Facebook Google+ Twitter

Wróżby dla premiera

Pora zostawić grabki i wiaderko w piaskownicy oraz z wymuszonym uśmiechem przyjąć nowego premiera na salony.

Jakość

Wydawałoby się, że koniec dąsów i zrzędzenia po przegranych wyborach nastąpił po wręczeniu nominacji prezesowi Rady Ministrów. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Prezydent Kaczyński grymasić musiał, ot niewdzięczna rola głowy państwa z de facto przeciwnego obozu politycznego. Ten kwaśny uśmiech pana prezydenta podczas uścisku dłoni mówił dosadnie: „Nie ciesz się Donaldu Tusku, brat ci nie dokopał, to zrobię to ja”. Jednak Donek ani myślał przestać się cieszyć. Niczym dziesięciolatek uradowany z niespodzianki pod choinkę skocznie odbierał swój prezent. Skopanie kupra starszemu z braci zrehabilitowało nieco porażkę sprzed dwóch lat.

Przed nowym premierem, nomen omen kolejnym kaczorem, spoczywa nie lada zadanie – musi on przekonać naród, że istnieje klasa polityczna, która na pierwszym miejscu stawia dobro obywateli. Zatem musi uczynić zapowiadany cud.

Jedną z cech charakterystycznych cudu jest to, że zdarza się on w sytuacjach beznadziejnych, np. podczas najazdu Szwedów na Jasną Górę, gdy jej obrońcy mogli liczyć na pomoc obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, czy w trakcie wypowiedzi Nelly Rokity próbującej ratować honor PiS-u, pogrążając tym samym swą partię do reszty. Ot taki cudowny sabotaż. Zapowiedzi tego, że ów cud będzie prawdziwym, jeśli się powiedzie, mamy od kilku tygodni. Bo jeśli się ziści to – jak najbardziej – w sytuacji beznadziejnej.

To, że prezydent Kaczyński nie pogratulował po wyborach zwycięskiej partii i jej liderowi, można jakoś przełknąć – nikt nie wymaga od przodowników przeciwstawnych obozów pałania do siebie miłosnymi związkami chemicznymi. Ale do cholery co prezydentowi zawiniłem ja, on, ona czy jakikolwiek inny Kowalski bądź Nowak?! Czy to, że większość tychże Kowalskich i Nowaków zagłosowało przeciwko drugiej bliźniaczej głowie państwa skazuje tych państwa na państwowo – obywatelską banicję? Bo jak inaczej rozumieć zachowanie prezydenta, który obrażony nawet na moment nie wyszedł z piaskownicy chociażby podziękować za udział w wyborach? A niech by tam – mógł zganić, pogrozić palcem zza biurka z flakonem biało-czerwonych róż, okrzyczeć, przestrzec. Nawet pokazać język czy gest Kozakiewicza. Zrobić cokolwiek byle by odezwać się do błądzącej w szarej sieci gawiedzi. Jeśli w tym kraju prezydent boczy się ostentacyjnie na obywateli, to nie dziwi, że ludzie nadal chcą wyjeżdżać za miedzę. I w tym przypadku to pierwszy próg nowego premiera, który przeskoczyć należy, by uczynić cud. Zmienić wizerunek władzy.

Punktu zapalne

Prezydentowi trudno było się pogodzić z utratą całościowego wpływu na sprawy międzynarodowe, oczka w głowie kierowanym przez panią Fotygę. Radek Sikorski, właściciel pożyczonej stówy, rozzłościł głowę państwa do reszty. Kandydatura Sikorskiego, szpiega, kolaboranta, zdrajcy etc. nie łudźmy się – była policzkiem w twarz Kancelarii Prezydenta. Żadną tam próbą podreperowania wizerunku państwa osobą bardziej kompetentną. Zwykły paszkwil. Nic to, że przecież jeszcze chwilę temu punktowany w narożniku przez niedawnych kolegów z rządu Sikorski był na właściwym miejscu w jeszcze bardziej właściwym rządzie Prawa i Sprawiedliwości ministrem sztandarowym – celnie raniącym przeciwników z zagranicy – nazistów z Niemiec i komuchów z Rosji. Wtedy to przywołany pakt Ribbentrop – Mołotow był chwaloną pod niebiosa przez ówczesną władzę retoryką najwłaściwszą w kontaktach z sąsiadami.

Jednak Sikorski z dnia na dzień stał się zakałą, wilkiem w owczej skórze, puzzlem „układu” wtłoczonym przez ów do wnętrza „jedynie słusznej partii”, dzielnie odpierającej ciosy oligarchów i magnatów poprzez „sanację” w spektrum życia codziennego. Sikorski jest zły i już, są na to dowody, których nie pokażemy. Ale oczywiste, że są bo jak by inaczej. Zatem relacje na linii MSZ – Kancelaria Prezydenta w początkowej fazie nowego rządu są fatalne. Jednak to nic. W kolejnych, dalszych fazach będą beznadziejne, więc należy się teraz tylko cieszyć. Cudem będzie, jeśli między tymi instytucjami nie dojdzie do rękoczynów. Kolejne zadanie dla premiera Tuska.

