Facebook Google+ Twitter

Wroga akcja grupy warszawskich wywrotowców opanowana

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2006-12-13 22:54

Zarówno funkcjonariusze MO, jak i demonstranci niezwykle przejęli się swoimi rolami. Gdyby nie interwencja policji i organizatorów, którzy w chwili najsilniejszych starć rozdzielili dwie grupy, kilka osób mogłoby odnieść rany.

fot. Bartłomiej MiędzybrodzkiDziś wieczorem, na placu Zamkowym w Warszawie, grupa uzbrojonych wywrotowców zaatakowała znajdujących się na służbie funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. W obronie własnej i obywateli, milicjanci zmuszeni byli do użycia środków przymusu. Na szczęście udało im się opanować niebezpieczną grupę i przywrócić porządek publiczny.

Tak mógłby zaczynać się ten artykuł, gdyby został napisany 25 lat temu. Na szczęście funkcjonariusze MO, armatki wodne i karabiny oraz spacyfikowana przez nich demonstracja „Solidarności” byli jedynie elementami przygotowanej przez Fundację Odpowiedzialność Obywatelska rekonstrukcji historycznej – jednego z najbardziej spektakularnych punktów warszawskich obchodów 25 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

Pomimo opadów deszczu i przenikliwego zimna, kilkaset osób przyglądało się dzisiejszej inscenizacji na pl. Zamkowym. Organizatorzy postanowili oddać PRL-owską rzeczywistość jak najdokładniej – wolontariusze odgrywający milicjantów i solidarnościowców mieli na sobie stroje z tamtego okresu. Demonstrujący wykrzykiwali hasła z ’81 roku. Realizm rekonstrukcji był odczuwalny do tego stopnia, że warszawscy policjanci musieli upominać przechodniów, iż nie jest to prawdziwa demonstracja.

Zaangażowanie mieszkańców stolicy wykorzystali aktorzy odgrywający uczestników manifestacji. Wykrzykując: „chodźcie z nami, dziś nie biją” i „to jest wasz 13 grudnia” zachęcali zgromadzonych do wcielenia się w rolę demonstrantów. Wielu obserwatorów zgodziło się i po kilku minutach symboliczna pikieta urosła do rozmiarów autentycznej manifestacji.

Podczas szturmu "milicjanci" użyli świec dymnych, gryzącego gazu i broni z nabojami hukowymi. Zarówno funkcjonariusze MO, jak i demonstranci niezwykle przejęli się swoimi rolami. Gdyby nie interwencja policji i organizatorów, którzy w chwili najsilniejszych starć rozdzielili dwie grupy, kilka osób mogłoby odnieść rany. Na szczęście skończyło się na wzajemnych pogróżkach i kilku siniakach.

Starsze osoby, które z boku przyglądały się inscenizacji, nie ukrywały swoich uczuć względem grudniowych wydarzeń.
– Trochę ich mało. Ale z drugiej strony to dobrze. Gdybym znów zobaczył tutaj tylu zomowców pewnie uciekłbym gdzie pieprz rośnie. Takie wydarzenia na zawsze pozostają w człowieku – mówił Roman Młodkowski.

fot. Bartłomiej MiędzybrodzkiO tym, jak wyglądały strajki w stanie wojennym opowiada dla Wiadomości24.pl Genowefa Uzdowska, w latach ’80 działaczka Solidarności.
– 13 grudnia nikt nie demonstrował. Było bardzo zimno, na ulicach stały tylko koksowniki i wozy z milicją. W telewizji Jaruzelski, telefony wyłączone – byliśmy przerażeni. Nawet jeśli człowiek był chory, nie mógł pójść do lekarza, musiał to zgłosić na najbliższy komisariat i wtedy ewentualnie przyjeżdżała po niego karetka. – ze łzami w oczach wspomina rok 1981. – Później wszędzie zaczęły się strajki. Gdzie tylko mogliśmy, braliśmy w nich udział, by się sprzeciwić stanowi wojennemu. Krzyczeliśmy, marzliśmy i płakaliśmy rzewnymi łzami, bo puszczali na nas gaz i oblewali wodą, ganiali z pałkami. Byliśmy wtedy wrogami Polski.

Osoby, które pamiętają stan wojenny, tak jak pan Roman, jednogłośnie opiniowały podczas inscenizacji: cieszcie się młodzi z tego, co macie teraz. My musieliśmy walczyć o wyjazd za granicę, towary w sklepach i wolność słowa. Wy macie to podane na talerzu. I doceńcie to...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

nic tam nie widać, ale z pewnością jest to krzyż... tylko jaki?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.12.2006 19:11

No i Ty, rzecz jasna. Gotów bronić tych kultów wszelkimi dostępnymi środkami (co widać na zdjęciu). A teraz możesz spróbować pointerpretować dziwne malunki na ścianie za mną ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uuu, zdjęcie już bez tamtego idola w tle:) To co tam było? Ja w końcu doszedłem do wniosku, że to musial byc właśnie jakiś Świętowit, więc okręg świętego gaju, tylko że nie pasowły mi te jakby łany czegoś tam (rzepaku?), więc może to był idol przeniesiony z pierwotnego miejsca na nowe, a w tych łanach były zapewne słynne kręgi powstałe w skutek ingerencji kosmitów (dla jednych), czy Swarożyca (dla innych). Dalej już tylko jeden wniosek jest możliwy, że występowałaś na tym zdjęciu jako kapłanka tego kultu, którego cechą jest to, że oddaje się cześć leżąc na ziemi (Matka-Ziemia, Wielka Macierz). W związku z tym nagle z siłą prawodospadu uderza mnie ukryta prawda o w24 - na samym punktowym szczycie są wyznawcy prastarych kultów! Thuringwethil, gut, Ewa (praimię).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mi się podoba ten tekst.
Co do samej akcji - pamiętam te czasy i ten lęk, i zimno mi się robi, choć to tylko odtworzenie zdarzeń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.