nieważne, że dzięki nim miałabym ochotę zagłębić się w czeluścia serwisu i poszukać innych przydatnych artykułów. To wszystko zdominowałyby negatywne, odpychające komentarze, widniejące na stronie głównej. Co mnie, jako użytkownika, który przychodzi z zewnątrz, obchodzi mała liczba punktów w materiale autora X? Albo kwiatki w ogrodzie autora Y? Albo liczba łapek? Być może dla niektórych to będzie wstrząs, ale nowych autorów te kwestie zupełnie nie interesują. Obchodzi ich zawartość serwisu, to, czy znajdą w nim interesujące i aktualne treści, a nie negatywne komentarze.

Kilku autorów próbuje zdominować serwis, siejąc wokół niego czarny PR. To nie jest tak, że my tego nie widzimy. Bo widzimy. Nie jest też tak, że nie reagujemy. Głową muru się jednak nie przebije i jeśli jedna osoba pod siedmioma tekstami pod rząd pisze negatywne komentarze, to co można zrobić? Chyba tylko siedzieć i obserwować, bo takie zjawisko socjologiczne zaiste nieczęsto się zdarza.

Komentarze są rozmaite: a to, że materiał słaby, bo na pewno nieprawdziwy, a to, że temat nie taki, bo przecież nikogo (czytaj: MNIE) nie interesuje, a to, że informacje niewiarygodne. W dodatku zdjęcia dziwne, jakieś takie nieładne, przecież można było lepiej je zrobić. A w ogóle, to z jakiej racji autor ośmielił się cokolwiek opublikować W MOIM serwisie? A kysz! Won!

Niektóre sytuacje są tak absurdalne, że budzą uśmiech na twarzy. On jednak z czasem znika i pozostaje niemiłe poczucie, że coś jest nie w porządku. Że jesteśmy w siedlisku hejterów i frustratów. Nie brzmi to sympatycznie, prawda?

40 tysięcy autorów W24

Nie powinniśmy chyba pozwolić, aby choć jedna osoba postrzegała w ten sposób naszą społeczność, którą tworzą ludzie z pasją, interesujący, ambitni, utalentowani. W końcu, w W24 zarejestrowanych jest prawie 40 tysięcy osób. Aktywnych - kilkaset. To masa, olbrzymia siła i razem naprawdę możemy wiele zdziałać.

Błędem jest traktowanie serwisu tak, jakby był prywatnym poletkiem – i piszę to nie jako wydawca, ale jako członek społeczności, obserwujący to, co się u nas dzieje. Takie samo prawo do publikowania i komentowania materiałów ma człowiek, który przyszedł z zewnątrz, jak osoba, która napisała tu kilkadziesiąt, ba! kilkaset tekstów czy postów. Nie możemy segregować autorów, samemu dzielić się na lepszych i gorszych. Jeśli dopuścimy do sytuacji, w której zjadani i odrzucani będą wszyscy nowi użytkownicy, udusimy się we własnym sosie.

W grupie siła!

Idea dziennikarstwa obywatelskiego, wokół której wszystko zaczęło się kręcić, ostatnio wyciągana jest tylko wtedy, kiedy jest wygodnie. Autorzy wiążą z nią wyłącznie przywileje, zapominając o obowiązkach, jakie za sobą pociąga. Zapomnieli także o społeczeństwie obywatelskim, które mieliśmy stworzyć. Nikt tu sobie w niczym nie pomaga, nie radzi innym. Każdy gra na siebie, zapominając, że w grupie tkwi siła. Brakuje życzliwości. Jeśli nie ma komunikacji i wzajemnej pomocy, to jak możemy mówić o społeczności?

Otwórzmy okna i wpuśćmy do serwisu trochę świeżego powietrza!

I znów - jestem młoda. Dla wielu w tym serwisie to wada, a ja sądzę, że zaleta. Brakuje mi tutaj tematów, którymi żyje internet. Tymczasem gdy w sieci wrze o sytuacji na Wykopie, u nas w serwisie można poczytać wyłącznie o kwiatkach i owadach. A ja chciałabym wiedzieć, co autorzy W24, których cenię i szanuję, sądzą o buncie użytkowników na Wykopie. Albo o sytuacji na rynku pracy. Albo o tym, jak żyje się pokoleniu 30 plus. Albo o przedszkolach - czy brak miejsc to duży czy mały problem? Chciałabym wiedzieć, jakiego operatora wybrać przy zmianie numeru. Chciałabym częściej czytać teksty takie, jakie nadsyłają Ela Wiejaczka, Dawid Serafin, Tomek Osuch czy Julian Tomala. I wreszcie - chętnie przeczytałabym również treści rozrywkowe, luźne, pokazujące, że podchodzimy do świata z humorem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (119):

Sortuj komentarze:

Po ponad roku nieobecności wracam ponownie. Stęskniłem się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Okazało się, że niezwykle rozwinięta dyskusja zaistniała podczas mojej nieobecności. Przyznam, że istotnie rzuca ona światło na wiele spraw dotychczas dość zagadkowych, pojmowanych na podstawie przypuszczeń i domniemań.
Nie powiem, aby wszystko zaczęło być znów jasne (bo po 10 stycznia jest wiele niejasności), ale pojawiło się znów kilka informacji, pozwalających spojrzeć realniej na świat. Zdarza się, że podczas dyskusji na temat serwisu wyłaniają się pewne wyjaśnienia, tym razem też się tak stało.

