Facebook Google+ Twitter

Wrócili olimpijczycy. Babcia zrobiła wnuczce złoty medal

Z Pekinu wrócili olimpijczycy. Jedni z medalami, inni bez, ale wszyscy bogatsi o nowe doświadczenia. Czekały rodziny, wierni kibice, a Piotr Małachowski dostał w darze trąbkę.

Przewidziane lądowanie polskich sportowców o godz. 15.10 opóźniło się o godzinę. Rodzina i kibice jednak cierpliwie czekali. / Fot. fot. Monika BabulaNa Okęciu czekali rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, żony, mężowie i dzieci. Nie zabrakło wiernych kibiców, komitetów powitalnych z klubu sportowego Posnania, klubu z Bydgoszczy czy Warszawianki. Jedni czekali na kulomiota Tomka Majewskiego, liczna grupa z Bieżunia spoglądała na drzwi, czy może nie stoi w nich dyskobol Piotr Małachowski. Niektórzy, kiedy dowiedzieli się, że samolot z Pekinu przyleci z godzinnym opóźnieniem, zrezygnowali. Najwytrwalsi czekali do końca.

,,Becia'' tak na nią wołają

Grupa w czerwonych strojach to młodzież z UKS ,,Kopernik'' Bydgoszcz, z którego wywodzi się srebrna medalistka w kajakarstwie - Beata Mikołajczyk. Na kajakarkę czekali stęsknieni rodzice. Mama Beaty nie posiadała sie z radości, a zarazem nie potrafiła powstrzymać łez. - Wzruszenie daje o sobie znać - mówiła dla Wiadomości24.pl. - Jestem dumna z mojej córki i nigdy w nią nie wątpiłam, a medal jest tylko potwierdzeniem.
Dumni byli wszyscy. Rodzice nigdy nie wątpią w swoje pociechy i wspierają je do końca.Liczna grupa osób czekających na srebrną medalistkę Beatę Mikołajczyk / Fot. fot. Monika Babula

Przezwisko - nazwisko Tomka Majewskiego

Rodzice zdobywcy złotego medalu, Tomka Majewskiego mówili, że tak jak duży jest Tomek, tak duże jest jego serce. - To kochany chłopak, dobry, życzliwy, pomocny - opowiadała mama, a tata dodawał: - Sport dla niego jest bardzo ważny i zajmuje mu większość czasu, jednak jeszcze studiuje. Obydwoje są szczęśliwi z syna. Mama Tomka Majewskiego spogląda na nas nieśmiało. Natomiast jego koledzy trzymają transparent / Fot. fot. Monika BabulaUśmiech nie schodzi z ich twarzy.

Przyjaciele Tomka są dumni z kolegi. Byli pewni jego zwycięstwa. - Tomek jest wielki, dosłownie i w przenośni - mówią dla Wiadomości24.pl. Jego przyjaciel, Michał mówił: - Znamy się od przedszkola. To najlepszy kumpel jakiego znam. Bliscy Tomka znaleźli dla niego nową ksywkę ,,Złotko''. Przezwisko - nazwisko, odpowiednie do jego dokonań w Pekinie.

Chcemy podziękować siatkarzom

Trio z Pułtuska przyjechało do Warszawy, by spotkać się z siatkarzami i podziękować im za wspaniałą walkę. Dziewczyny były zadowolone z występu polskich siatkarzy w Pekinie, a że nie wygrali: - No cóż, nasi siatkarze są świetni, pokonali Rosję, a piąte miejsce też jest dobre - mówi jedna z nich. Dziewczyny z Pułtuska nie miały okazji spotkać siatkarzy, ale udało się zrobić fotkę z ich trenerem. Lozano był nieco zakłopotany / Fot. fot. Monika Babula
O każdym z nich mają swoje zdanie. Choć są młode doskonale orientują się w polskiej siatkówce.
- Przyjechałyśmy zobaczyć Świderskiego i Kadziewicza - mówią. - Może uda się dostać autograf czy zrobić zdjęcie z chłopakami. Według nich, chłopaki walczyli dzielnie, a o wygranej przesądził punkt. - Siatkarze pokazali się z dobrej strony - dodają wiernie kibicujące.

