Pozycja materiału w rankingach:
W czwartkowe popołudnie na wrocławskim rynku odbyła się manifestacja „Wrocław przeciwko przemocy w Tybecie”, której organizatorami byli: stowarzyszenie Młody Wrocław, Młode Centrum oraz Amnesty International.
Manifestacja rozpoczęła się wymarszem z Placu Solnego. Po okrążeniu rynku dotarła pod Pręgierz, gdzie zapłonęło 140 zniczy, będących symbolem liczby ofiar interwencji władz chińskich w Tybecie.
- Chcemy pokazać, że Wrocław mając na uwadze jego historyczną przeszłość, walkę o wolność, solidaryzuje się z Tybetem. Naciskając władze Chin, ale i władze polskie, można wysłać sygnał, że są potrzebne działania polityczne, które sprawią, że zostanie podjęty dialog. Nie można zapomnieć o Tybecie, nie można przyglądać się temu biernie. Świat zachodni mówi o takich hasłach jak prawa człowieka, wolność, demokracja. Musimy więc dać czytelny znak, że Chiny powinny wejść na tę drogę – komentuje Katarzyna, przedstawiciel Amnesty International.
- Ludzie zauważą, że nie jesteśmy obojętni, mimo że rząd i odpowiednie osoby za dużo o tym nie mówią. Chcemy pokazać, że nie zamykamy się na te kwestie – dodaje Jaś – młody chłopiec z flagą, na której widnieje wielka pacyfka.
cicho, ale jakimi ludźmi wtedy będziemy? Chodzi też o to, żeby poprzez swoją postawę i osobowość pokazać, że to nie było tak, iż walczyliśmy tylko i wyłącznie o swoje prawa i wolności, ale tak, że widzimy jakiś szerszy kontekst. Tak jak kiedyś utożsamiały się z nami osoby z Zachodu, tak teraz my mamy obowiązek, aby się utożsamiać z potrzebującymi tego Tybetańczykami. Oni chcą podstawowych praw, prawa do tego, aby kultywować swoją tradycję. Zaniedbanie w postaci siedzenia cicho, zwłaszcza w kontekście igrzysk olimpijskich, które są przecież symbolem pokoju, byłoby po prostu nie do wybaczenia.
Na pytanie czy stanie obok, postawa bierna jest wyrazem akceptacji pan Tomasz odpowiada: - Dokładnie tak. Rzeczywiście, najwygodniej jest być biernym, ale wtedy ludzie, którzy walczą nie czują żadnego wsparcia. Może to jest tak, że to co robimy jest niewielkim wkładem, ale to jest właśnie to, co możemy zrobić.
Wrocławiu, bo jak powiedział prezydent Dutkiewicz, Wrocław to miasto wolności.
Kiedy przytaczam słowa „Ballady o Janku Wiśniewskim” („Świat się dowiedział, nic nie powiedział”) pani Alicja stwierdza: - Władze nie wiedzą i chyba nie chcą wiedzieć, co z tym zrobić. Dlatego milczą.
Okazuje się, że brak racjonalnych rozwiązań ze strony najważniejszych rządów nie musi paraliżować. CzyZobacz także:
Artykuły
(10)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 27 | Miejscowość: Wrocław/Długołęka | Kraj: Polska
O mnie: praktykantka Wiadomości24.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +669)