Facebook Google+ Twitter

Współczesna turystyka to zabawa postkolonialistów

Zbiór reportaży "Witajcie w raju" dziennikarki ze Szwecji Jennie Dielemans to brawurowy i wnikliwy akt oskarżenia przeciwko współczesnej turystyce.

Teoretycznie wszystko jest w porządku. Współczesny świat połączony jest milionami globalnych nici. Wszystko zewsząd jest na wyciągnięcie ręki - informacje, towary czy egzotyczne kraje. Te ostatnie są umiejętnie opakowane PR-owo przez agencje turystyczne. Błękitne jak niebo morze, gorące piaski, plaża, drinki, relaks... Kto z ciężko pracujących przez cały rok, nie tylko zawodowo, ale też - jak np. kobiety - w pracy i w domu - potrafi się oprzeć takiej pokusie? Bezkarnego marnowania czasu, wygrzewania kości w upale, a to wszystko w pakiecie all inclusive.

Tyle, że zdaniem szwedzkiej dziennikarki Jennie Dielemans taki model “poznawania” (cudzysłów nie jest tu przypadkowy) świata jest niczym innym, jak łupieniem świata i przyrody. I w swoje reporterskiej książce “Witajcie w raju” Szwedka sporządziła obszerny i celny akt oskarżenia przeciwko współczesnemu rynkowi turystycznemu.

Jennie Dielemans przyglądała się zorganizowanym wycieczkom i przemysłowi - bo to już nawet nie jest rynek - turystycznemu w Hiszpanii, Tajlandii, Wietnamie czy w Meksyku. W każdym z tych krajów przyłożyła swoją reporterską lupę i odkryła identyczny mechanizm. To grabieżcze traktowanie zasobów przyrody, niszczenie lokalnej kultury i sprowadzanie mieszkańców do roli taniej siły roboczej, której jedynym zadaniem jest usługiwanie zagranicznym gościom.

Przejmujący jest zamieszczony w zbiorze “Witajcie w raju” reportaż z Tajlandii. Dielemans opisuje, jak traktowani są uchodźcy z Birmy, którzy pracują na czarno budując hotele i inne obiekty dla zagranicznych gości. To półniewolnicze praktyki, brutalność miejscowej policji, która uchodźców traktuje jak pariasów, praca za darmo i grupowanie w obozach odciętych od świata. A wszystko po to, by zastraszona siła robocza budowała potęgę turystyczną kraju. A rozochoceni i oderwani od codzienności turyści potrafią się zabawić. Zdaniem Dielemans, dużo mogą o tym opowiedzieć lokalne kobiety, traktowane przez goszczacych w kraju bogatych Szwedów czy Anglików jak darmowe seksualne niewolnice.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Zawsze z przyjemnością czytam twoje recenzje:) 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drogi Oświecony. Trudno się polemizuje z kimś, kto owej książki nie przeczytał, tak przynajmniej zakładam, jeśli się mylę - przepraszam. A do meritum: pytasz o inny model turystyki. To jest bardzo proste, o tym na kartach książki mówią bohaterowie. Więcej demokratycznej kontroli nad zasobami, które tak intensywnie eksploatują zagraniczne firmy. Mniej podróży lotniczych, a więcej transportu kolejowego, to też da się zrobić, bo nie trzeba z Niemiec lecieć na Ibizę. Okej, może to wygodniej, ale to trucizna, której nasza planeta nie wytrzyma. Wbrew pozorom, to nie jest trudne. A żaden Europejczyk nie ma prawa, by dla komforty własnych czterech liter rabować kraje turystyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Oświecony
  • Oświecony
  • 17.07.2011 15:24

Witam
@Łukasz Maślanka
To jaką formę turystyki można w dzisiejszych czasach zaproponować. Co ci biedni wyzyskiwani przez turystów tubylcy będą jedli jeśli wyzyskiwacze do nich nie przyjadą. To są znamiona czasów, globalizacji, urbanizacji i czego jaszcze pan nie wymyśli. Nie każdy ma czas nie ograniczony, by móc spełniać się w turystyce ekologicznej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.