Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

8940 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 30pkt

Oceń:

Wróg ludu wietnamskiego


- Nie boi się Pani? - Dopóki jestem w Polsce, myślę, że jestem bezpieczna. Aczkolwiek na Stadion nie chodziłam sama. - Dlaczego? - Bo Wietnamka pobita na stadionie to nie jest news.


Van Anh jeździ na konferencje, coraz więcej pisze o Wietnamie i o Polsce. W 2007 roku idzie jako dziennikarka do Belwederu, gdzie mają się spotkać premierzy Polski i Wietnamu: Jarosław Kaczyński i Nguyen Tan Dungem. Premier Wietnamu dostrzega ją w tłumie i informuje, że nie życzy sobie jej obecności na konferencji prasowej. Funkcjonariusze BOR wyprowadzają Van Anh z sali. Argumentacja, że ma akredytację i jest niezależną dziennikarką w państwie demokratycznym nie trafia nikomu do przekonania.

Niespełna rok po tym spotkaniu składa wniosek do ambasady Wietnamu z prośbą o wymianę paszportu, któremu kończy się okres ważności. Dostała odmowę na piśmie. Powód? Prowadzenie przez panią Ton Van Anh działalności sprzecznej z interesami Państwa, ludu wietnamskiego i tradycyjnych stosunków wietnamsko-polskich.

Ojczyzna wzywa


Do Wietnamu jedzie brat Van Anh. Zostaje wezwany na przesłuchanie do eleganckiej restauracji. Dwaj funkcjonariusze pytają o wietnamską opozycję w Polsce, a także o instytucje, z którymi współpracują Wietnamczycy. Zapewniają, że jeśli nakłoni siostrę na wyjazd do Wietnamu, będzie mogła na własne oczy się przekonać, że jest inaczej, niż jej się wydaje. Wystarczy jedna decyzja - i paszport zostanie zwrócony.

- Nie boi się Pani?
- Dopóki jestem w Polsce, myślę, że jestem bezpieczna. Aczkolwiek na Stadion nie chodziłam sama.
- Dlaczego?
- Bo Wietnamka pobita na Stadionie to nie jest news.

Na swoim blogu oraz na stronie Stowarzyszenia Wolnego Słowa zamieszcza informacje o telefonach, którymi są nękani jest współpracownicy i krewni. W jednym z wpisów zamieszcza apel: "Raz jeszcze, publicznie, proszę: jeśli ktoś chce czegoś ode mnie, niech rozmawia ze mną, a nie z członkami mojej rodziny! Takie rozmowy nie będą przeze mnie ukrywane. Ton Van Anh"

Jej imię oznacza po wietnamsku "Jasny Obłoczek".

Czytaj także:
Jestem nielegalny - Wietnamczyk
Rzecznik BOR tłumaczy, dlaczego z Belwederu wyproszono dziennikarkę
Kto się boi ambasady Wietnamu i wystawy "Warszawski mały Sajgon"?
Ton Van Anh / Fot. Ewa Wołkanowska

Zobacz także:

Ewa Wołkanowska-Kołodziej OFFline profil autora

Autor: Ewa Wołkanowska-Kołodziej

Napisz do autora

Artykuły (26) Galerie (0) Średnia ocen (4.35)

Miejscowość: Warszawa-Wilno-Bristol | Kraj: Polska-Litwa

O mnie: Antropolog kultury (nie lubi słowa antropolożka), dziennikarka. Ewa.Wolkanowska@gmail.com

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Ewa Wołkanowska-Kołodziej 10.08.2010 20:39

Ocena: Ocena pozytywna 81 Ocena negatywna 82

Możliwe, że dla premiera Wietnamu była to sprawa honorowa, aby opozycjonistkę wyprosić z sali.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przemyslaw Parzysz 10.08.2010 18:27

Ocena: Ocena pozytywna 91 Ocena negatywna 93

Ciekwe jakiego pytania z ust pani Van Anh bał się premier Wietnamu Nguyen Tan Dungem !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ngọc X Hoàng 10.08.2010 04:20

Ocena: Ocena pozytywna 83 Ocena negatywna 75

No, chodzenie po Stadionie to akurat bohaterka ma teraz z głowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krzysztof Krzak 09.08.2010 21:47

Ocena: Ocena pozytywna 82 Ocena negatywna 82

Bardzo interesujący artykuł /5/.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.