Pretekstem do rozważań o tych niejasnościach stał się tym razem apel pani Katarzyny - jak odczytuję z komentarzy - odczytywany wieloznacznie. Myślę, że w zasadniczym przesłaniu jednak niewątpliwie zgodny z pragnieniami wszystkich użytkowników serwisu.
Apel o kulturę dyskusji, o rozwagę w formułowaniu komentarzy jest reakcją godną poparcia.
Trudno zaprzeczyć, że wiele energii pochłania nieraz sam fakt uczestnictwa w dyskusjach niemerytorycznych, wynikłych z negatywnych komunikatów. Trudno ten czas nazwać pożytecznie spędzonym, choć nie wątpię, że niektórym użytkownikom serwisu czy internetu takie działania mogą się wydać przyjemne, a więc pożądane.
Wskazania pani Katarzyny, aby nie marudzić pod artykułami w stylu "nieładne", "brzydkie" itp., są zgodne z apelami, jakie czytałam w wielu komentarzach osób, występujących przeciw temu zjawisku.
Były dyskusje zażarte na ten temat i raczej - niestety - bezowocne. Można mieć nadzieję, że im więcej takich apeli o namysł, tym większa szansa, że odniosą pewien skutek.

Niezależnie jednak od tematu artykułu w komentarzach tutaj pojawiły się "stare" wątki dyskusyjne. Po raz pierwszy znajduję częściowe odpowiedzi na liczne i powracające pytania, co było złego w formie sprzed 10 stycznia. Bardzo ogólnikowa argumentacja w materiałach oficjalnych Redakcji nie pozwoliła mi dotychczas wywnioskować, co motywowało do zmian na przykład Strony Głównej.

Teraz mimochodem czytam odpowiedź pana Tomasza Kozioł-Milanowicza z 21.05.2013 16:58 w odpowiedzi na pytanie nowego użytkownika serwisu, który nie znając poprzedniej wersji de facto występuje o powstanie takowej właśnie, jaka funkcjonowała przed 10 stycznia. Cytuję:

"@Marcin Pietrzyk "Powinno być wg mnie tak: dana kategoria dużymi literami a pod spodem po kilka najnowszych tekstów czy galerii z tej kategorii." Ma Pan racje, takie rozwiązanie było by dobre, gdyby autorzy swoimi tekstami wypełniali wszystkie kategorie. W poprzednim układzie wyglądało to tak, że bardzo często materiały wisiały po kilka dni na stronie głównej (ku uciesze autorów), ponieważ autorzy nie nadsyłali odpowiedniej ilości materiałów, aby kategorie zapełnić. Niestety nie jest to model atrakcyjny dla czytelnika, którego interesują najświeższe informacje. W serwisie, który z założenia ma być tworzony przez użytkowników, dużą część materiałów przygotowywała redakcja."

Dowiaduję się zatem, że model SG przed 10 stycznia 2013 r. był nieatrakcyjny, bo "wisiały materiały po kilka dni", a nie wszystkie kategorie były uzupełniane nowymi materiałami. Nie sądzę, aby te argumenty zaprzeczały atrakcyjności tamtej formuły, choćby z tego powodu, że jednak następowała rotacja w wielu kategoriach, i to rotacja nieraz w ciągu dnia znaczna. Mam wrażenie, że wówczas napływało więcej materiałów niż obecnie. Zasadnicza atrakcją tamtej formuły było to, że czytelnik otrzymywał więcej informacji - obecnie bombardowany jest tylko kilkoma pasmami obrazków.
Właściwie nowy model SG też złożony jest z materiałów, które wiszą kilka dni. Zatem tak naprawdę nowa formuła nie zmieniła tej sytuacji.
Czy nowa formuła istotnie służy prezentacji najświeższych wiadomości?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Eunice skorzystała z uchylonego okna i ze świeżym powiewem zawitała na W24, wszak była dziewczyna zaproszona.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arku, no a jak Ty sobie inaczej wyobrażasz? Nawet Eunice Jhonson musiała zaakceptować, przecież w innym przypadku nie mogłaby zamieścić swojego komentarza...

