Facebook Google+ Twitter

Wspaniałe zwycięstwo i normalka, czyli kolejne afery

Mecz w Brukseli definitywnie potwierdził, że wspaniałe zwycięstwo nad Portugalią nie było przypadkowe oraz coraz większą wartość naszej drużyny narodowej w międzynarodowych konfrontacjach.

Nie będę się zachwycał przebiegiem spotkania, bo, jak najbardziej zasłużenie, zrobiły to już wszystkie bez wyjątku media, jednak chciałbym poruszyć dwie sprawy, które zostały przez dziennikarzy i komentatorów mniej, lub wcale nie przeanalizowane. Pierwszy, to w miarę stabilna i na wysokim poziomie gra polskiej reprezentacji (wynik odpowiedniego „poukładania klocków” przez holenderskiego selekcjonera), której nawet liczne kontuzje i kartki podstawowych graczy nie są w stanie osłabić. Leon-zawodowiec spowodował i chwała mu za to, że zmiennicy wchodzący na murawę, wypełniają identyczne zadania jak podstawowi gracze, a nie jak było za kadencji kilku ostatnich selekcjonerów, rezerwowi tuż po wejściu do gry popisywali się indywidualnymi akcjami, by tylko przypodobać się szkoleniowcom i kibicom, na czym niestety cierpiało dobro drużyny.

Drugi nie mniej ważny aspekt, to odważne i jak najbardziej słuszne wprowadzanie nowych zawodników do kadry, którzy swoim zaangażowaniem na treningach i szaloną determinacją podczas meczów obalają stereotypy, które obserwowaliśmy podczas pracy z reprezentacją przez Jerzego Engela i Pawła Janasa. Nieskromnie przypomnę tylko, że wielokrotnie postulowałem w swoich felietonach, by poprzedni dwaj (Bońka nie liczę, bo był to tylko chwilowy, szkodliwy - brzemienna w skutkach porażka z Łotwą - dla polskiej piłki epizod) selekcjonerzy częściej korzystali z usług byłych mistrzów Europy juniorów, oraz młodych, utalentowanych zawodników (Rzeźniczak, Szałachowski, Błaszczykowski, Jeleń i wielu innych), którzy bardzo udanie prezentowali się na naszych ligowych boiskach. „Klasyczny” przykład w tym temacie to praca z najważniejszą drużyną w Polsce Jerzego Engela, który po zwycięskich eliminacjach do MŚ-2002, uznał selekcję do kadry za zakończoną i wraz ze swoimi podopiecznymi "poszedł w reklamy". Natomiast jeśli zdecydował się na roszady w kadrze, to były one ogromnie niezrozumiałe, ponieważ powołując do ekipy na mistrzostwa świata (Sybik, Murawski, Zieliński, Kucharski Matysek itp., itd.) „zgrane tuzy”, które po powrocie z Korei stały się ligowymi blotkami i rozpoczęły proces zakończenia kariery.

Tak więc analizując „mundialowi postępowanie” dzisiejszego - niestety - szefa od szkolenia w PZPN, nasuwa się jedno pytanie, a właściwie zarzut, który stawia pod dużym znakiem zapytania nominację Jerzego Engela na dyrektora od szkolenia w „Listkolandzie”. Kto odpowiada za czteroletnie zdołowanie psychiczne i szkoleniowe takich zawodników, jak: Radosław Matusiak, bracia Brożkowie, Paweł Golański, Tomasz Kuszczak Przemysław Kaźmierczak, Rafał Grzelak i pozostałych złotych medalistów z 2001 roku?

Niestety mecz z Belgami, a właściwie pomeczowa wypowiedz Jacka Bąka, o tym, że Belgowie chcieli kupić mecz, pozostawiła duży smród w europejskim środowisku piłkarskim. Obawiam się, że zarówno Belgowie, jak i UEFA nie odpuszczą tego oskarżenia i za wszelką cenę będą dążyli do wyjaśnienia skandalu i ukarania winnych. Bo jeśli Jacek przedstawi niezbite dowody na swój zarzut, to nasi grupowi rywale mogą zostać wykluczeni z eliminacji, natomiast w przeciwnym razie… nie chciałbym być w skórze mojego młodszego kolegi z Klubu Wybitnego Reprezentanta. Ja osobiście uważam, podobnie jak Beenhakker, że telefonował jakiś idiota, ale gdybym był na miejscu selekcjonera i przed meczem dowiedziałbym się o takiej niezidentyfikowanej propozycji, zabroniłbym zawodnikowi mówić o tym publicznie.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o kolejny dobry występ drużyny narodowej, natomiast nie można pominąć milczeniem kolejnych patologii w naszej ligowej skopanej.

