Facebook Google+ Twitter

Współistnienie wiary i nauki - polemika z Marią Czerw [WIDEO]

Pani Maria Czerw napisała artykuł "W24: seria artykułów o wierze i nauce", w którym stara się polemizować z tym, co napisałem w tekście "Czy wiara w Boga zależy od poziomu wykształcenia?" Tym samym zostałem wywołany do odpowiedzi.

Wprowadzenie

Link do artykułu pani Marii Czerw: W24: seria artykułów o wierze i nauce

Link do mojego artykułu: Czy wiara w Boga zależy od poziomu wykształcenia?

Już w zajawce Pani Maria Czerw zaczęła chwytem, który zapaśnicy nazywają podwójnym Nelsonem. Nie wiedzieć na jakiej podstawie wymyśliła sobie, iż napisałem (chyba między wierszami ?), że obiektywną naukę można uprawiać tylko po wyrzeczeniu się wiary.
Otóż oświadczam, że nawet wiara w krasnoludki dla mnie nie jest przeszkodą do parania się nauką, pod warunkiem, że osoba o której mowa posługuje się metodologią naukową. Powiem więcej, ktoś może zupełnie nieźle funkcjonować jako naukowiec, nawet jeżeli jest złym człowiekiem lub ma "niewłaściwą" orientację seksualną, gdyż nijak to się ma do faktu bycia naukowcem.

Zajawkę odebrałem jako podwójny Nelson, ponieważ Pani Maria sugeruje w niej, że jestem zwolennikiem odgradzania nauki od religii. Natomiast moje stanowisko w tej sprawie jest następujące - ten mariaż jest mi zupełnie obojętny. Z owoców nauki
i ściśle z nią związanej techniki (telefony, samochody, samoloty, radio, telewizja, komputery z Internetem włącznie) to raczej religia korzysta. A odwrotnie? No właśnie... poza pomocą w utrzymaniu ładu moralnego wśród maluczkich, to na co można jeszcze wskazać? Co jeszcze religia może zaproponować nauce?

Pani Maria napisała:
"Przekonanie to utkwiło w mentalności scjentystycznej tak silnie, że wiara od nauki została odseparowana kordonem ochronnym, tak jak izoluje się zarażonych".
A czyż to nie nauka była postrzegana najpierw jako zagrożenie dla prawd objawionych? Wystarczy tylko wspomnieć jak traktowano wymienione wyżej "diabelskie" wynalazki i jak poniewierano w przeszłości ludzi myślących inaczej (Galileusz, Giordano Bruno i tysiące innych).

Pomarzyć zawsze dobrze jest

W świetle powyższych faktów groteskowo wygląda pragnienie Pani Marii, aby religia i nauka wzajemnie się inspirowały. Niedostrzeganie historycznego rozdźwięku między tymi "dwoma skrzydłami" (jak to określił Jan Paweł II) bardzo fałszywie pobrzmiewa i trąca hipokryzją. To prawie jak kłamstwo oświęcimskie... Zaprzecza oczywistym faktom. Udaje, że inkwizycja i obrona przed herezją z użyciem drastycznej przemocy, to tylko taki mały epizod w dziejach kościoła, bo teraz to już nauka z religią w pełnej harmonii będzie służyła ludzkości...


Dr Jeckyll i pan Hyde?

Wydaje mi się, że mam prawo wyrazić swoje zdumienie z powodu faktu, iż rano czy w innej porze można celebrować obrzędy religijne, a resztę dnia poświęcać sprawom wymagającym stosowania procedur daleko odbiegających od religii. Ale...jak uważał ksiądz profesor Sedlak, jeżeli kogoś czyni to bardziej uczłowieczonym, to niech tam...

Jak zostałem wojującym ateistą na W24

Po "obezwładnieniu" mnie zapaśniczym chwytem klamrowym, pani Maria wytacza najcięższą broń i chce mnie unurzać w błocie komunizmu, nazizmu i... darwinizmu. Tyle tylko, że ten ostatni "-izm", był raczej bękartem religii, o czym warto pamiętać, wszak twórca teorii ewolucji Darwin początkowo zgłębiał teologię. Natomiast fakt, że zwolennicy tych pierwszych dwu ideologii wykorzystywali tę teorię, to przecież nie musi to automatycznie oznaczać, że zła jest sama teoria. Zgodnie z taką argumentacją, to i Nobla można oskarżyć za miliony istnień ludzkich wysadzonych w powietrze po wynalezieniu dynamitu. Jeszcze na dodatek - jak na ironię - ustanowiono tzw. pokojową nagrodę Nobla.

Nie warto licytować się, kto wyraża poglądy bardziej naiwne i prymitywne. Obawiam się, że Pani Marii Czerw stwierdzenie "człowiek pochodzi od małpy" w tym polemicznym artykule, jest poniżej wszelkiego poziomu dyskusji i nie będę tutaj się do tego odnosił. Na temat teorii ewolucji napiszę odrębny tekst, natomiast dla tych, którzy chcą argumentów antyewolucyjnych na dużo wyższym poziomie, odsyłam do kaznodziejstwa Kenta Hovinda.



