Facebook Google+ Twitter

Wściekłe psy na smyczy

Internet jest moim głównym źródłem informacji. Czerpię stąd wiedzę o tym, co dzieje się wokół mnie, ale nie wszystko, co czytam i oglądam wydaje mi się zgodne z rzeczywistością.

Miesiąc temu na jednym z portali pojawił artykuł, którego autor pytał nas o pomysły na ratowanie budżetu Polski. Przeczytałem artykuł, odpowiedziałem na jeden z komentarzy i zapomniałem o sprawie. Parę dni później, rozmyślając nad naszymi problemami społecznymi, przypomniałem sobie o artykule i uderzyła mnie pewna myśl.

Coraz częściej na portalach internetowych pojawiają się artykuły i posty powodujące, że ludzie rzucają się sobie do gardła. Tematy są różne, ale mają wspólny mianownik - powodują agresję widoczną w tekstach komentarzy. Jednak nie jest to gniew oburzonych elit, ale agresja przewidziana, skalkulowana i ograniczona do klas społecznych raczej z dołu niż z góry drabiny społecznej. Autorzy tekstów szczują bezrobotnych na emigrantów, emigrantów na emerytów, emerytów na rolników, rolników na niepełnosprawnych, niepełnosprawnych na wielodzietnych... i tak w kółko Macieju.

Coś tu mocno jest nie halo! Czy widzieliście, żeby w komentarzach prawnik pluł na lekarza lub ksiądz na urzędnika? Nie! Tylko biedota tu się żre. Zastanawiam się, czy jest to dziełem przypadku, czy może wynika to z faktu, że ludzie zamiast pracować, siedzą przed komputerem i wyrzucają na forum swoje żale do świata? A może wygodnie żyjący przedstawiciele klasy średniej lepiej chronią swoją prywatność i wygodne życie? Przypomina mi to fabułę meksykańskiego filmu „Amores perros”, trochę kryminału i trochę dramatu społecznego. Główne wątki tego filmu, to przestępstwa, nędzna praca w markecie, grzeszna miłość do bratowej i krew psów walczących na ringu.

Często myślę, że zjadliwe komentarze internetowe upodlonego społeczeństwa przypominają walki psów pokazywane w tym filmie. Zioniemy nienawiścią do bliźnich zupełnie jak szczute zwierzęta, ale też na podobieństwo tych zwierząt zadajemy sobie bolesne ciosy. Przedstawiciele wyższych klas społecznych, ich praca i styl życia niezbyt często są pokazywane ogółowi. Czy autorzy artykułów rzucą kiedyś wielkich tego świata na żer prostego ludu? A może jedne elity skutecznie skłócą z innymi? No może poza politykami, bo ci jak wiadomo od lat są chłopcami do bicia we wszystkich mediach. Przywykli już do pomyj wylewanych na ich głowy, dalej robią swoje, nie zważając na larum pospólstwa.

Chciałbym, żeby komentarze ludzi z elit, jeśli się pojawią, nie brzmiały jak nauka płynąca z innego meksykańskiego filmu "Zona", gdzie zamożne elity, zabarykadowane w swojej enklawie zamożności, same tworzą prawo, mając prawa całej społeczności w wielkiej pogardzie. Po co im jakieś głupie przepisy, które mącą społeczeństwu w głowach tekstami o równości? Są wykształceni, zamożni, ustosunkowani, sami się obronią, sami nakarmią, wykształcą i wyleczą. Nie potrzebują do życia ludzi spoza zony. Jednym słowem – biedoto, wara od bogaczy! Jeśli wtargniesz do zony – zabiją jak wściekłego psa!

Mam nadzieję, że w Polsce tak nie będzie. Mam nadzieję, bo w końcu Meksyk to kraj latynoski, w którym prawo się nagina lub zwyczajnie łamie, jeśli nie pasuje do widzimisię określonej grupy ludzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.