Facebook Google+ Twitter

Wspomaganie marzeń...

Zasłyszane lub przeczytane historie to paliwo dla naszych marzeń. Gwiazdy wskazujące w ciemnościach drogę. To siła napędowa, pchająca nas do działania, do osiągania niemożliwego.

Wypłata Robocizny / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:ChelmonskiJozef.1869.WyplataRobocizny.jpg Public domainStoimy na niewielkim pagórku. Jest przepiękny, słoneczny dzień. Delikatny powiew głaszcze włosy. W powietrzu unosi się ciepły zapach dojrzałego zboża i świeżo ściętego siana. Dalej w dół polna droga z pochylonymi wierzbami, a nieopodal, na rozwidleniu, krzyż udekorowany kwiatami. W powietrzu drga delikatna muzyka skowronka. Droga biegnie wzdłuż złotego łanu zboża, wprost w kierunku starodrzewu skrywającego wybielone ściany, pokrytego strzechą domostwa. Słychać dalekie rżenie konia i ryk krowy wypasającej się za stodołą. W oddali połyskuje w słońcu srebrna tafla jeziora obramowana zielonością lasu. Spokojna rozkosz jak pierzaste obłoki leniwie przetacza się wokoło. Czyż może być cudowniej?

Wielu z nas otwarcie lub skrycie marzy o takim siedlisku. O pachnącym wiejskim chlebie i mleku prosto od krowy. Swojskiej kiełbasie i rosole z prawdziwej kury. O hamaku rozpiętym w sadzie i spaniu na sianie. Niestety, taki świat jest już tylko najczęściej w marzeniach.

Nie mamy czasu, mamy zobowiązania. Nie mamy pieniędzy, mamy pracę. Nie mamy odwagi, mamy westchnienia. Ileż to razy bierze nas ochota aby rzucić to wszytko, uciec z miasta gdzieś na Mazury w Bieszczady czy inne odludzie. Schować się w wiejskiej chacie przed problemami, cywilizacją, pracą, całym światem. Spotkać uczucie tak piękne, ciepłe, jasne i bezinteresowne jak wschodzące słońce.

Pewnie byśmy tak niekiedy zrobili, ale uciec już prawie nie ma gdzie. Wszędzie domy kryte dachówką lub blachą, kafelki i woda z wodociągu. Zamiast koni - traktory. Śpiew żniwiarzy zastąpił huk kombajnów. Krowy pozamykane w fabrykach mleka dają certyfikowany biały płyn. Skowronka najłatwiej posłuchać i pooglądać w kinie domowym.

Lecz tęsknota za tą prawdziwą wsią pozostaje w nas niezmiennie. Można jej pomóc. Można wzbogacić własne marzenia. Ta prawdziwa wieś, jak z obrazów Chełmońskiego, istnieje. Jest całkiem niedaleko. Możemy wraz z Reymontem, odbyć tę wspaniałą podróż w czasie do tak wytęsknionej tradycyjnej wsi polskiej. Możemy iść polną drogą do wioski. Wchodzić do gospodarstw. Zaglądać do chałup, kościoła, gospody i młyna. Przez chwilę żyć z wieśniakami poznając ich samych, ich radości, troski i marzenia.

„Chłopi” to opowieść o życiu na polskiej wsi pod koniec dziewiętnastego stulecia. Historia opisana w czterech częściach: Jesień, Zima, Wiosna, Lato, pozwala poznać mieszkańców wsi żyjących zgodnie z cyklem natury i przemian zachodzących w przyrodzie. W następujących po sobie przemianach, wyznaczających rytm życia czas radości, smutku, pracy i odpoczynku.

”Chłopi” to ludzkie losy, namiętności, miłość, nienawiść radość i rozpacz. „Chłopi” to starość i młodość to nędza i bogactwo, zdrada i wiara. „Chłopi” to także przepiękna opowieść o naszych marzeniach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

No ja tam nie wiem, od zawsze byłam strasznym mieszczuchem i na takiej prawdziwej wsi nie wytrzymałabym więcej niż długi weekend :P
Przyznaję, że "Chłopów" nie czytałam w liceum (czytałam w tym czasie bodajże "Germinal" Zoli), może kiedyś do tego dojrzeję...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ładnie napisane +.

Jeszcze można spotkać taką prawdziwą wieś i w realu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.