Facebook Google+ Twitter

Wrocław: bezbramkowa inauguracja piłkarskiej Ekstraklasy

Śląsk Wrocław i Jagiellonia Białystok w meczu pierwszej kolejki podzieliły się punktami. Wrocławska publiczność nie doczekała się goli, zaś trenerzy obu drużyn narzekali na zły stan murawy.

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok (fot. ilustracyjna) / Fot. Jarosław JakubczakW barwach Śląska zadebiutowało aż trzech zawodników pozyskanych w trakcie wakacji. Wrocławianie zagrali w końcu w ustawieniu 4-4-2. Debiutujący na polskich boiskach Argentyńczyk Cristian Diaz był partnerem Sotirovica w ataku, w drugiej linii zagrali Przemysław Kaźmierczak i debiutujący w najwyższej klasie rozgrywkowej Waldemar Sobota. W barwach Jagiellonii zadebiutował sprowadzony z angielskiego Wigan Athletic FC Tomasz Kupisz.

Mecz rozpoczął się dość wyrównanie, cała akcja skupiła się w środku pola, nieco lepiej spisywali się gracze Jagiellonii. Z biegiem czasu Wrocławianie nabierali tempa. W 13 minucie przed szansą zdobycia bramki stanął Waldemar Sobota, chwilę później 23-latek mógł zaliczyć asystę, jednak obrońcy Jagiellonii zatrzymali strzał Sotirovica. Nad Wrocław nadciągnęły czarne chmury a z nieba polał się rzęsisty deszcz. Z powodu złych warunków atmosferycznych odwołano zaplanowane konkursy dla kibiców, jednak ci najbardziej wytrwali na trybunie odkrytej nie przestawali tańczyć i śpiewać. W końcówce pierwszej odsłony inicjatywę przejęli goście, którzy stworzyli kilka groźnych akcji pod bramką Mariana Kelemena lecz, żadna z nich nie miała finału w siatce. Chwilę przed końcowym gwizdkiem znów zrobiło się groźnie pod bramką gości. Na pierwszą bramkę w Ekstraklasie liczył Sobota, którego indywidualna akcja zakończyła się niepowodzeniem. Pretensje o to, że nowy gracz zamiast podać sam próbował strzelać miał co prawda Vuk Sotirović, jednak Sobota wytłumaczył po meczu, że zagranie to nie wynikało z egoizmu lecz obawy przed niecelnym podaniem.

Po przerwie nad Oporowską pojawiło się słońce, przestało padać. Oba zespoły wybiegły na boisko z nadzieją na zdobycie pierwszego gola w sezonie. W drugiej połowie ta sztuka znów się nie udała. Bliżej pierwszego ligowego zwycięstwa byli Wrocławianie, którzy nacierali na bramkę rywala. W 81 minucie debiutujący w Ekstraklasie sędzia Paweł Raczkowski pokazał pierwszą w sezonie czerwoną kartkę. Za faul na Diazie ukarany został Alexis Norambuena Ruz z Jagiellonii. Gospodarze grający ostatnie 9 minut w przewadze stali się jeszcze bardziej aktywni, jednak zawodziła skuteczność i na gole przy Oporowskiej będziemy musieli poczekać jeszcze co najmniej dwa tygodnie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.