
Lubię jesień. Wprost przepadam za słotą, mokrymi liśćmi pod nogami, wiecznie szeleszczącym za oknem deszczem. Nieprzyjemny ziąb, zasnute ciemnymi chmurami niebo, posępne twarze dookoła... Tak, jesień to zdecydowanie ciekawy czas. Choć jest jeszcze jeden powód, by czekać na tę porę roku. Święto gitary we Wrocławiu.
Wrocławski Festiwal Gitarowy to impreza, która na dobre zagościła już w kalendarzach maniaków gitary, nie tylko z Dolnego Śląska. Trudno się dziwić - każdego roku Wrocław gości najwybitniejszych bodaj przedstawicieli gitarowego rzemiosła; czas w listopadzie można rezerwować sobie niemalże w ciemno, bez szczególnego ryzyka, że się straci.
Do tej pory dzięki staraniom Wrocławskiego Towarzystwa Gitarowego we Wrocławiu zagrali m. in. Al di Meola,
Paco de Lucia,
Tommy Emmanuel,
Martin Taylor,
Trio Balkan Strings, John McLaughlin wespół z Chickiem Coreą, czy Jesse Cook. Lista znakomitych wykonawców, których mogliśmy usłyszeć na żywo jest oczywiście znacznie dłuższa; nie czas jednak i miejsce, by wszystkich tu ich z nazwy wymieniać. Zainteresowanych odsyłam do źródeł, ja natomiast chciałbym skupić się na najciekawszych w moim odczuciu artystach, którzy przyjadą do Wrocławia na tegoroczną odsłonę Festiwalu.
Mój numer jeden to zdecydowanie
Tommy Emmanuel. To zresztą nikogo nie powinno dziwić; muzyk od lat uchodzi wszak (dodajmy, że całkowicie słusznie) za najwybitniejszego przedstawiciela sztuki gitarowej nazwanej
fingerstyle. Gitarzysta wystąpi we Wrocławiu w towarzystwie wielu gości z Polski i z zagranicy (zwróćcie uwagę na
Piotra Słapę; naprawdę wielki polski talent). Jeśli chcecie poczuć się choć przez moment zaczarowani gitarą, wybierzcie się w niedzielę, 21 listopada do wrocławskiej Hali Stulecia. Wiem z doświadczenia - naprawdę warto.
Nie mniej ciekawie zapowiadają się dwa koncerty
Jesse Cooka. Muzyk, podobnie jak Tommy Emmanuel, zagra we Wrocławiu już nie pierwszy raz; przez dolnośląską publiczność witany jest zawsze entuzjastycznie. Dość powiedzieć, że kolejny raz zagra dwa koncerty z rzędu tego samego dnia - zainteresowanie występem Kanadyjczyka jest tak duże. Koncert Cooka - poza maniakami gitary - powinien spodobać się wszystkim miłośnikom fuzji muzyki cygańskiej, latynoskiej, jazzu i ogólnie pojętej world music.
Zarówno Cook jak i Emmanuel to postaci znane na całym świecie, szerzej przedstawiać ich nie trzeba. Podobnie zresztą, jak
Louisa Winsberga, który wraz ze swoim zespołem zagra na inaugurację Festiwalu. Organizatorzy przygotowali jednak także i niespodzianki w postaci koncertów nieoczywistych, podczas których zaprezentują się artyści w Polsce niekoniecznie znani.