
Miałem zaszczyt obcować z księdzem Peszkowskim na planie filmowym i poza nim. Odwiedzałem jego ciasne mieszkanko nieopodal Zamku Królewskiego. Byłem tam z redaktor naczelną Programów Wojskowych,
Anną Pietraszek. Zanim rozpoczęliśmy działalność misyjną w TVP S.A., ksiądz kapelan poświęcił pomieszczenia Redakcji Programów Wojskowych i Obronnych. Było to oczywiście przedmiotem wielu uszczypliwych uwag starych dziennikarskich wyjadaczy, a nawet jawnych kpin. Dzisiaj wiem, że to miało nie tylko symboliczne znaczenie.
Za sprawą księdza Peszkowskiego odbywały się pierwsze transmisje z uroczystości w lasku katyńskim. Nawet tam dochodziło do oczywistych afrontów, jakie usiłowano mu czynić. Zabrakło wtedy krzesła dla tak szacownej, a politycznie kłopotliwej w tak niedawnym okresie, osoby. Przez moment ksiądz Peszkowski postanowił po prostu stać, a zakłopotani organizatorzy cudem odnaleźli zaginione krzesło.
Byłem w spalonym, powstańczym kościółku, gdzie zbierali się członkowie Rodzin Katyńskich. Właściwie tylko przypatrywałem się i kibicowałem tym, którzy autentycznie przeżywali śmierć swoich bliskich w Ostaszkowie, Charkowie i Katyniu. Mam, co prawda zamordowanego członka rodziny, ze strony swojej zmarłej żony. Zabity w Charkowie Ignacy Szewczyk był powołanym z rezerwy geodetą. Piwnice, w których odbywała sie egzekucja odwiedził po wielu latach ksiądz Zdzisław Peszkowski i tam dotykając pomalowanych zieloną
farbą olejną ścian, modlił się nie tylko za dusze pomordowanych.
Modlił się za zbrodniarzy i namawiał do przebaczenia. Ksiądz odbył swoja osobistą Golgotę na Wschód, gdzie z wielkimi oporami, ale zdecydowano się go wpuścić. Kiedy jako rotmistrz Wojska Polskiego jechał w transporcie na śmierć, pociąg zatrzymał się na stacji Gniezdowo. Rozpętała się wielka burza z piorunami i to spowodowało, że ksiądz nie został dołączony do transportu tych nieszczęśników, którzy spoczywają w katyńskim lesie.
Ksiądz Peszkowski poczuwał się do pomocy Polakom w Kazachstanie. Przez wiele lat po wojnie za Oceanem opiekował się polskimi harcerzami. To dzięki niemu powstał Związek Harcerstwa Rzeczpospolitej. Trudno zliczyć otrzymane przez księdza odznaczenia i ordery a także dyplomy honorowe. Pozostanie na zawsze w mojej pamięci, jako wspaniały mówca, natchniony kaznodzieja. Wielki sercem człowiek nawoływał w modlińskim Forcie Napoleona do przebaczenia. Rejestrowałem jego mszę jako widowisko, czyli fikcję, ilustrację poematu Tadeusza Nowaka. Tymczasem ta inscenizacja pozostała jednym z nielicznych śladów obecności tego wspaniałego rycerza wiary , nadziei i miłości na Ziemi.
Zobacz mszę z Fortu Napoleona