Facebook Google+ Twitter

Wspomnienie o Andrzeju Bobkowskim, "chuliganie wolności"

26 czerwca minie 50 lat od przedwczesnej śmierci emigracyjnego pisarza Andrzeja Bobkowskiego. Redaktor paryskiej „Kultury”, Jerzy Giedroyć, uważał go za jednego ze swoich najważniejszych współpracowników.

 / Fot. Materiały prasoweDługo zakazana na polskim rynku wydawniczym twórczość tego „chuligana wolności” od kilku lat przeżywa renesans. Właściwie jest autorem tylko jednej książki – „Szkiców piórkiem”. Pisał też
eseje i opowiadania, które ukazały się w różnych czasopismach. Zachowała się również i została wydana przez Czytelnik jego bogata korespondencja z Jerzym Giedroyciem z lat 1946-1961, wybór korespondencji z Anielą Mieczysławską w 2003 roku wydała Ruta. W Bibliotece Więzi ukazały się: Z dziennika podróży, Listy do Tymona Terleckiego i Zmierzch.

Nic jednak nie dorównuje jego dziennikom. Ktoś słusznie zauważył, że Bobkowski tworzył najznakomitszą literaturę wówczas, gdy na gorąco zapisywał swoje wrażenia. Kiedy sięgał po fikcję, był mniej przekonujący. „Szkice piórkiem” potwierdzają powiedzenie, że najlepsze powieści pisze się swoim własnym życiem.

Ceniony przez przyjaciół za szczerość, lojalność, uczciwość, prawość, prostolinijność, szacunek do drugiego człowieka był wierny w przyjaźni.
Urodził się w 1913 roku w Wiener Neustadt. Jego ojciec był profesorem Theresianische Akademie w Wiedniu, później polskim generałem. Matka pochodząca z rodziny szlacheckiej była siostrą Osterwiny. Stryj Aleksander był w sanacyjnej Polsce
ministrem gospodarki i zięciem Mościckiego.

Nie dopuszczono go do matury, gdyż zamiast się uczyć wolał jeździć po Krakowie na rowerze. Maturę zdawał pół roku później. W latach 1933-36 studiował ekonomię w Szkole Głównej Handlowej. W marcu 1939 roku wraz z żoną Barbarą wyjechał do Francji i podjął pracę w fabryce broni w Châtillon pod Paryżem. Francja miała być krótkim etapem ich podróży, skąd mieli popłynąć do Buenos Aires.

W Paryżu zastała ich wojna. Bobkowski bez powodzenia próbował wstąpić do polskiego wojska. Po napaści Niemiec na Francję został wraz z fabryką ewakuowany na południe Francji do Carcassonne. Pojechał tam wraz z kolegą rowerem. Relacjonował prawie dzień po dniu swoje spostrzeżenia i przemyślenia, odkrywanie urody Francji, zawód spowodowany konformizmem Francuzów, rozczarowanie intelektualistami, którzy bezkrytycznie zachwycali się komunizmem.
Do Paryża wrócił również rowerem przez Lazurowe Wybrzeże jesienią 1940 roku. Znalazł zatrudnienie w biurze likwidacyjnym Atelier de Construction de Châtillon. Cały czas udzielał tajnej pomocy polskim robotnikom. Dziennik rozpoczyna się 20 maja 1940, kończy się 25 sierpnia 1944 roku w momencie wyzwolenia Paryża przez Aliantów.

Tymon Terlecki pisze: „Bobkowski rozpoczynając dziennik liczy 26 lat i zostaje pisarzem od razu”. Urzekająca jest intensywność jego przeżyć. Pisze w czasie ewakuacji fabryki z Paryża, podczas niezwykłych i pełnych blasku dni na południu Francji, powróciwszy do okupowanego Paryża i przeżywając w nim dni niechlubnej historii Francuzów. Rozkłada notes w hotelach, pod namiotem, na plaży i w domu powodowany wewnętrzną koniecznością i przekonaniem, że warto utrwalić niezwykły czas, tę przemijającą już epokę. Wojna zbyt wiele zmieniła w historii społeczeństw, a pokój, który w końcu nastanie, nie będzie powrotem do przeszłych form. Dzięki pisaniu odnajduje też samego siebie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Świetny tekst ze smakowitymi cytatami Mistrza.Gratulacje!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawy artykuł, kreślący niebanalną sylwetkę Bobkowskiego. Kiedyś w TV Polonia oglądałam film o nim dlatego nie jest mi obcy. Mimo wszystko jest zapomniany, dobrze Krystyno, że przypomniałaś tego ciekawego człowieka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.