Otóż spółka piłkarska Orange-Ekstraklasa zleciła dokonanie analizy prawnej, z której niezbicie wynika, że trzy kluby, Odra Wodzisław, Górnik Zabrze i Widzew Łódź NIELEGALNIE występują w rozgrywkach ligowych. W normalnym kraju, natychmiast zatriumfowało by PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ i dotychczasowe mecze rozegrane przez te drużyny zweryfikowane zostałyby jako NIEODBYTE, a wyżej wymienione zespoły zdegradowano do niższych klas. Niestety, jak podała "GW" minister Tomasz Lipiec - po raz kolejny kompromitując się - zamierza zalegalizować ewidentne przestępstwa popełnione przez władze PZPN. Zamiary - niestety jeszcze - ministra Sportu poparł eurodeputowany Ryszard Czarnecki twierdząc, że działanie zgodne z prawem (degradacja) ośmieszyłaby nas w Europie. Panie Ryszardzie, sam pan chyba w to nie wierzy, że za dotychczasowe, kompromitujące występki naszych eksportowych drużyn w europejskich pucharach, kilkadziesiąt aresztowań piłkarzy, działaczy i sędziów, oraz po cyklicznie wybuchających skandalach i aferach w naszym futbolu, jesteśmy postrzegani w międzynarodowym środowisku poważnie i z szacunkiem.

Jak na ironię losu, kilkadziesiąt godzin później po tym oświadczeniu, prokuratorzy z Wrocławia i policjanci z Warszawy zatrzymali dwóch ludzi związanych z naszą skopaną. Pierwszym - jestem pewny, że nie ostatnim - jest sędzia pierwszoligowy (po czystce dokonanej na drugoligowym froncie, nadszedł wreszcie czas na ekstraklasę) z Krakowa, Artur Sz., którego aktualny szef Polskiego Kolegium Sędziów, Andrzej Strejlau zdążył „tylko” pięć razy wykorzystać w tym sezonie. Drugi to zagraniczny kopacz z Legii Elton Brando, który w ramach, dodatkowych, nocnych zajęć treningowych, doskonalił „samochodowy drybling” po ulicach Warszawy, jadąc „wężykiem” na podwójnym gazie, bowiem miał 0,82 promila we krwi. W tym pozaboiskowym treningu nie byłoby może nic nadzwyczajnego, bo przecież każdemu może się przytrafić jakaś głupia wpadka, jednak w tym konkretnym przypadku musi irytować pobłażliwość kierownictwa Legii. Okazało się, że „senior” Elton „trenował samochodowy, uliczny slalom” bez prawa jazdy, ponieważ… stołeczna drogówka odebrała mu je trzy miesiące temu, kiedy podczas podobnego „treningu” był również nawalony jak stodoła po żniwach, z tą tylko różnicą , że wówczas „miał w żyłach” prawie dwa razy więcej, bo 1,5 promila. W związku z powyższym, nasuwa się - niestety obawiam się, że retoryczne - pytanie: czym ten „trunkowy drybler” dojeżdżał codziennie (przez okres kilku miesięcy, kiedy nie miał „prawka”) z miejsca zamieszkania do pracy?

Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że w tym momencie wielu czytelników zarzuci mi: po jaką cholerę wywlekasz na światło dzienne afery i skandale, skoro powinieneś piać z zachwytu nad grą i wynikami reprezentacji. Wydaje mi się, że nic bardziej błędnego, bo po pierwsze jeszcze bardzo daleko nam do zapowiadanego przez Holendra do awansu, bo nie należy zapominać, że trzy decydujące mecze gramy na boiskach przeciwników. A po wtóre jeśli natychmiast nie zminimalizujemy (wytępienie całkowite to kwestia rewolucyjnych zmian i długiego czasu) patologii w naszym krajowym futbolu, to zapomnijmy o międzynarodowych sukcesach, ponieważ tylko kwestią czasu jest zarażenie się tą skopaną gangreną przez wybrańców Beenhakkera, a wówczas zapomnijmy o finałach ME-2008).

Jan Tomaszewski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

A ja jednak uważam że źle się stało że ta sprawa ujrzała światło dzienne. Przede wszystkim dlatego, że Jacek Bąk żadnego dowodu na korupcję nie ma. Więc troszkę nas to ośmiesza. Poza tym bardzo nie podoba mi się to, że taki fakt wychodzi zaraz po zwycięstwie. NA drugi dień więcej można było poczytać o tej propozycji zamiast o meczu. Zamiast radości z sukcesu reprezentacji my tropimy afere, której nijak udowodnić nam się nie uda...
A na miejscu Pana Jana to ja jednak bym przemilczał kolejne patologie w naszej piłce... Bo gdy przyszło co do czego to sam Pan się w "Listkoladzie" urządził i nie ma co dyskutować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A, i jeśli chodzi o jakieś zawieszanie drużyn (Widzew, Odra, Górnik) to chyba się już Pan wystarczająco nawalczył i to bez skutków i nie zawsze słusznie. Więc pozostawie to bez komentarza. Uważam tylko, że kto inny jest od sądzenia klubów czy grają legalnie czy nie i co ze sprawą zrobić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Janie troche mnie przeraża Pana niechęć do Pana Bońka...po co wywlekać jakieś osobiste urazy w publicznym tekście? Jakim prawem Jace Bąk miał nie wyjawniać tej sprawy? Gdyby się wydało byłaby jeszcze większa afera, w której środku stanąłby on sam i trener Beenhakker. Poza tym ciekawy tekst...

Komentarz został ukrytyrozwiń

*gdybym był na miejscu selekcjonera i przed meczem dowiedziałbym się o takiej niezidentyfikowanej propozycji, zabroniłbym zawodnikowi mówić o tym publicznie. * - powiedział po meczu.
Wnioski - telefony powinny być na podsłuchu, aby uniknąć róznych posądzeń...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.