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wpuśćmy do W24 odrobinę świeżego powietrza"

Mój poprzedni komentarz był szczery, acz "nieświeży", co wiem po lekturze wszystkich komentarzy... :)
Czy owe dziesiątki tysięcy zarejestrowanych potwierdziły swój akces do Portalu akceptując nowy Regulamin?
Się pytam ja...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja jakoś nie mogę przekonać się do tegorocznych zmian wprowadzonych do W24. Mam wrażenie, że postawiono na banalność i fotosy. Czytałem tutaj fajne merytorycznie materiały i ciekawie napisane ale niedocenione, niepodbijane i w rezultacie ginące gdzieś w gąszczu przeciętności. To nie motywuje do wysilania się, skoro wystarcza pisać na mało ambitne, ale pełne fotosów tematy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wpuśćmy do W24 odrobinę świeżego powietrza"

Jeśli Wydawca tak określa Wydawnictwo...
Że co, że stęchłe i skisłe aktualnie? :)

Pani Katarzyno.
Proponuję rozważenie zamknięcia okna otworzonego 10-go stycznia.
Wiele opinii wskazuje na to, że wówczas wwiało stęchliznę... :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marku, obdarcie ze skóry zawsze jest bolesne. Ty obdarłeś aż do kości. Powiedziałeś to, co ja chciałem przemilczeć. Skoro już jednak powiedziałeś, to muszę się teraz przyjrzeć swojemu dorobkowi z ośmiu miesięcy współpracy z W24 i pomyśleć, czy już zaliczam się do starego powietrza, czy jeszcze nie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako elementarna część składowa tego nieświeżego powietrza powiem tak: w jednej z dyskusji natknąłem się komentarz podpierający się Gombrowiczem, że "o rzeczach oczywistych się nie dyskutuje". Gdyby wziąć dosłownie tę myśl, to nie wiem dlaczego jeszcze gawędzimy o zmianach i o przyszłości serwisu.

Przyjrzyjmy się faktom.
1. W końcu roku 2012 Pan Redaktor Naczelny Tomasz Kowalski ogłosił swoje odejście z piastowanego stanowiska.

2. Z dniem 10 stycznia 2013 roku przestaje funkcjonować serwis DO link i na wszystkich użytkownikach dokonano swoistego lock autu i jednocześnie powołano nowy-stary serwis.

3. Kto chciał być dalej jego użytkownikiem zmuszony był do przyjęcia nowych warunków. Nawet choćby tylko po to, żeby wypowiedzieć się na temat tych zmian. Dla wszystkich autorów była to najnormalniejsza w świecie degradacja, bo z dnia na dzień z DO zostali... blogerami? Dla wielu innych autorów ta zmiana była jeszcze bardziej fatalna w skutkach, ponieważ jakość nie była powiązana z ilością, a po 10 stycznia najważniejszym kryterium w stopniowaniu przydzielanych uprawnień stała się ILOŚĆ.

4. Po dłuższym okresie niepewności co do sterowalności serwisem ogłoszono 4 nazwiska WYDAWCÓW, jako kolektywne kierownictwo. Okręt dalej nie miał kapitana.

5. Poza tym układem dodatkowo pojawiło się 2 aktywnych WYDAWCÓW próbujących zainicjować "dyskusję", w której wszyscy możemy wziąć udział i czuć się budowniczymi nowej przyszłości W24. Dyskusja - jak widać - trwa dalej, z której mają wyniknąć dalsze zmiany.

Warunki brzegowe nigdy nie były tak dosadnie określone, jak w tym artykule:
ma być dużo, dobrej jakości, różnorodnie i należy dokonać hiperwentylacji, czyli wpuszczenie świeżego powietrza (czytaj: STARUCHY WON!).
Jak dla mnie komunikat jasny, czysty i przejrzysty.

Będąc na miejscu właściciela też zrobiłbym chyba tak samo, czyli poprawnie politycznie, "delikatnie" i biznesowo. Przecież na takim samym wózku gospodarka jedzie, wszak pracowników na rynku za grosze nie brakuje, a w tym przypadku piszących za free nigdy nie zabraknie. I to jest trafna diagnoza sytuacji, jeśli chodzi o "świeży kontent" - nigdy go nie zabraknie.

Wszystkim marzycielom, którym się roiło w głowie DO niech sobie zapamiętają, że właściciel jest podmiotem myślącym.

A jakiż ma on interes w tym, aby hodować jakąś społeczność obywatelską? Żeby mu politycy interes zamknęli?

Gdy W24 nabierało znaczenia w sieci, to trzeba było zrobić to co zrobiono... dosłownie to samo, co Rakowski zrobił ze stocznią w Gdańsku, gdzie zaraza mu się zaczęła szerzyć...

Pozdrawiam wszystkich dyskutujących.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Paweł Nowacki

Fałsz można prosto zdemaskować.

Tam gdzie Wam po drodze, tam można użyć argumentu: "autorzy chcieli". To mają.
( a ilu chciało ? Tych kilkudziesięciu, co to wyraziło słownie?)

Tam gdzie Wam nie po drodze, tam zostaje użyty argument: " a od ilu głosów mamy brać sprawę pod uwagę na 40 tys. użytkowników?"

Nie dość, że jawna sprzeczność w zeznaniach, to jeszcze dość cyniczna obłuda.

Ja już wolę jak ktoś uczciwie mówi, że nie bo nie. Jest biznes i musimy zrobić to i to.
I nie zasłania się zdaniem autorów wtedy, gdy to jest wygodne.
Ale przecież to jest biznes i tak powiedzieć nie można. Stąd ściemy lecą, jedna za drugą.

Piszę to nie po to, że liczę na jakąś zmianę.
Ale choćby w imię idei, z której podobno w24 powstało, a która każe demaskować fałsz.

Idea musi przegrać tam, gdzie zlicza się kliknięcia. I już.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.