Pozycja materiału w rankingach:
W zeszłym tygodniu byłam po części uczestnikiem pewnego zdarzenia. Nigdy nie byłam świadkiem czegoś podobnego, wychowałam się bowiem w czasach, kiedy ulubioną nauką wszystkich rodziców było „nie mów nikomu, co się dzieje w domu”.
Siedziałam sobie w wannie, kiedy nagle zgasło światło (które w zasadzie zapaliłam odruchowo, wchodząc do toalety – było to ok. godziny 13). Długo nie musiałam czekać na telefon od sąsiadki, z pytaniem, czy u mnie też nie ma prądu. Dostałam od niej instrukcję, by spojrzeć przez okno, i tak też zrobiłam. Okazało się że wielki tir, jadący ze sporą prędkością, przypadkiem przewrócił słup stojący na ulicy, czego efektem były pozrywane kable i brak prądu na całym osiedlu. Jednak to, co mnie zaskoczyło, a jednocześnie lekko rozczarowało, wydarzyło się nieco później.Zobacz także:
Artykuły
(2)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.00)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Niesprecyzowana studentka - ciągle szukam swojej specjalizacji. Pasjonatka fotografii (www.anetaprzybylska.pl) Dzięki istnieniu takiego portalu, mogę także poćwiczyć swój warsztat pisarski, wielkie thank you :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 13.06.2011 11:09
Ano tak to już jest, że jednostka ludzka w chwili zagrożenia z zewnątrz lgnie do drugiej jednostki ludzkiej. Taki stan rzeczy miałam okazję obserwować gdy pod koniec kwietnia jakiś "dowcipniś", a właściwie szaleniec podłożył pod blok, w którym mieszkam, paczkę z ładunkiem wybuchowym. Po zneutralizowaniu zagrożenia wszystko - jeśli idzie o relacje sąsiedzkie - wróciło do "normy", choć są oczywiście wyjątki. Kilka osób, które danym mi było poznać owej pamiętnej nocy, jednak mówi mi "dzień dobry".
Jadwiga Kowalczyk 13.06.2011 10:06
Trzeba było awarii, aby ludzie oderwali się od telewizorów i laptopów i zeszli odnowić starą znajomość, popatrzeć na siebie z bliska i bez pośpiechu.
BARBARA Romer Kukulska 13.06.2011 09:32
"Ściemniło się, towarzystwo rozeszło się do swoich telewizorów i komputerów." przecież prądu nie było. a może do laptopów? na blueconect.
Wspólny interes łączy sąsiadów tak jak wspólny wróg.
Witold Kossakowski 12.06.2011 23:43
To, że potrafimy się jednoczyć chociaż na chwilę jest jedną z największych wad obecnego społeczeństwa polskiego. Wystarczy wspomnieć o bogactwie krajów, które się buduje przez pokolenia a u nas tolerujemy a czasami nawet podziwiamy tych, którzy potrafią oszukać skarb państwa, wymigać się od podatku lokalnego albo na lewo podłączyć się do sieci energetycznej. Dodatkowo nie szanujemy tego co już osiągnęliśmy bo nadal pokutuje w nas poczucie homosowieticusa o majątku wspólnym czyli niczyim :(
sylwia 12.06.2011 23:17
Artykuł doskonale mogący służyć za materiał do debaty na temat współczesnych technologii. Cały ten Internet, skądinąd genialny wynalazek, odczłowieczył społeczeństwo do tego stopnia, że, jak to zostało napisane, ludzie zapominają mówić sobie zwykłe "dzień dobry". Wygodniej "zaczepić się" na facebooku, czyż nie?
Robert Moczulski 12.06.2011 22:58
W mojej opinii takie specyficzne grupy to jakiś rodzaj unikatu na skalę europejską, a trochę system przyzwyczaił nas, że potem chowamy się do nory i tam pozostajemy - ale to nie szkodzi, że wolimy partyzantkę - grunt - POTRAFIMY się jednoczyć chociaż na chwilę. A za artykuł 5+
Aneta Przybylska 12.06.2011 22:53
Wielu ludzi twierdzi (przynajmniej wśród moich znajomych), że kiedy trudno jest o czymś mówić, dużo łatwiej jest pisać. Ja nie jestem takiego zdania, (choć pisać lubię :)) ale sama świata nie zmienię...
Oświecony 12.06.2011 22:40
To jest już normą, ludzie zapomnieli ze sobą rozmawiać. Mam tego przykład z autopsji. Młodzi ludzie dużo rozmawiają przez telefon. A na spotkaniu twarzą w twarz, zapominają języka i nie bardzo wiedzą o czy rozmawiać.
Pierwszy film zarejestrowany okularami Google już w sieci! [YouTube]
(odsłon: +366)