Bieżuń czekał na srebrnego Małachowskiego

Piotr Małachowski ze srebrnym medalem / Fot. fot. Monika BabulaPiotr Małachowski, srebrny medalista w rzucie dyskiem, doczekał się hucznego powitania. Kiedy olimpijczyk pojawił się na horyzoncie orkiestra strażacka grała dla swojego bohatera. Piotra przywitała mama, ciocie, władze i stęsknieni kibice, którzy nie szczędzili sobie gardeł, a wiwatom na cześć medalisty nie było końca. Pytani o to, co zrobią po przywitaniu mówili: - Pójdziemy się napić z Piotrkiem. W końcu nie wiadomo, kiedy znów będzie taka okazja. Pani Małachowska, mama Piotra wierzy, że syn teraz uskrzydlony zwycięstwem nieDuża załoga, w skład której wchodziła rodzina, burmistrz Bierunia, kibice i orkiestra strażacka, (prezentem dla Piotra była trąbka / Fot. fot. Monika Babula będzie kazał nam długo czekać na kolejny medal. Jednak ma nadzieję, że teraz będzie się mogła nim trochę nacieszyć - mówi dla Wiadomości24.pl, jednocześnie wycierając łzy, jak twierdzi: - Jestem wielką szczęściarą.

Czy Ola pójdzie w ślady Blanika?

Malutka Ola trzyma bukiecik kwiatów. Powiedziała nieśmiało, że to dla pana, który skacze. Mama pomaga jej wytłumaczyć, na kogo czeka. Warszawianka Ola przyjechała z rodzicami. Ola Leszek Blanik w otoczeniu rodziców, żony, kibiców i kamer. Potwierdza prawdziwość złotego medalu / Fot. fot. Monika Babulatrzyma swój bukiet, mama swój, a tata robi zdjęcia. Mama Oli opowiada, że przyjechały, by przywitać polską reprezentację, podziękować za wspaniały występ w Pekinie. Liczą, że zamienią słowo, zrobią fotki i dostaną autograf. Wspominają, że nie mogli być w zeszłym tygodniu, kiedy wrócili pierwsi sportowcy. - Nie mogliśmy być z powodów rodzinnych - mówi mama Oli. - Czekamy na wszystkich, ale w szczególności na Leszka Blanika i Piotra Małachowskiego. Cała rodzina uwielbia sport, zwłaszcza sporty zimowe, rower. Aleksandra pasjonuje się gimnastyką.

Agnieszka Wieszczek tłukła szkło "na szczęście''
Agnieszka Wieszczek z rodzicami / Fot. fot. Monika Babula
Na brązowa medalistkę z Pekinu czekali rodzice, rodzina, znajomi i jej kibice. Dziewczyna zaskoczyła wszystkich dobrą formą. Na lotnisku było wielkie oblewanie sukcesu szampanem, słychać było tłuczenie szklanek. Agnieszka dostała mnóstwo kwiatów, upominków, dużego misia od taty, jak mówi: - To ulubiona maskotka córki.

Babcia zrobiła wnuczce złoty medal

Na polską żeglarkę w klasie Laser Radial na lotnisku czekała silna ekipa. Kasia Szotyńska wracała z Pekinu z bratem, razem swoim trenerem - Bartkiem. Na Okęciu była babcia, ciocie i rodzice, a także przyjaciółka Kasi. Czekali cierpliwie. 9. miejsce Szotyńskiej to dobry wynik - twierdzą najbliżsi. W Pekinie żeglarzom nie wiały pomyślne wiatry. Tak naprawdę wiatru w ogóle nie było.
Kasia Szotyńska z rodzicami i bratem Bartkiem / Fot. fot. Monika Babula
Tata Kasi, pan Marek Szotyński był dumny z córki: - Zawsze wierzyłem w Kasię, tylko ona nie doceniała siebie - mówi dla Wiadomości24.pl. - Po igrzyskach w Pekinie uwierzyła we własne możliwości. Córka narodziła się na nowo, nie na darmo mówi się o Chinach, że są kolebką cywilizacji i początkiem czegoś nowego - dodaje Szotyński.

