Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

176893 miejsce

Wspomnień czar - wielki powrót prezydenta Kwaśniewskiego

To tekst o człowieku bezzasadnie popularnym, którego 5 minut (skoro musiało się w ogóle zacząć) dawno powinno się skończyć...

Czasami człowiek odnosi wrażenie, że ktoś został poddany hibernacji lub zakonserwowany w formalinie i przywrócony do życia po pewnym czasie. Kiedy już wydawało się, że pewne "demony przeszłości" i określona retoryka znikły bezpowrotnie, dają one o sobie znać z pełną mocą.

Podobne odczucia mam gdy słucham Aleksandra Kwaśniewskiego, szczególnie aktywnego w ostatnim okresie. Postać nazywana ponoć "Mojżeszem lewicy" ma za zadanie przeprowadzić LiD jeśli nie przez morze to rzekę, gdyż z obecnym kierownictwem partii lewicy grozi utonięcie. Wszyscy spodziewali się takiego zabiegu SLD, więc bardziej interesujące jest w jaki sposób Kwaśniewski spróbuje tego dokonać.

I tu właśnie pojawia się moje odczucie, że chyba niektórzy ostatnie lata zupełnie przespali i nie są świadomi tego co wydarzyło się w Polsce. Kwaśniewski w niezmienny sposób zalewa opinię publiczną tymi samymi frazesami co przez całą dekadę (o nadziei opartej na "jego" konstytucji, konieczności wspólnej pracy dla Polski, zatarciu historycznych podziałów z Demokratami, gdyż owczy pęd ludzi "Solidarności" już go nie odstręcza) nie przedstawiając zarazem żadnej wizji państwa. Ona dopiero ma się narodzić w związku z objęciem przez niego jakże odpowiedzialnego stanowiska w Radzie Programowej LiD. Wielki powrót byłego prezydenta polega więc na tym, że powtarza on swoje ogólniki, którymi mamił społeczeństwo od początku lat 90. do 2005 r. Czyżby miało wystarczyć półtora roku przerwy by znów zabłysnąć?

Jednak ciekawsze jest do jakiego stopnia Kwaśniewski bagatelizuje afery lewicy. Z Rywinem coś tam było, jakąś notatkę w Sopocie otrzymał, ale w gruncie rzeczy nie ma o czym wspominać. Kwaśniewski bije się w lewicową pierś przyznając, że pewne niewłaściwe praktyki SLD się zdarzyły i może niekiedy zabrakło określonej kontroli ze strony najwyższych funkcjonariuszy partyjnych. Jednak ci sami najwyżsi funkcjonariusze ostatecznie trafili do więzień jak choćby minister Jakubowska, baron Pęczak, a ministra Sobotkę trzeba było ułaskawiać, by go ta przykrość ominęła. Nazwiska prominentnych działaczy SLD i innych członków tego ugrupowania w kontekście afer: starachowickiej, opolskiej, związanej z osobą Marka Dochnala czy wreszcie Rywina to drobne potknięcia, które kontestatorzy dorobku III RP ciągle wypominają. Typowe czepianie się drobiazgów. Słuchając Aleksandra Kwaśniewskiego mam wrażenie, że tych afer nie było lub były to wyłącznie towarzyskie plotki, które niewiele znaczą. Dla niego ważniejsza jest praca dla Polski, za którą - od kiedy trwa w polityce - nie wiadomo co się kryje. Największy paradoks polega na tym, że człowiek, którego jedynym atutem jest medialność ma stworzyć lewicy program, mimo że sam nigdy go nie miał. I właśnie w tym tkwi nadzieja dla prawicy.

Czytaj też
Kwaśniewski na liście agentów!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bóg zapłać:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze napisane :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.