Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14323 miejsce

Wrzącym olejem i łamaniem kości głosić będę Słowo Boże

"Ja inkwizytor - Wieże do nieba" Jacka Piekary to kolejna pozycja z inkwizytorskiego cyklu przygód Mordimera Madderdina. Chyba najlepsza, bo fabuła obu opowiadań oraz szkic psychologiczny bohaterów zasługują na wielkie uznanie.

 / Fot. OkładkaDługo przyszło mi czekać na kolejną odsłonę przygód Mordimera. Jacek Piekara wynagrodził mi to jednak sowicie książką, która deklasuje powieści Sturlese Patricia lub Cammillera Rino. Inkwizytorski świat wydaje się bardziej złożony, a zarazem mniej czarno-biały niż w pozostałych tomach cyklu.

Miło spotkać Madderdina nie jako dorosłego mężczyznę ani chłopca, lecz młodziaka stawiającego pierwsze kroki w Akademi Inkwizytorium. Omylnego, często popędliwego lecz jak zawsze przebiegłego i cynicznego. Tak stworzony obraz postaci daje czytelnikowi duże pole do własnych osądów poczynań bohatera. Smaczku dodają tutaj również bardzo wyraziste postacie drugoplanowe, które w znaczącym stopniu wpływają na podejmowane przez młodego adepta decyzje.

Pierwsze z dwóch (każde zacnej wielkości) opowiadań rzuca nas w sam środek akcji, gdzie tajemniczy rzeźnik obdziera ze skóry i okrutnie zabija młode kobiety. Dobitne opisy scen mordów oraz atmosfery miasta i jego mieszkańców tworzą niesamowity klimat. Piekara w swojej najwyższej formie. Tytułowe opowiadanie "Wieże do nieba" obrazuje nam Madderdina jako pełnoprawnego, lecz z ciągle małym stażem, inkwizytora. Tym razem jego zadaniem jest rozstrzygniecie, czy jeden z rywalizujących ze sobą architektów używa czarnej magii. Zakończenie opowiadania, jak i w przypadku poprzedniego, powoduje szerokie otwarcie ust ze zdziwienia i fascynacji.

Na koniec warto zwrócić uwagę na jak zawsze doskonałą oprawę graficzną. Sugestywna okładka, klimatyczne ilustracje w środku oraz lekko przybrudzone strony nadają książce Piekary jeszcze lepszego klimatu.

Zastępy inkwizytorów, zwanych "żołnierzami Boga" od dawna były idealnym tematem dla pisarzy. Dziesiątki odzianych w kaptury chrześcijan, szerzących Słowo Boże przy pomocy rozżarzonego żelaza i miecza doskonale pasowało do wplatania w ich losy wielu intryg i skandali z Kościołem Katolickim jako spiritus movens w tle. Lecz to wszystko już było.

Piekara w swej książce uniknął wielu oczywistości, poprowadził historie Mordimera nieszablonowo, a co najważniejsze - zadbał o ogromną plastyczność i wyrazistość wykreowanego przez niego średniowiecznego świata. A dla zainteresowanych przygodami inkwizytora mam dobrą wiadomość: niedługo ukaże się bezpośrednia kontynuacja wyżej opisanej książki zatytułowana "Ja, inkwizytor. Bicz boży". Podobno - jeszcze ciekawsza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.