Pani Mario zgadzam się całkowicie z tezą, że naukowcy nie poszukują w pustce i skądś czerpią pomysły. One pochodzą z obserwacji świata oraz z nagromadzonej wiedzy przez wiele pokoleń. W przeciwieństwie do religii, która czerpie tylko z objawień, cokolwiek one znaczą.

Gdy prześledzi się historię dziejów ludzkości, to można śmiało założyć tezę, że gdyby nie odważni ludzie w przeszłości, tkwili byśmy jeszcze w mniemaniu, iż Ziemia to centralny punkt wielkiego Kosmosu i uznawalibyśmy jeszcze parę innych "ciekawych" rzeczy, o których nawet nie będę wspominał, ponieważ samo tylko ich wypunktowanie będzie dla wierzących szyderstwem.

Po tym "przeciągnięciu mnie po glebie" Pani Maria napisała:
"Wystarczyło przytoczyć stanowisko teologii, która dość wcześnie rozprawiła się z dylematem teodycei: Bóg dopuszcza zło, jako element wolności człowieka, ale nigdy go nie chciał ani bezpośrednio nie stworzył. Albo dopowiedzieć, że niektórzy profesorowie medycyny rozpowszechnienie klinicznego doświadczenie śmierci w czasie i przestrzeni uznają za dowód przejścia w inną rzeczywistość".

A w jakiż to sposób, bez uciekania się do mitologii, teologia rozprawiła się z teodyceą? Święty Augustyn jest tutaj bardziej odpowiedni czy Leibnitz? Obaj byli przecież tylko ludźmi i jakim to cudem poznali zamiary i myśli Stwórcy?

Kliniczne doświadczenia śmierci to mit. Nie ma czegoś takiego, jak odwrócenie śmierci. To co opisuje się w różnych źródłach jest tylko sztampową reakcją centralnego układu nerwowego na jego niedotlenienie, uwarunkowaną taką a nie inną anatomią mózgu. Dlatego opowieści każdego człowieka, który "zmartwychwstał" są podobne.

No i wreszcie, Pani Maria napisała tak: "żaden poważny naukowiec nie będzie badał fenomenu, który raczej wymyka się instrumentalizacji naukowej". Pełna zgoda i nie muszę nic więcej dodawać, bo sama Pani odpowiada na zasadnicze pytanie: czym różni się wiara od nauki?

Podsumowanie

W sprawach wiary nie ma co badać, bo dogmatów się nie dowodzi. Wiedza objawiona jest czymś nienaruszalnym i podobno ponadczasowym. Można się tylko dziwić, dlaczego wiele spraw związanych z nauką kościoła ewoluowały...
W nauce natomiast, jedna teoria może zastąpić drugą, gdy zaistnieją przesłanki, że ta pierwsza była niepełna, zła czy po prostu gorsza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Panie Marku, przepraszam, sam nie wiem skąd inne imię się wzięło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorzu i Panie Darku, jeśli kierujecie do mnie swoje słowa, to jak widać (chociażby obok mojego zdjęcia) na chrzcie Marek mi dano, zresztą bez mojej zgody...

Grzegorzu, użyję twojej erystyki. Należy pamiętać, że kościół bardzo dba o wykształcenie swoich pasterzy, prawie 100 procent ma wykształcenie wyższe... Pozdrawiam Cię serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzeju, autorze dla poziomu dyskusji na W24 zasłużony, pamiętaj, że to Kościół przechował pismo, łacinę i grekę dla przyszłych pokoleń, a znaczenia tego faktu (zasługi, jeśli ktoś woli) nie da się przecenić. Podobnie zresztą jak faktu, że wcześniej chrześcijaństwo (nie całe co prawda) ogromnie się przyczyniło do zniszczenia cywilizacji antycznej i powrotu barbarzyństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju. Są media "branżeowe", w której język fachowy jest jak najbardziej potrzebny. Ale jak czytać na interesujący nas temat tekst nafaszerowany terminologią wprawdzie fachową, ale bez słownika ni jak nie do zrozumienia przez laika. Tym bardziej, że istnieją zrozumiałe dla pospólstwa "zamienniki".
I akurat nie chodzi mi o Pana teksty, ale głównie o te pióra pewnej pani z naukowym tytułem podobno. Przecież to co ona pisze można napisać również językiem zrozumiałym, by nie tłumaczyć tego potem z polskiego na nasze. Ale wówczas treść przestałaby być taka barwna, wręcz zaczarowana, owinięta czymś tajemniczym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani gra K, w moje wypowiedzi link sam się zrobił i to niezamierzenie przez piszacego. Napisałem w24kropkapl i zrobił sie link, teraz wiem żeby pisać bez kropki, bo durna maszyna zmieni w link.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku, mnie Pan nie uraził. To tak na wszelki wypadek na początek, ponieważ napisał Pan "uderz w stół...", więc uznając, że może o mnie chodzić - powtórzę: nie czuję się urażony. Poza wyrażeniem swojej opinii, która nie ma związku z dyskusją, nie napisał Pan nic z czym mógłbym polemizować. Prawdę powiedziawszy nie bardzo nawet wiem, co miał Pan na myśli pisząc: "piszą jakby na zamówienie swoich ambicji, jakby dla równowagi na pojawiający się tekst z wyraźnymi opiniami".

