Facebook Google+ Twitter

Wspomnienia z wojny. "Miałem się schować we wnęce na drewno"...

Są to wspomnienia dziecka wojny. Utkwiły mi w pamięci różne momenty życia i straszne, i głupie... Nie zdawałem sobie sprawy, że śmierć była tuż tuż i mnie tylko powąchała...

Niemcy. / Fot. Hans Sönnke, http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Germans_at_Polish_Border_%281939-09-01%29.jpg&filetimestamp=20080211014902, 1.09.1939Fotoplastykon

*****
Zdarzają się takie noce, że leżąc w półśnie, dochodzą do mnie jakieś mgliste wspomnienia i przed oczami przesuwają się obrazy z dzieciństwa, istny fotoplastykon...

***
Może było tak... Duża kuchnia w domu przy ulicy Kotlarewskiego w Sołotwinie... Na stole przykopcona lampa naftowa. Przy rodzącej krząta się lekko ślepawa babka. Ostatni skurcz i na świecie pojawia się obślizgły, wrzeszczący noworodek... Przecięcie pępowiny... Pada pytanie: „Dziewczynka”? Akuszerka przybliża lampę... Nie!

***
Kołyska, a w niej niemowlak... Matki nie ma... A ten się drze ... Może jest głodny, a może mu mokro... Urodzi się taki i już dodatkowa gęba do jedzenia i do podziału w spadku... Dwaj bracia: dwunastolatek i dziewięciolatek sprawują opiekę. Kołyszą mocno, coraz mocniej, niemowlak wypada na podłogę...

***
Zima w tych stronach przychodzi wcześnie i trzyma długo... Od strony Manasterczan, na przełaj, przez ośnieżone pola idą moi rodzice. Młodzi, szczęśliwi wracają do domu. Może powiadomili moich dziadków, że za długo oszczędzane, chyba 500 dolarów, dokupili kawałek pola. Cieszą się. Pole - kapitał żelazny. Nie zmoże go ogień, nie zabierze woda. Ciągną sanki. Leżę na tych sankach i obserwuję niebo cudownie rozgwieżdżone. Jest siarczysty mróz. Pod butami idących skrzypi śnieg. Z ust bucha para... Gdzieś z oddali niesie się wilcze wycie...

***
Bracia tłuką się. Zaczepny jest ten starszy. Chce koniecznie rządzić. Nie chce ustąpić młodszy. Pomagam mu, bijąc starszego po nogach haczykiem od paleniska. Wróci w sobotę po pracy ojciec i będzie paskiem od spodni rozsądzał sprawę...

***
Sołotwiński rynek. Jest któryś tam dzień września 1939 roku. Od strony Nadwórnej wjeżdża oddział sowieckiej konnicy. Sołdaty w szarych szynelach, czapki - spiczaste budionki z czerwonymi gwiazdami, na plecach krótkie karabinki, przy siodłach szable... Aha! Wybuchła wojna. Polski już nie ma...

***
Koniec kułaczenia... Na naszych polach pojawiły się ciężkie „stalińce”, ciągnące wieloskibowe pługi. Teraz będzie tu kołchoz. - No, o co wam, chadziaj, chodzi? Teraz wszystko jest już wasze... Po chleb trzeba ustawić się w kolejce...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Kazimierz Najman
  • Kazimierz Najman
  • 29.03.2012 13:55

Cudowne wspomnienia. Ja polecam też wspomnienia Eugena Muszyńskiego. Tytuł "fatum wojny", autor B. Muszyńska.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jerzy Tichanowicz
  • Jerzy Tichanowicz
  • 02.06.2011 20:39

Świetne refleksje z dzieciństwa naszego rocznika, teraz to horror- wówczas codzienność. Czytając widziałem również siebie w podobnych sytuacjach. Twój rówieśnik z Polesia miałem trochę mniej szczęścia . Z filii Gross-Rosen w Wałbrzychu do Polski już nie musiałem wracać wystarczyło osiedlić się w Złotym Stoku . Tu zawsze zazdrościłem Ci tylko obu rodziców. 9*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponownie wracam do mojej propozycji stworzenia Antologii opowieści świadków historii - link
Ocalmy od zapomnienia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst jest bardzo dobry. Wspomnienia smutne ale prawdziwe. Ma Pan talent. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakie prawdziwe i ... wstrząsające!

Komentarz został ukrytyrozwiń

...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.