Przyjaciółka Kasi opowiedziała nam jaka Kasia jest prywatnie. To ciepła, kochana osoba. Studiuje kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim, pisze wiersze. - Gra na pianinie i jest wszechstronnie uzdolniona - dodaje jej ciocia - dziewczyna od ósmego roku życia uprawia sport, razem z bratem są urodzonymi sportowcami. Opowiada jak Kasia zwiedziła cały świat. Dzięki własnej, ciężkiej pracy doszła do obecnego miejsca. Kasia może liczyć w sumie tylko na wsparcie rodziny. Jej sponsorami są najbliżsi. Głównie jej tata wspiera ją finansowo. Jak powiedział dla Wiadomości24.pl: - Kasia spełnia jego niespełnione ambicje - żartuje. - Tak naprawdę córka kocha ten sport i to jest najważniejsze.

Brat Szotyńskiej ją trenuje, ale dawniej sam startował w różnych dyscyplinach. Z kolei jej babcia, choć miała''Babciowy'' złoty medal dla Kasi Szotyńskiej za waleczność / Fot. fot. Monika Babula problemy (wspierała się na wózku) mówiła, że nie mogła przegapić powrotu Kasi z Pekinu. Była z niej dumna. Wiernie kibicowała wnuczce. Wspomniała, że boli ją tylko „uważanie sportowców po medalach”, a tutaj - w szczególności - chodzi o ducha walki, o dawanie z siebie wszystkiego. - Gratuluje wszystkim sportowcom, a przyszłam powitać ukochaną wnusię - mówi. - Zrobiłam dla niej złoty medal, należy jej się - dodaje dumna babcia.

Bezpański bagaż był bombą

Były powitania, wywiady, kwiaty, autografy, zdjęcia, wszystko w radosnej atmosferze i ścisku tłumów. Jedni chcieli zobaczyć, inni podziękować zawodnikom polskiej reprezentacji, jeszcze inni porozmawiać. Atmosferę jakże radosną dla wielu przerwał komunikat: - Proszę o opuszczenie pomieszczenia, pozostali sportowcy wyjdą bocznym wyjściem. Tak też się stało. Straż graniczna i policja wyprosiła wszystkich. Była możliwość spotkania się z pozostałymi. Nie było to jednak przywitanie godne bohaterów olimpijskich. Zamieszanie, jak wynikało z rozmów między sobą, wywołała podłożona bomba. Zjawisko często spotykane na lotnisku zazwyczaj okazuje się bagażem bez właściciela. Zawsze jednak zachowywane są wszelkie środki bezpieczeństwa. Ale czy można mówić o bezpieczeństwie w przypadku, kiedy podejrzenie bomby sprowadza się do wyproszenia ludzi z budynku. Czy przed budynkiem, kilka metrów dalej jest bezpieczniej? Widocznie tak bezpieczeństwo postrzegają władze lotniska.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

dmo
  • dmo
  • 05.09.2011 22:07

Dobre +++++++ xd

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ podobala mi sie relacja. Mnie osobiscie najbardziej zaszokowal Szymon kolecki po takich urazach wrocic do sportu i jeszcze zdobyc medal na olipiadzie super.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Napracowałaś się :) Ciekawa relacja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ogólnie to takie relacje nie są w moim typie, ale ta mnie zainteresowała (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziękuje wszystkim za przeczytanie mojej relacji, to wiele dla mnie znaczy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.08.2008 17:32

!!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.08.2008 17:32

+ bardzo dobra relacja :)



+
Jak wyżej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem z zainteresowaniem!

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Jak wyżej:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.