Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179858 miejsce

Wrocław nie przyciąga już artystów. Woli naukowców

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-01-18 23:41

Władze miasta płacą za sprowadzanie na wrocławskie uczelnie światowych specjalistów od komputerów. Na otwartych wykładach mają uczyć studentów i naukowców. Miasto nie będzie już rozdawało mieszkań artystom.

Magistrat podpisał już pierwszą umowę – z Uniwersytetem Wrocławskim. Kolejna, z politechniką, to tylko kwestia czasu. Cel jest prosty. – Wrocław ma być tym miejscem w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie szkoli się najwięcej informatyków – tłumaczy Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia. – Specjaliści z tej dziedziny to najbardziej poszukiwani eksperci. Kilka lat temu Gerhard Schroeder chciał płacić za przyjazd do Niemiec każdemu informatykowi z krajów, których obywatele musieli się starać o wizy.

Europa nie tajga

Pierwszy krok to program, tzw. visiting professors. W ciągu trzech lat gmina da uniwersytetowi 600 tys. zł. Za to uczelnia będzie promować informatykę wśród uczniów szkół średnich, ale przede wszystkim sprowadzać na gościnne wykłady zagranicznych ekspertów. Czyli płacić za bilety lotnicze, zakwaterowanie i samą naukę. – W tym roku zaprosimy kilka osób. Np. z Uniwersytetu Kalifornijskiego przyjedzie do nas prof. Marek Chrobak. To Polak, który uczy tam już 20 lat, światowej sławy ekspert od algorytmiki – mówi Paweł Rychlikowski z Wydziału informatyki UWr.
Po co sprowadzać naukowców na krótkie wykłady? – Przede wszystkim postęp w tej dziedzinie odbywa się na Zachodzie. Poza tym, w Stanach Zjednoczonych badania naukowe są bardziej powiązane z praktyką. No i takie wykłady podniosą prestiż naszej uczelni w oczach studentów – wylicza prof. Krzysztof Loryś, dyrektor Wydziału Informatyki na Uniwersytecie Wrocławskim. – Większość informatyków wyjeżdża dziś na Zachód. Tę tendencję trzeba odwrócić. A wykłady pokażą studentom, że nie jesteśmy jakąś tajgą, ale Europą – dodaje.
W latach 90. władze miasta miały inny pomysł. Chciały ściągać do Wrocławia artystów, a na czas pracy w stolicy Dolnego Śląska zapewnić im cztery kąty.

Bartłomiej Knapik
Mieszkań nie dajemy

Kasi Stankiewicz mieszkanie nie zatrzymało we Wrocławiu. Fot. SPGW– Ten pomysł budził kontrowersje. Kinga Preis czy Mariusz Kiljan do dziś mieszkają we Wrocławiu. Ale Kasia Stankiewicz czy Mariusz Lubomski mieszkań nawet nie zasiedlili, bo zmienili zdanie i do nas nie trafili –– mówi Jarosław Broda, szef wydziału kultury w magistracie. Mieszkania od miasta dostali m.in. aktorzy Robert Gonera, Konrad Imiela, Mariusz Kiljan, Wojciech Ziemiański. Gmina dała je honorowym obywatelom: Tadeuszowi Różewiczowi i Normanowi Daviesowi. Urzędnicy twierdzą, że nie będą ich już więcej rozdawać. – Lepszym rozwiązaniem jest dotowanie artystów poprzez przyznawanie grantów. To kilkanaście milionów złotych rocznie. Ostatnio rozstrzygnęliśmy taki konkurs na granty, gdzie do podziału było 1,2 mln złotych – mówi Jarosław Broda. •
Kasia Stankiewicz za mieszkanie miała dla nas śpiewać, ale wyjechała do stolicy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.