Facebook Google+ Twitter

Wspomnienia z Podlasia: Gniazdko na dary od zająca świątcznego

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-04-04 17:20

Panuje powszechna opinia, że w obecnych czasach tempo życia przypomina galopującego rumaka. Bardzo szybko żyjemy, jeszcze szybciej się starzejemy i w końcu umieramy... Proponuję na chwilę zatrzymać się w tym pędzie i odprężyć.

Przez chwię zapomnijmy o troskach świata i komercji absurdu. Przenieśmy się w miejsce, gdzie Fot. ilustracyjna / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Lepus_timidus_zajac_bielak001.jpgciemne meandry wielkiej puszczy były świadkiem, jak Święta Wielkiej Nocy na podlaskiej wsi obchodziłem. W pamięci swej gmerając, wydobyłem jedno ze wspomnień swojego dzieciństwa. Opisuję w nim, jak dzieciakiem, któremu siedem wiosen już minęło, gniazdo dla zająca wystroiłem.

Gdy z nastaniem kwietnia pogoda stawała się nieco łaskawsza, w miejscach nieco bardziej zacisznych, pierwsze przyczółki poczęła wiosna zdobywać. A podmokłe bindugi zakwitały kobiercem białych zawilców, wiadomym już było, że Świąt Wielkiej Nocy czas idzie. Nie pomny nauk rodzicieli swoich, wiadomym mi było, że w Święta Wielkiej Nocy, zając prezenta grzecznym dzieciom w gniazda dlań przystrojone, nosić będzie. Nie masz dziatwy na Bożym świecie, która z onym obyczajem obznajomiona, by takowej pory nie czekała. Oczekiwał i ja. Siostra u mnie w domu jeszcze była, imienia jej nie podaje, co by przypadkiem to czytając, rugać mnie nie poczęła...

Każde z nas, w sekrecie przed sobą, poczęło wyplatać gniazdo na dary, jakowymi zając nas uradować miał. Gniazdo one z patyków czynionym było, siankiem i mchem wymoszczone, co by, przytulnie, miękko i wygodnie zającu było. Cichaczem podpatrzył ja siostry dzieło i o mało mowy nie postradał z podziwu. Nawtykanych w gniazdo szmatków kolorowych ujrzał ja, niczym tęczy skrawek kolorem barw mieniący się.

Podumał ja, co by tu poczynić, by zająca swym gniazdem, niczym siostra uradować. W naszej chudobie pietuch z kolorowym w pióra, zdobnym ogonem paradował. Dwa razy ja nie dumał, dawaj wabić go ziarnem pszenicznym, co by piór kolorowych z ogona mu udrzeć. Ufny pietuch Cyrylem zwany, niecnych zamiarów nie wyczuwszy, w dziecięce łapska popadłszy, jednym szarpnięciem piękny ogon postradał...

Cyryl z piór przeze mnie łupionym będąc, wrzasku przy tym poczynił, co nie miara, aż Matuś na podwórek wyjrzała. Matuś zerknąwszy w niebo, czy oby jastrzębia nie widać, nie ujrzawszy nic, co mogło niepokój poczynić, uspokojona powróciła ciasto świąteczne zagniatać. Skrywając pod swetrem garść kolorowych piór, które żywcem z pietucha żem wydarł, skryłem się w izbie, by gniazdo dla zająca w nie przystroić. Starannie je wymościwszy, co bardziej kolorowe pióra, ku ozdobie - na wierzchu pozostawił. Powiadam Wam, pięknie wyglądało gniazdo, dumnym ja, ze swego dzieła, skrywszy gniazdo w sekretnym miejscu za komodą, oddałem się innym zajęciom.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

A ja właśnie jestem na Podlasiu. Odwiedzę Grabarkę, Białystok i okolice. Udam się przez Tykocin w kierunku Torunia. Mam nadzieję, że pogoda mi dopisze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Antoś !To co opisałeś ożyło w twoim sercu.Wspomnienia o matce ,ojcu i kochnej siostrze .To co przeżywałeś w tym czasie pozostanie w Tobie do końca życia. Historia jest mi bliska z tym jastrzębiem też przylatywał do nas na podwórko. Obudziłeś we mnie tamte wspomnienia dzięki Antoś . Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Antosiu Drogi! Wybacz! Jak mogło mnie pod Twoim - nad podziw wspaniałym - opowiadaniem zabraknąć? Wzruszyłem się! Tak jest mi bliska jego atmosfera, że aż się wstydzę. Choć człowiek nie powinien wstydzić śię swoich słabości i wzruszeń.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.04.2010 20:57

Ludzie starsi upraszczali sobie życie i dla wygody posługiwali się skrótami, lub nazwami jakie sami nadali. Podlasie słynie z tego,że jest tam skupisko wielonarodowościowe ( Litwinie, Ukraińcy, Białorusini, Tatarzy, Polacy, Żydzi ) długo uczyli się nawzajem swoich języków dlatego odczuwalne są wpływy rosyjskie i zniekształcenia mowy. Teraz w większości posługują się poprawną polszczyzną, ale są miejsca, gdzie, jak ktoś nie swojak, to nie ma szans na dogadanie się. Często z takim przypadkiem spotykają się ci, których nie zaakceptują. Pomimo, że naród szczery:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W dzieciństwie miałam do czynienia z gwarą z okolic Międzyrzeca Podlaskiego i Białej Podlaskiej. Z tego co zapamiętałam to tylko tyle, że na chłodnik (to taka zupa na kwaśnym mleku) mówiło się w tamtych stronach - chołojec. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.04.2010 20:16

Widzisz Sławo:) Nie jest to wcale trudne:) Gorzej bywało jak Pani od polskiego, na lekcji słowa takie usłyszała, oj było pisania po lekcjach, było.....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.04.2010 19:46

Sławo, przy kolejnym pisaniu, postaram się słownik na końcu zamieścić:) Mowa polska wzięła tu górę, gdybym samym dialektem napisał - nie wtajemniczeni, nijak by nic z tego nie zrozumieli:) Bez urazy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uświadczy jeszcze w Zwierzyńcu, gdzie jest ich hodowla i całkiem spore stado. Tarpanów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niech ci będzie że szczęście:), one są w Popielnie jedną z kilku atrakcji turystycznych, a na łódce zarysowały tylko trochę listwy odbojowe :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.04.2010 20:22

Magdo to miałaś wielkie szczęście , że widziałaś te koniki :))) Mam nadzieje ze łódki zbyt mocno nie poturbowały.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.