Panie Darku, ani jednego tekstu w ciągu całego swojego życia (poza W24 napisałem kilka tekstów w gazecie lokalnej) nie napisałem w niezgodności ze swoimi ambicjami. Proszę pokazać choćby jednego autora, który nie chce zaistnieć? Dotyczy to również świata poza W24.

Wreszcie sprawa ostatnia. Czy każdy napisany tekst musi być dla każdego? Wydaje mi się, że jeżeli czegoś nie rozumiem lub nie interesuje mnie to - nie czytam. Nie moralizuję, nie pouczam. Po prostu omijam.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.02.2013 10:16

Dlaczego załączony link (vide Darek Szczecina Dzisiaj 09:47) prowadzi do strony głównej serwisu? Komentator przecież chciał czymś uzupełnić swoją wypowiedź i żeby nie powtarzać tego, co już w serwisie jest, słusznie wstawił odnośnik.
To nie pierwszy raz się zdarza i jest wysoce irytujące szczególnie tam, gdzie toczy się interesująca, merytoryczna dyskusja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie chcę nikogo z autorów urazić, choć czasami sprawdza się powiedzenie "uderz w stół...", ale wielokroć odnoszę wrażenie, że niektórzy piszą jakby na zamówienie swoich ambicji, jakby dla równowagi na pojawiający się tekst z wyraźnymi opiniami. A za tym wszystkim jest chęć zaistnienia. Autor taki, przyjmuje swoje "wydaje mi się" za czyjś pogląd, np. innego autora, i rozpoczyna polemikę, udowadniając swoje racje.
Już raz sygnalizowałem, że link jest dla zwykłych ludzi i należy pisać językiem zrozumiałym dla przeciętnego zjadacza chleba. Ale niestety są autorzy, chyba zakompleksieni, którzy wstawkami niezrozumiałych dla przeciętnego czytelnika słów pragną podnieść ważność swoja i swojego tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam Cię Grzegorzu, że nie zareagowałem na Twój obszerny komentarz w czasie przyzwoitym po jego napisaniu. Dopiero przed chwilką go przeczytałem.

Wytknąłeś moje niedostatki wiedzy historycznej i z zawodowcem nie śmiem dyskutować... ale nie bardzo widzę związek moich historycznych niedostatków z meritum sprawy. Czyżbyś sugerował, że kościół w średniowieczu miał tak potężne zasługi w rozwoju wiedzy pochodzącej ze starożytności? I do tego, że łaskawie powinniśmy mu dozgonnie być za to wdzięczni?

Ale już w dalszej części swojego komentarza sam podpowiadasz, że przecież nie było żadnej alternatywnej siły, która by miała jakikolwiek wpływ na bieg rzeczy. Przecież kościół praktycznie sterował całym życiem tamtego europejskiego świata, o czym doskonale wiesz. A chrześcijańskim hierarchom marzyło się zdominowanie całego świata jedynie słuszną tylko religią... Krótko - wtedy byliśmy zdani na łaskę i niełaskę kościoła.

Wreszcie ostatnia sprawa. Skąd wywnioskowałeś, że w jakikolwiek sposób sugerowałem wyższość hinduistów czy buddystów nad chrześcijaństwem? Ani jednego zdania w takim duchu nie znajdziesz w moich tekstach. I dobrze, że Marta Jenner to wychwyciła. Nie umiałbym nawet dokonać takich uszeregowań w odniesieniu do wszystkich istniejących dużych i małych religii. One są dla mnie wszystkie tej samej wartości i przydatności. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, pisze Pan:
"Zaś hinduistów, buddystów itp. jeśli chodzi o ich rzekomą wyższość duchową nad wszystkimi kierunkami chrześcijaństwa wraz z legendarną tolerancją z ich strony odłóżmy sobie na półkę z bajkami i poczytajmy na dobranoc."
Hinduista, buddysta czy chrześcijanin to tylko ludzie. I przypuszczam, że gdybyśmy w tym zdaniu zamienili ich miejscami albo umieścili w nim wyznawców innych religii, efekt byłby ten sam. Ja obstaję przy twierdzeniu, że doskonały może być Bóg, ale doskonałych religii nie ma - bo nie ma idealnych ludzi, a to oni je tworzą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.