Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

62721 miejsce

Wspomnienie o Polce prześladowanej przez UB

Po powrocie z wojennej tułaczki do Polski, aż do rozpadu PZPR, pani Irena była prześladowana w pozornie wolnym kraju.

Koniec wojny panią Irenę zastał w Wielkiej Brytanii, gdzie trafiła wraz z brygadą spadochronową gen. Sosabowskiego - tej, o której opowiada film pt. "O jeden most za daleko". Tam też, na krótko przed rozformowaniem brygady w czerwcu 1947 roku, nasza bohaterka otrzymała drogą radiową wiadomość, że poszukuje jej pozostała w Polsce matka, która pragnęła powrotu córki do Warszawy.

Pani Irena natychmiast wzięła 3 miesięczny urlop wojskowy, zapakowała podstawowe rzeczy prócz munduru, i wyruszyła do obozu przejściowego. Obóz przeznaczony dla Polaków wracających z jednostek wojskowych całej Europy znajdował się na terenie Niemiec. Rezydowała w nim delegatura UB. Stamtąd, przez Berlin i Hamburg, ciężarówkami przewożono byłych żołnierzy do Szczecina.

Po polskiej stronie granicy czekał oficer, który łamaną polszczyzną każdemu deklarującemu pozostanie w kraju obiecywał stuzłotową zapomogę. Pani Irena zaprotestowała mówiąc, że za taką kwotę nie można w Polsce przeżyć. Te słowa uznane zostały za prowokację. Naszą bohaterkę zamknięto w biurowcu zamienionym na więzienie. Po 48 godzinach aresztu bez żywności, wody i dostępu do toalety wręczono jej papier, pióro oraz kałamarz i polecono napisać życiorys.

Przedstawiona wersja nie uzyskała aprobaty UB, gdyż pani Irena nie podała Moskwy jako miejsca urodzenia ani prawdziwego nazwiska. Jej matka przed rewolucją była właścicielką domu mody w Moskwie; nasza bohaterka zataiła te fakty, gdyż obawiała się, że odkrywszy jej "burżuazyjne pochodzenie" władza komunistyczna może zarówno ją, jak i jej matkę, zesłać na Syberię. Nowa, również bardzo wyważona wersja życiorysu pani Ireny pozwoliła jej zażegnać to niebezpieczeństwo.

Podczas pobytu w biurowcu, pani Irena cały czas śledziła zachowania wartowników, i pewnego czasu to wykorzystała. Gdy pijany wartownik któregoś dnia zapomniał zamknąć drzwi do celi, nasza bohaterka uciekła na dworzec PKP, skąd wyruszyła do Warszawy. Tułając się po ulicach, spotkała dawnego przyjaciela z AK, wówczas opiekuna społecznego na Woli. Dzięki niemu i PCK odnalazła mamę oraz znalazła pracę w sekcji pedagogicznej Robotniczego Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci na Żoliborzu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.