Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68719 miejsce

Wrocław. Teatr Polski uczcił pamięć zmarłego Tadeusza Szymkowa

11 stycznia we wrocławskim Teatrze Polskim zebrały się tłumy, aby uczcić pamięć zmarłego przed rokiem Tadeusza Szymkowa. Publiczność miała okazję zobaczyć "Antygonę w Nowym Jorku", nad którą Szymków rozpoczął pracę tuż przed śmiercią.

Tadeusz Szymków uznawany był za jednego z najlepszych wrocławskim aktorów. Zagrał w wielu spektaklach Teatru Polskiego, a także w kilkudziesięciu filmach i serialach, m.in. Rozmowach kontrolowanych, Ekstradycji 3, Fali zbrodni, Fundacji czy Zamianie. Fascynowała go także literatura, bowiem jak okazało się po jego śmierci, od jakiegoś czasu pisał powieść. Zostanie ona wydana w najbliższym czasie.

Teatr Polski we Wrocławiu, aby uczcić rocznicę jego śmierci zorganizował spotkanie na Scenie Kameralnej. Jak się okazało, miejsce to było zbyt małe i wiele spośród przybyłych osób stało przez ponad dwie godziny między rzędami. Swoją obecnością zaszczycili, m.in. Krzysztof Mieszkowski - dyrektor Teatru Polskiego, Kazimierz Putyra - burmistrz Jelcza-Laskowic, Edwin Petrykat - aktor.

Na swoich stronach internetowych oraz w licznych innych zapowiedziach tego wydarzenia Teatr Polski informował, że w spotkaniu wezmą udział przyjaciele zmarłego aktora - Bogusław Linda i Cezary Harasimowicz. Jednak z niewyjaśnionych przyczyn żaden z nich nie pojawił się tego dnia we Wrocławiu.

Organizatorom udało się dodzwonić do Cezarego Harasimowicza. Dzięki pomysłowości Petrykata i zdobyczom techniki, rozmowę mogli usłyszeć wszyscy zgromadzeni. Reżyser przekonywał, że Tadziu nigdy go nie opuścił i co tydzień do niego przychodzi. Tadeusz Szymków ciągle trwa - dodał. Nazwał zmarłego aktora współczesnym Don Kichotem. Powiedział także, że obecnie wielu twórców kina żałuje, że nie wykorzystało go do swoich produkcji. Tadeusz grywał głównie na drugim planie w teatrze, ale całe życie czekał aż światło punktówki zostanie skierowane na niego. Zrobił to w końcu najwyższy reżyser - Bóg. Tadziu czekał na to całe życie. Po tych słowach, w oczach niektórych starszych kobiet pojawiły się łzy. Harasimowicz jeszcze dodał na koniec: No i co z tego, że nie żyje? To, co on rozpoczął trwa przecież w nas wszystkich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.