Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Historia > Wspomnienia Antoniny Lisik z robót w Niemczech

Pozycja materiału w rankingach:

16857 miejsce

Dział: Historia

Ocena: 70pkt

Oceń:

Wspomnienia Antoniny Lisik z robót w Niemczech


Antonina Lisik ma 88 lat. Wszystko pamięta, dlatego w nocy nie może spać. Wstaje z łóżka, w ciemności szuka włącznika. Słyszy krzyki. Widzi, jak Bolka biją, jak Irena przyciska do piersi zawiniątko. - Wszystko z tych nerwów - mówi.

Antonina Lisik / Fot. Ela WiejaczkaChłopcy

– Chłopak był u nas w fabryce, pracował z nami, Bolek mu było na imię – mówi. Kiedyś do wojska zabrano z fabryki dwie młode Niemki. Na ich miejsce przyszły Polki, kuzynki Bolka. Spotkały go w korytarzu, rzuciły mu się na szyję. Majster zadzwonił i za to przywitanie cała trójka poszła na milicję. Dziewczyny wróciły zapłakane. Milicja Bolka biła, mówiły, aż do nieprzytomności. Potem cuciła i biła znowu, a kiedy już nie mógł stać o własnych siłach, zabrali go do Sonnenbergu, do lagru.

Kilka dni później odesłali go do Polski. Kiedy ze stacji chłopi przywieźli go do domu, powiedział tylko "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". "Boluś…", zdążyła wyszeptać matka, zanim umarł. – Wzięła go tak przytuliła, już się więcej nie odezwał nic – mówi Antonina.

Staruszka długo milczy, wpatrując się w koniec stołu. Nie czeka jednak na pytania. Sama zaczyna opowiadać: - Podczas wojny ukrywałam się u ciotki, Marii Zych, przez czternaście miesięcy. Tam były dzieci, dlatego nikogo do Niemiec nie wzywali.

Poszła do domu na wieść, że brat Józef wrócił z Uralu ciężko chory. Słysząc samochód wskakiwała w zaspy i tak przemroziła nogę. Niedługo potem przyszli po nią chłopi-zakładnicy, wybrani przez Niemców do selekcji robotników. To była zima, 10 grudnia 1942 r. Ojciec nie chciał jej puścić. Zagrozili, że dom zaplombują. Wrócili jeszcze dwa razy i wreszcie zabrali. Miała 20 lat, kiedy w bydlęcym wagonie pojechała na roboty.

Już w Niemczech dowiedziała się, że 20 stycznia zmarł jej brat. – Pyta się mnie jeden Niemiec, dlaczego płaczę. A ja mówię, że mi brat umarł. Był na wojnie, wrócił chory, żył jeszcze pięć tygodni i umarł. A on tak zacisnął zęby: Hi-tler, Hi-tler, Hi-tleeer!...
Ela Wiejaczka OFFline profil autora

Autor: Ela Wiejaczka

Napisz do autora

Artykuły (54) Galerie (0) Średnia ocen (4.72)

Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: Rozmiłowana w pisaniu, fotografowaniu i poznawaniu nowego, zakochana w Afryce. Nie rozstaje się z książką.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 9

Sortuj komentarze:

Władysław Mazur

Władysław Mazur 21.04.2012 20:08

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 0

wczoraj byłem na jej pogrzebie;/
i ta homilia wygłoszona przez księdza aż się płakać chciało;/

Komentarz został ukrytyrozwiń
bede

bede 16.12.2010 04:55

Ocena: Ocena pozytywna 91 Ocena negatywna 79

co za bezsens z tymi wojnami. najgorsze ze mimo iz wydaje sie to niemozliwe to chyba w potrzebaby bylo tylko lilka lat negatywnego PR by znowu sie powtorzylo niekoniecznie w takich samych rolach. Oby Bóg nas chronil.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Roman Woźniak 08.12.2010 20:50

Ocena: Ocena pozytywna 87 Ocena negatywna 94

Do autorki, dla dokładności, rozbierając kobiety, to rajstopy z 2 strony znane są od lat 60 więc w czasie okupacji nie mogła zdejmować rajstop.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kazimierz Kolebuk

Kazimierz Kolebuk 07.12.2010 20:28

Ocena: Ocena pozytywna 85 Ocena negatywna 87

Znam te historie z opowieści mojego taty, ma teraz 86 lat. Mam już przygotowany materiał na ten temat, ukaże się, kiedy wrócę do serwisu po okresie banicji.
Autorka za ten materiał zasługuje na szacunek i uznanie.
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Drabik 07.12.2010 19:53

Ocena: Ocena pozytywna 99 Ocena negatywna 94

Dobrze by było wydać ten tekst ponieważ w ciekawy sposób pokazuje relację jakich wiele a jednak każda z nich jest nie powtarzalna. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Kato 07.12.2010 16:24

Ocena: Ocena pozytywna 96 Ocena negatywna 94

To musi być niewyobrażalne cierpienie tak żyć...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 07.12.2010 15:55

Ocena: Ocena pozytywna 108 Ocena negatywna 87

Dobrze, że są takie osoby jak Autorka, które ocalają od zapomnienia. To już ostatni dzwonek. A tyle historii jeszcze nieopowiedzianych...

Trudno pisać o tym, gdy dotyczy bliskich... a czas ucieka.

Szkoda, że nikt nie mógł nam pomóc w opublikowaniu pokaźnej już antologii - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Małgorzata Najda 07.12.2010 15:16

Ocena: Ocena pozytywna 98 Ocena negatywna 88

Również w mojej rodzinie nie wypowiadały się osoby, które przeżyły podobny koszmar. Jeden z krewniaków w ogóle z nikim nie rozmawiał.
Wydaje się, że okrucieństwo wojny więcej zrobiło złego niż możemy sobie wyobrazić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak 07.12.2010 13:43

Ocena: Ocena pozytywna 107 Ocena negatywna 83

Wstrząsająca relacja. Mówienie o tym jest na pewno formą terapii. Osoba z mojej rodziny nie chce mówić, unika tematu, przeżycia z Majdanka tkwią w niej po dziś dzień i zabierają mowę

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.