Facebook Google+ Twitter

Wspomnienie o Macieju Frankiewiczu

Rankiem 16 czerwca zmarł Maciej Frankiewicz – wiceprezydent Poznania. Poznaniacy będą go wspominać jako człowieka kochającego sport, bo właśnie w tej dziedzinie zrobił najwięcej dla współczesnego Poznania.

Maciej Frankiewicz / Fot. PAPRok 1982. Dwudziestotrzyletni Maciej Frankiewicz po raz pierwszy zostaje internowany. Od tej pory ukrywał się i uciekał z więzienia. Kolportował poznański „Tygodnik Wojenny”. Rok później był zainteresowany działalnością Solidarności Walczącej. Wraz z zebraną przez siebie grupką ludzi, kradł maszyny do pisania i powielacze. Z trójką współpracowników wydał pierwszy numer „SW OP”. Pieniądze na to działalność otrzymywał z Wrocławia, dokąd dostał się w kwietniu 1983 roku dzięki Grzegorzowi Schetynie. Do 1986 roku podpisywał się pseudonimem „Stefan Bobrowski”.

Po dwóch latach od rozpoczęcia działalności „SW OP” miało trzy drukarnie oraz 40 osób zaprzysiężonych. W międzyczasie odbyło się kilka aresztowań. Maciej Frankiewicz na pogrzebie własnej babci w grudniu 1985 roku pojawił się w kajdankach. Gdy znaczna część ludzi wycofała się po amnestii w 1986, on zaczął działać na własną rękę. Rok później wydawał także pisma zakładowe. Jednym z wydarzeń, które wspominał, był dzień przyjazdu papieża w 1983 roku. Dostrzegło go dwóch milicjantów, rozpoczął ucieczkę.

- Żaden z nich na szczęście nie pomyślał o tym, że można mi było podnieść nogę - jedyny punkt zaparcia. Brak zderzeń szarych komórek w głowach funkcjonariuszy miewał jednak swoje dobre strony. Chociaż czasami można było pomyśleć, że posiadali tylko po jednej. Ucieczka po przejeździe samochodu z Ojcem Świętym trwała dłuższą „chwilę”: Zamenhofa, Majakowskiego, w poprzek Malty. Nie to żebym chodził po wodzie - zbiornik był pusty z powodu oczyszczania dna... - wspominał to wydarzenie po latach.

Kolejną „przygodę” przeżył na osiedlu Kosmonautów, po kilku latach, kiedy odbierał dwie torby jednego z czasopism konspiracyjnych. Ponownie namierzyło go trzech funkcjonariuszy, więc Frankiewicz rozpoczął ucieczkę maluchem. Wsiadł do auta i uruchomił silnik. Jako, że teren był kontrolowany przez SB, miał nieco ograniczoną drogę ucieczki, ograniczającą się do schodów parkowych oraz spacerowych alejek. - Pechowy funkcjonariusz SB uwiesił się na drzwiach malucha pokazując wszem i wobec swe poświęcenie i odwagę. Niestety, po włączeniu drugiego biegu krok zrobił mu się nieco nierówny... Zapewne, oglądając filmy akcji zapomniał o bajce z misiem Yogi, który przebierał nogami prędzej od światła. - Tak rozpoczęła się jego kolejna ucieczka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.