Nie warto się łudzić, że spokojniej będzie w innych kwestiach, przede wszystkim w kwestii sprawiedliwości. „Odzyskanie” resortu przez ministra Ziobro skutkowało oczekiwaną (sic!) od czasów Rywingate „ziobrodyzacją” prawa, a mianowicie upolitycznieniem prokuratury, upartyjnieniem resortu do szpiku, wysokimi nominacjami szeregowych prokuratorów w podzięce za wierność. Jednak największym sukcesem, jakim może poszczycić się były minister, jest rozpropagowanie konferencji prasowych, przede wszystkim z jego udziałem. Młodziutka, sympatyczna twarz ministra jeszcze nieraz przyśni się żądnej męskiego, wysportowanego ciała nastolatce. Prezydent więc miał prawo obrazić się na jeszcze wtedy premiera – elekta, że ten zamierza na to stanowisko wysunąć inną osobę niż ministra Ziobro.

Zresztą najlepszy rząd Donalda Tuska to ten z ministrami z PiS-u na czele z Jarosławem Kaczyńskim. Tusk mógłby od czasu do czasu stanąć przed kamerami i sypnąć pogadankę o miłości i zaufaniu. Taka koabitacja głowy państwa i premiera na pewno zadowoliłaby wszystkich. Problemu by nie było, a o wyborach szybko byśmy zapomnieli. Cytując za Markiem Kuchcińskim: Większość ogólnonarodowa, która jest w opozycji, wreszcie dostałaby należne.

Kochajmy się!

Rządy premiera Tuska jak na razie zapowiadają się smakowicie. Miłośnicy telenowel będą zachwyceni, bowiem zagwarantowane mają przynajmniej raz na tydzień kłótnie pomiędzy starym prezydentem, a nowym kaczorem. Nie będzie też brakować pohukiwania krzywdzonej teraz permanentnie opozycji PiS-u, warto dodać głośnego pohukiwania z powodu utraconej tak specyficznie lubianej władzy.

Na razie politykę nowego rządu – o ile można mówić o jakiejś polityce po tak krótkim czasie – należy widzieć w różnych barwach. Na pewno skończyło się dwuletnie obrażanie i dzielenie wszystkich wokół, co w dzisiejszej Polsce zakrawa o cud. W ogóle miłości jest dużo, szczególnie w wypowiedziach Tuska, gdzie owa miłość przeplata się na przemian z zaufaniem i szacunkiem. Niby banał i przeciętny prześmiewca mógłby spaść z krzesła, jednak lepsze to od „ścierwojadów” i ZOMO. Zatem w kwestii smaku i manier się ziściło.

Miesiąc miodowy rządu już minął. Opinia publiczna i media dają mu ogromny kredyt zaufania. Jednak będą na ręce patrzeć. Tym razem bardziej dokładnie, by stale rozliczać ze śmiałych obietnic. Wkrótce znów na ulicy pojawić się mogą lekarze i pielęgniarki i ze sztandarami w dłoni upominać się o obiecane. Tym razem w asyście nauczycieli, a kto wie może także i innych grup społecznych. Z samej miłości nie nakarmią i nie wykształcą swych dzieci, które za chwilę zaczną rozglądać się za biletem no Anglii. Potrzeba im czegoś więcej. Żeby premierowi i nam tej miłości starczyło do następnych wyborów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 01.12.2007 00:08

Mariko, masz rację - poglądy to nic takiego, ważniejszy jest styl ich obrony lub upowszechniania.

Masz rację - czasem przesadzam, ale nie ja jestem odpowiedzialny za obecny poziom dyskusji i emocji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

JWW, ja w przeciwieństwie do co niektórych użytkowników W24 nie oceniam za poglądy :-)
Swoją drogą, wielkie dzięki za nazwanie mnie "pierwszą damą W24"...
;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

wiekli plus +
Osobiscie "odpusciłam" na pierwsze tygodnie nowego rządzenia pastwienie sie nad kimkolwiek, ale okazuje sie, że "pilityczny byt" blizniaków nie pozostawia ludziom qwyboru.
Zachowanie prezydenta żenujące.
Zaproszenie dla Sikorskiego - uwazam - wysłne własnie dlatego, że go nie bylo w kraju i musiała nastapic odmowa.
I tak sie to będzie kitwasić, co pani Fotyga raczyła była po wielkiej swej intronizacji nazwac kohabitacją.
A "na schodach siedzi czarny kot"... spiewał Okudżawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2007 01:36

sorrki Lucyno, chodziło o Ja, Marikę...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2007 01:34

(+) duży za meritum i humor sytuacyjny.

No i mamy kolejny cud w postaci uznania dla tekstu, ze strony pierwszej damy (w W'24) przegranego układu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lekkie pióro, trzeba przyznać +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus, za sposób pisania. Nie powielaj jednak nieprawdziwych informacji na temat ,,cudu pod Częstochową". Do dziś zachował się w archiwach szwedzkich oryginał listu napisanego prze z księdza Kordeckiego do króla szwedzkiego, wiernopoddańczy. A obraz został przed oblężeniem wywieziony do zamku Cellariego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny styl, piszesz bardzo swobodnie, z finezją.
Brawo!
Duży plus ode mnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.