Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8073 miejsce

Wróg nieznany

To był wyrok. Po festiwalu diagnoz, gdzie w ciągu pół roku usłyszałem, że jestem chory od zespołu jelita drażliwego po białaczkę. - Ma pan Leśniowskiego-Crohna - z poważną miną stwierdził lekarz.

Choroba Leśniowskiego-Crohna zalicza się do nieswoistych zapaleń jelit - chorób autoimmunologicznych. W skrócie oznacza to tyle, że nasze komórki są atakowane przez własny układ odpornościowy. Własne ciało staje się naszym katem. Choroba wywołuje liczne zmiany, najczęściej w jelitach, jednak może zająć nawet cały układ trawienny. Są to przewężenia, aż do zamknięcia jelita, perforacje (dziury) w ścianie jelita, zniszczenie kosmków jelitowych i wiele innych. Powoduje też znaczne wyniszczenie organizmu oraz ogromne spadki wagi (w moim przypadku - z 76 kg do 59 w pół roku, są i tacy tu, którzy stracili nawet kilkadziesiąt).

Nieuleczalna choroba

Choroby Leśniowskiego-Crohna nie da się wyleczyć. Jej przebieg to splot zaostrzeń i remisji (wyciszeń), a uderza w sobie znanej tylko chwili. Oczywiście, są czynniki, wywołujące zaostrzenia, ale ich unikanie wcale nie oznacza, że jesteśmy bezpieczni. Dziś lekarze starają się maksymalnie wydłużyć za pomocą leków oraz innych metod okresy wyciszeń, stanu spoczynku choroby. Niestety, Crohn niesie ze sobą jeszcze wiele powikłań, które mogą się pojawić nawet w trakcie trwania remisji. Wymienię kilka - ropnie pojawiające się na całej długości jelit, przetoki (np. niebezpieczne połączenie między układem moczowym a jelitem), częściej niż u zdrowego człowieka (ok. 5-6 razy większe ryzyko) występuje rak jelita grubego.

AIDS XXI wieku

Przecież nieuleczalne choroby to jakaś Azja, Afryka! To się nie dzieje naprawdę - pomyślałem. Strach był ogromny. Wiedziałem tylko tyle, że to straszliwa choroba, która może prowadzić do inwalidztwa, a źle leczona nawet do śmierci. Że jest jak AIDS. Zaczęła ogarniać mnie rozpacz. Zwłaszcza, że lekarz dorzucił, że to bardzo niebezpieczna choroba, a on, doświadczony gastrolog, nie czuje się władny, by ją leczyć i kieruje mnie w najlepsze miejsce w Polsce, gdzie wiedzą, jak z tym walczyć. Że kolejne pół roku i mógłbym nie żyć. Ponure myśli towarzyszyły mi w drodze metrem, a później autobusem, do domu. Wszedłem i żona spytała tylko: I jak? Nie wytrzymałem. Rozpłakałem się. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Serien
  • Serien
  • 04.04.2011 21:58

Często zastanawiałem się jak ja bym się zachował gdyby ktoś mi powiedział że jestem ciężko chory lub gdybym utracił jakąś sprawność. Zawsze wyobrażałem sobie że heroicznie dźwigając ten ciężar samotnie go przezwyciężam. Ale kiedy zetknąłem się z osobą która zmagała się z moim wyobrażonym brzemieniem w realu i ujrzałem jak go dźwiga mimo przytłaczającego ciężaru i jak z pogodą ducha i uśmiechem przeżywa każdy dzień zawstydziłem się mocno bo sam bym chyba tak nie potrafił.
Myślę że to właśnie pogoda ducha, odwaga przezwyciężania tego co nieprzezwyciężone oraz bliskość życzliwych ludzi daje siłę do walki z chorobą i często jej przezwyciężenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.