Pozycja materiału w rankingach:
Z płyty wrocławskiego Rynku znikła już pigmejska wioska, nie słychać afrykańskich bębnów, a nad miasto napłynęły chmury i pada deszcz. Wczorajsza piękna pogoda we Wrocławiu, pomimo zachmurzenia i deszczu w innych regionach kraju, to sprawka Pana Boga - przynajmniej tak twierdzi br. Benedykt Pączka koordynator akcji „S.O.S. dla Afryki” oraz dyrektor sekretariatu misyjnego Braci Mniejszych Kapucynów.
Celem niedzielnej imprezy była zbiórka pieniędzy na powstanie dwóch szkół w Czadzie-Gore. Równocześnie była ona zakończeniem, trwających od trzech dni obchodów stulecia parafii św. Augustyna we Wrocławiu prowadzonej właśnie przez Braci Mniejszych Kapucynów oraz 25-lecia ich obecności na misjach w Afryce.
Początkowo wioska pigmejska z Rynku liczyła trzy domki, z których każdy przedstawiał inny element życia pigmejów - i tak była tu chatka gospodyni, chatka afrykańskiego kłusownika oraz coś dla pań, czyli garderoba. Dwie kolejne powstawały, dzięki harcerzom, w trakcie trwania imprezy i cały proces budowy można było zaobserwować.Zobacz także:
Artykuły
(79)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.58)
Miejscowość: Wrocław | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)