Facebook Google+ Twitter

Wrocław. Miasto niedokończonych inwestycji

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2006-10-02 09:50

Kto zrobi porządek z inwestorami, którzy zapomnieli o swoich obowiązkach?

Na terenie po byłym dworcu PKS-u stanie 14-piętrowy biurowiec. Dziura w ziemi w samym centrum miasta, jeden z wyrzutów sumienia władz Wrocławia, zniknie. Inne rozpoczęte, a następnie zapomniane inwestycje, dalej będą straszyć.

– Ktoś powinien coś z tym zrobić – mówi Arleta Wójcik, która ogląda plac z okna swojego mieszkania. Fot. Marcin Osman/ Słowo Polskie Gazeta WrocławskaDeptak na Oławskiej, Dworzec Główny PKP i Panorama Racławicka - to miejsca odwiedzane przez tysiące turystów. Aż dziw, że goście mają o nas dobre zdanie. Dlaczego? Bo w ich pobliżu są najbardziej szpetne punkty stolicy Dolnego Śląska - budowy, na których od lat nic się nie zmieniło. Przy placu Konstytucji 3 Maja za metalowym płotem rośnie las. Ale są szanse że wkrótce to się zmieni. Tak przynajmniej zapewniają przedstawiciele firmy Maripol, która kilka lat temu została właścicielem tego teren.

– Mamy pozwolenie na budowę 14-piętrowego budynku – mówi wrocławski architekt Zbigniew Walas, projektujący biurowiec, który powstanie w tym miejscu. Jego budowa powinna ruszyć wiosną. Jednak to tylko jeden z punktów, gdzie będzie lepiej. Ludzie mieszkający wokół mają już dość mieszkania obok. – Narkomani i dom publiczny pod gołym niebem otwarty dzień i noc – mówi Arleta Wójcik, która od czterech lat ogląda plac z okna. – Już kilka razy słyszałam, że mają tu coś zbudować. Uwierzę, jak zobaczę – dodaje.

Witają ich rudery

Ale nie tylko tam turystów może zaskoczyć szpetny widok. Co widzą wjeżdżając do miasta? Od strony autostrady, przy ul. Kobierzyckiej - stojący od wielu lat szkielet niedokończonego biurowca Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Robót Telekomunikacyjnych. Turyści wysiadający z autobusów pod Panoramą Racławicką od razu widzą zarośnięte zielskiem Wzgórze Polskie. A gdy później idą z Rynku w kierunku pl. Dominikańskiego, muszą patrzeć na ruiny drukarni przy Wierzbowej.

W najgorszej sytuacji jest Wzgórze Polskie. O ten teren toczy się sądowy bój. Gmina w 1996 r. sprzedała go francuskiej firmie Ingetech, jednak inwestor nie wywiązał się z obowiązku rozpoczęcia budowy i urzędnicy postanowili zabrać mu wzgórze. Sprawa trafiła do sądu. Po trwającym pięć lat procesie, pod koniec 2004 r. zapadł wyrok nakazujący zwrot terenu gminie. Ingetech nie zgodził się z tym werdyktem. I złożył apelację.

– Kilka dni temu Sąd Najwyższy przyjął nasz wniosek o kasację wyroku, z którym nie zgadzamy się – mówi Jacek Łempicki, pełnomocnik firmy Ingetech. Zanim Wzgórze Polskie trafi na kolejny przetarg, minie więc co najmniej pół roku. Bo gmina nie zaryzykuje sprzedaży przed werdyktem sądu.


To nie zabytki

Pozostałe działki i budynki mają swoich właścicieli, ale ci ociągają się z rozpoczęciem budów. Biurowiec przy ul. Kobierzyckiej kilka lat temu kupiła Wyższa Szkoła Zarządzania i Finansów. Miała wybudować tam swoją siedzibę. Do dziś prace nie ruszyły.

Wrocławskie firmy miały wynajmować powierzchnie biurowe w budynku, na miejscu dawnej drukarni przy ul. Wierzbowej. Biurowiec chciała postawić szwedzka firma NCC, która kupiła teren. Ale już pozbyła się działki. Następny właściciel też ja sprzedał, a obecny nie chce ujawniać swojej nazwy, ani planów dotyczących budowy.


Nie budujesz - tracisz

Dlaczego gmina nie robi nic, by pospieszyć inwestorów? – Bo w przypadku gdy są właścicielami terenu nie możemy nakazać im niczego – mówi Grzegorz Roman, dyrektor Departamentu Architektury i Rozwoju wrocławskiego magistratu. – Gdyby to były budynki zabytkowe, moglibyśmy wystąpić do konserwatora z zawiadomieniem, że właściciel nie dbając o nie pogarsza ich stan. A to jest podstawą do zabrania budynku lub nakazania remontu. Trwa to długo, ale coś można zrobić. Działki to co innego. W tym przypadku możemy upominać jedynie za to, że na działce panuje bałagan – dodaje. Uspokaja jednak, że nie grozi nam wielki wysyp nowych działek, na których inwestorzy zapomnieli o budowach. – Od kilku lat w umowie sprzedaży każdej gminnej działki zaznaczone jest, że jeśli inwestor w danym czasie nie rozpocznie prac, będziemy mogli zabrać mu sprzedany teren – mówi Grzegorz Roman.


Historia pustego placu

Ostatni autobus z dworca PKS przy pl. Konstytucji 3 Maja odjechał 16 maja 1994 r. Po kilku latach Skarb Państwa sprzedał teren prywatnym osobom powiązanym z korporacją budowlaną Janusza Polewczyka. Działka ma powierzchnię 4800 m kw. Nowy właściciel zaplanował wybudowanie tam m.in. hotelu na 220 miejsc. Kłopoty zaczęły się już przy wkopaniu pierwszej łopaty. Kiedyś bowiem część obecnego pl. Konstytucji 3 Maja zajmował cmentarz żydowski. Co prawda jeszcze przed II wojną światową miasto odkupiło parcelę od gminy żydowskiej, a cmentarz został przeniesiony.

Jednak we Wrocławiu rozpoczęła się dyskusja, czy w takim miejscu należy budować cokolwiek. Nie wiadomo, czy z tej przyczyny, ale po wykonaniu nielicznych robót ziemnych właściciel gruntu sprzedał go warszawskiej spółce Zapol, powiązanej z Maripolem. Od tego czasu nic się tam nie dzieje.

Przemysław Ziółek, Andrzej Rodziewicz, Bartłomiej

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.