Facebook Google+ Twitter

Wrzeszcząca sztuka z Finlandii

W marcu pojawi się w Polsce słynny chór „Wrzeszczący faceci”, który wystąpi z koncertem w Warszawie. Choćby przy tej okazji warto bliżej się przyjrzeć tym niezwykłym wykonawcom.

Wrzeszczący faceci Chór powstał dwadzieścia lat temu w Oulu w Finlandii. Stworzyła go grupa mężczyzn, którzy (jak podają na oficjalnej stronie internetowej) „po prostu nie mieli nic lepszego do roboty.” Dwudziestu facetów w białych koszulach, czarnych garniturach i gumowych krawatach (tak ubrani występują do dziś) po raz pierwszy zaprezentowało się podczas fińskiego Dnia Niepodległości. Niezwykły występ wprawił publiczność w osłupienie, a to dzięki repertuarowi chóru. Otóż panowie wykrzyczeli znane patriotyczne pieśni, nie oszczędzając nawet hymnu narodowego. Fama, którą zyskali, sprawiła, że liczba członków grupy szybko wzrosła do ponad trzydziestu. Dziś jest ich około 150, jednak koncertuje około 30 (czyli ci, którzy akurat nie muszą być w pracy).

Precyzyjne wycie


„Wrzeszczący faceci” zyskali sławę także poza Finlandią. Występując w wielu krajach, zawsze przygotowują repertuar znany jego mieszkańcom, włączając w niego hymny poszczególnych państw, pieśni patriotyczne, fragmenty ustaw czy piosenki dziecięce. Krzyczą w języku kraju, w którym koncertują. Nie zawsze spotyka się to z aprobatą publiczności. Ich występy czasem powodują szok wśród zdegustowanej widowni. Nic dziwnego, skoro sama forma twórczości chóru ma prowokować.

Krzyk, wycie, przejście z tonu zabawowego na zupełnie poważny poziom często zaskakuje i nie każdemu przypada do gustu. Trzeba jednak przyznać, iż wrzask kilkudziesięciu facetów akurat w tym wypadku nie jest chaosem. Próby zaczynają zawsze od melodii, za którą podąża, z reguły skrócony, tekst. Konkretny utwór musi odpowiadać temperamentowi chórzystów. A dzięki różnorodności form trudno tę twórczość zaszufladkować. Miejsca koncertów także wydają się z pozoru przypadkowe. „Wrzeszczący faceci” występowali bowiem w klubach, salach koncertowych, ale również na dworcach kolejowych, supermarketach, a nawet brzegach oceanów i mokradłach. Stali się też bohaterami filmu dokumentalnego (wielokrotnie nagradzanego), który przed dwoma laty nakręcił były członek chóru.

Prowokacja sposobem na dialog

wrzeszczący faceci
Tak więc dorośli mężczyźni znaleźli doskonały sposób na pokazanie własnych emocji. Dziś krzykiem można wyrazić więcej niż dialogiem, tak więc to też pewnie trochę socjologicznie usprawiedliwiony, a przy tym efektowny chwyt. W ten sposób mężczyźni tłumaczą rzeczywistość. A „korzystanie” choćby z hymnów czy pieśni patriotycznych to zwrot do pewnych kulturowo – społecznych kontekstów, które, właściwie zauważone i odczytane, pomagają zgłębiać, a może na nowo odkrywać narodową świadomość słuchaczy w poszczególnych krajach.

Sztuka czy żart?


Twórczość Finów jest przekorna. Przeciwstawia się ogólnie przyjętym kanonom. Jednak choć sama w sobie jest prowokacją, to przede wszystkim prowokuje do zastanowienia. Zastanowienia nad tym, czy jest lub powinna być sztuka. Czy ich działalność to jeszcze sztuka czy tylko pusta rozrywka. Czy poważne pieśni, bliskie każdemu mieszkańcowi danego kraju można przekazać w tak nietypowy, a wręcz kontrowersyjny sposób. Odbiorca kultury staje przed alternatywą i pytaniem, czy też to, co robią fińscy chórzyści to ich autorski (i zupełnie serio) pomysł na sztukę czy tylko wygłup. Polska publiczność będzie się o tym mogła po raz kolejny (chór występował już w naszym kraju przed trzema laty na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu) przekonać już 8 marca w Sali Kongresowej. A skoro w tym dniu obchodzony jest Dzień Kobiet, panowie przygotowali niespodziankę - dla wszystkich pań wykonają po polsku "100 lat".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Wszystkich którzy lubią Finlandię zapraszam 15 marca (czwartek) do klubu Saturator (ul. 11 Listopada 22, Warszawa) na Wieczorek Ugrofiński. W programie - humppa, fińskie i węgierskie disco i wiele innych atrakcji.
Wstęp 5 zł.
Dojazd i więcej informaci o klubie:
http://clubzone.pl/clubs/101/klub_saturator.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od dłuższego czasu mam tzw. "hopla" na punkcie fińskiej muzyki. I chyba tylko w kraju, gdzie ludzie słuchają albo jazzu albo metalu albo tego i tego naraz mogła powstać tak odmienna sztuka. W kraju bądź co bądź cichym - ze względu na mało liczne miasteczka i ogromne przestrzenie. Ale za to jakie ta cisza daje możliwości! Wrzeszczący faceci z Vidarem na czele łamią wszelkie możliwe schematy.
Plusik za podjęcie tego tematu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.