
Przyjazd rywala z "górnej półki" zawsze przyciąga na Oporowską większą liczbę kibiców, prawdopodobnie tak też będzie w piątek. Bilety na Legię sprzedają się w błyskawicznym tempie, a przed kasami stadionu Śląska tworzą się gigantyczne kolejki. Władze klubu postanowiły nawet, że w tym tygodniu kasy stadionu będą otwarte godzinę dłużej niż zwykle. Jeśli tak dalej pójdzie w najbliższych dniach może zabraknąć wejściówek, a w piątek wieczorem na trybunach przy Oporowskiej zasiądzie komplet kibiców.
Wrocławscy kibice zapewne liczą na to, że ich piłkarze w końcu pokonają zespół z Warszawy. Śląsk nie przegrał z Legią od listopada 2008. Ówczesna porażka 0:4 zapadła kibicom z Wrocławia w pamięć. W kolejnych spotkaniach wrocławianie spisywali się już lepiej. 1:1 w maju 2009, 0:0 we wrześniu 2009 i 1:1 w marcu 2010. To wyniki ostatnich trzech meczy Śląska z Legią. Może najbliższy piątek okaże się dobrym dniem na przełamanie passy remisów?
Śląsk Wrocław w tym sezonie miał grać ofensywnej i tak się stało. Już w meczu z Jagiellonią widać było poprawę i choć wrocławianie nie zdobyli gola, ich akcje pod bramką rywali zasługiwały na pochwałę. Wtedy udany debiut w Ekstraklasie zaliczył Waldemar Sobota, który pokazał, że mimo małego doświadczenia w najwyższej klasie rozgrywkowej nie można go ignorować. Tydzień później w Krakowie było jeszcze lepiej, przynajmniej jeśli chodzi o wynik. Pierwszą bramkę dla Śląska zdobył Vuk Sotirović, który pięknym strzałem z dystansu pokonał Marcina Cabaja. Nie obyło się także bez wpadki - Jarosław Fojut chciał wybić piłkę poza końcową linię boiska i nieopatrznie zaaplikował „swojaka”. Prowadzenie na 2:1 podwyższył Polczak i Śląsk znalazł się kłopotliwej sytuacji. W porę jednak „odblokował się” nowy nabytek Śląska. Argentyński snajper Christian Omar Diaz w 34. minucie zdobył pierwszą bramkę w barwach nowego klubu, a po przerwie podwyższając na 3:2 zapewnił swojej drużynie pierwszy komplet punktów w sezonie. Po dwóch kolejkach wrocławianie mają na koncie jedno zwycięstwo i jeden remis co daje im 3. pozycję w ligowej tabeli.
Legii w tym sezonie nie wiedzie się zbyt dobrze. Gdy pozostałe drużyny walczyły o pierwsze punkty do ligowej tabeli, Legia grała towarzysko z Arsenalem Londyn i chodź "Legioniści" ulegli "Kanonierom" 5:6, różnica jednej bramki z czwartą drużyną Premier League nie powinna być traktowana w kategoriach porażki. Znacznie gorzej było już na Konwiktorskiej, gdzie lokalny rywal - Polonia Warszawa - znokautował Legię 3:0. W poniedziałkowym, zaległym spotkaniu z Cracovią też nie było różowo. Cracovia szybko objęła prowadzenie, które utrzymywała przez 73 minuty. Dopiero na 13 minut przed końcem regulaminowego czasu gry wyrównać zdołał Marcin Komorowski. Przed remisem z ostatnią drużyną w tabeli warszawiaków uratował Maciej Iwański, który w ostatniej minucie doliczonego czasu pokonał Cabaja. Po dwóch kolejkach Ekstraklasy Legia Warszawa, z jednym zwycięstwem i jedną porażką plasuje się w tabeli na 9. pozycji.
Przed sezonem Legia była wymieniana wśród trójki faworytów do mistrzostwa Polski, Śląsk ma walczyć o miejsce w pierwszej piątce. Czy wzmocniony i grający coraz bardziej ofensywnie Śląsk stanie na drodze Legii? Przekonamy się już w najbliższy piątek. Początek meczu o godz. 20:00.