Facebook Google+ Twitter

Wrocławscy naukowcy pracują nad tanim samochodem przyszłości

Rozrywają, gniotą, strzelają. Wrocławscy naukowcy kończą sprawdzanie wytrzymałości nowych zbiorników na wodór. Wyniki tych badań wykorzystane będą przez europejskie koncerny motoryzacyjne do stworzenia taniego samochodu przyszłości.

Honda FCX Clarity, napędzana płynnym wodorem. / Fot. Bbqjunkie, Wikipedia Commons - na licencji GNU Free Documentation license; http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:FCX_Clarity.jpgNa całym świecie trwa wyścig z czasem i poszukiwanie nowego, niedrogiego paliwa. Wydobycie ropy naftowej stale rośnie, ale według amerykańskich naukowców w 2040 roku może przestać być opłacalne. Zapotrzebowanie na ropę jednak nie spada, mimo galopujących cen.

Na początku XXI wieku uczeni z całego świata rozpoczęli poszukiwanie nowego paliwa. Po ośmiu latach widać już pierwsze efekty badań. Analitycy z amerykańskiego National Research Council uważają, że rozpoczyna się epoka wodoru. W przyszłości można go pozyskiwać z wody, wykorzystując na przykład energię słoneczną. Obecnie wodór wytwarza się z metanu, czyli gazu ziemnego. W Berlinie, na eksperymentalnej stacji paliw, kilogram tego gazu kosztuje około 4 euro.

Samochody napędzane wodorem są w fazie testowej i kosztują majątek. Według raportu przygotowanego dla amerykańskiego Kongresu, już za 15 lat cena wodorowego auta powinna zrównać się z kosztami zakupu pojazdów na ropę. Później samochody na wodór systematycznie mają tanieć. Analitycy prognozują, że do 2035 roku po amerykańskich drogach będzie jeździć ponad 200 mln pojazdów, emitujących jedynie wodę i ciepło.

Jak to działa?


Wodór, jako paliwo można wykorzystać na dwa sposoby. Pierwszy, tradycyjny - spalając go jak ropę, benzynę czy gaz LPG. Drugi, innowacyjny - łącząc go z tlenem w specjalnych ogniwach paliwowych. W wyniku tej reakcji chemicznej powstaje prąd, który zasila cztery silniki elektryczne pojazdu - po jednym na każde z kół. Produktem ubocznym jest czysta woda.

Wodorowe ogniwa paliwowe to żadna nowość. Pierwsze pojawiły się już w 1939 roku. Niestety ich rozmiar nie pozwalał na zastosowanie w zwyczajnym samochodzie. Dodatkowym problemem było przechowywanie samego wodoru. Musi on być sprężony pod dużym ciśnieniem, a jako najlżejszy gaz jest bardzo lotny i przenika niemal przez każdy materiał.

Dopiero ostatnie badania umożliwiły przełamanie tych barier. Na początku lipca japoński koncern motoryzacyjny rozpoczął sprzedaż Hondy FCX Clarity, napędzanej płynnym wodorem. Zamiast spalin z rury wydechowej hondy ulatuje para wodna. Samochód wyposażony jest w 171 litrowy bak, który mieści ponad 12 kg paliwa. Niestety, sam zbiornik jest niezwykle duży i ciężki, a samochód pali 2,5 kg na sto kilometrów.

Polscy naukowcy współtworzą motoryzacyjną przyszłość


Prof. Jerzy Kaleta i dr inż. Wojciech Błażejewski w laboratorium. / Fot. Paweł Relikowski/PolskaOdpowiedzią Unii Europejskiej na badania prowadzone w Japonii i Stanach Zjednoczonych, jest program "StorHy". Od czterech lat zespół profesora Jerzego Kalety, z Instytutu Materiałoznawstwa i Mechaniki Technicznej na Politechnice Wrocławskiej, prowadzi badania nad bezpiecznymi i tanimi metodami przechowywania wodoru, właśnie w ramach projektu "StorHy". W przedsięwzięciu uczestniczy pięć uczelni i prawie trzydzieści firm z całej Europy.

Samochód starego kontynentu, w przeciwieństwie do japońskiej hondy, napędzany będzie gazem. - Wodór można przechowywać w trzech stanach: stałym, ciekłym i gazowym - wyjaśnia profesor Kaleta. - Najprostszy w produkcji jest gaz, dlatego skupiliśmy się na nim - dodaje. Butle, testowane przez Polaków, wykonane są z kompozytu, czyli włókien węglowych połączonych żywicą. Podobne materiały stosuje się do budowy samolotów, ponieważ są niezwykle lekkie i wytrzymałe. - Przenikalność wodoru przez ten materiał jest bardzo mała, na poziomie kilku setnych procenta - tłumaczy Kaleta i zapewnia o bezpieczeństwie testowanych butli.

W zbiorniku z wodorem w stanie lotnym panuje 700 razy wyższe ciśnienie niż w atmosferze. Polskie badania wykazały, że butle kompozytowe wytrzymują ponad dwa razy więcej. Projektowane auto będzie spalało 1 kg wodoru na setkę, a na pełnym baku będzie można przejechać nawet 500 km. Koszt przejechania 100 km europejskim pojazdem przyszłości wyniesie ledwie 13 zł.

Jak zapewnia prof. Kaleta przygotowanie seryjnego auta to już tylko kwestia czasu. - Problemem raczej jest brak infrastruktury - tłumaczy Kaleta. W Europie nie ma jeszcze sieci "stacji wodorowych".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

(+) Najwyższy czas :) Stacje pewnie szybko się znajdą, problemem jest przede wszystkim możliwość wprowadzania przeróbek z benzyny na wodór, wtedy ludzie się łatwiej przestawią. I zarabiać zaczniemy my a nie Arabowie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Często się zastanawiam, jak to będzie, gdy ropy zacznie na świecie brakować. Dobrze, że pracuje się - jak widać, coraz intensywniej - nad alternatywnymi rozwiązaniami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy temat, zastanawiam mnie tylko jak taki samochód może wpłynąć na środowisko :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.