Facebook Google+ Twitter

Wspomnienie posierpniowe

W ferworze bijatyk i pyskówek politycznych zapominamy o ludziach ważnych. To największy grzech naszych czasów.

Lech Wałęsa ze swoja teczką z IPN / Fot. Adam WarżawaNie będę pisał o Giertychu i Sejmie. Nie chcę komentować spektakularnej klęski polemicznej Jacka Kurskiego. Dziś chcę zadać inne, prowokujące pytanie: czy pamiętacie jeszcze o Lechu Wałęsie? To pytanie wzbudzi pewnie co najmniej kilka uśmiechów, a jeszcze więcej uśmieszków. "Pamiętamy".

A ja mam wrażenie, że pamiętamy coraz rzadziej i coraz słabiej. W IV RP Wałęsa znalazł się niemal w izolacji. W telewizji częściej można obejrzeć jego adwersarzy niż pierwszego szefa Solidarności. Co więcej, ponure wrażenie wywierają na mnie coroczne obchody porozumień sierpniowych - wszyscy fetują, a Lech sam składa kwiaty. No, może nie do końca sam, ale z maleńką grupką współpracowników. Prawie sam. Nie ma go na zjeździe związku, nie ma go w telewizji. W tym roku nakłada się na to sprawa jego zdrowia. Ale izolacja Wałęsy widoczna jest od lat. I mnie osobiście frustruje.

Zgadzam się z oponentami Lecha - w wolnej Polsce Wałęsa popełniał błędy. Mnie raziły szczególnie dwa: po pierwsze, odcinał się od ludzi Solidarności na rzecz ludzi z niejasnymi powiązaniami (chociaż obserwując część obecnych "elit", trzeba mu przyznać nieco racji); po drugie, przytłoczyła go sprawa tzw. agentury. Do pewnego momentu kręcił, potem mówił, że coś podpisał - całość zrobiła fatalne wrażenie.

Ale czy obie te sprawy - dziś w gruncie rzeczy historyczne - usprawiedliwiają powszechną niemal obojętność dla wodza Solidarności? W latach 80-tych w otoczeniu Wałęsy "grzała" się niemal cała elita opozycji. To on był gwarantem ciągłości związku, to on scalał i jednoczył. To dzięki niemu Solidarność przetrwała. To mit jego osoby, jego nagrody Nobla utrzymywał słabiutką opozycję przy życiu. To jego pojedynek telewizyjny z liderem komuszych związków był komentowany w całym kraju. To zdjęcie z Wałęsą na plakacie było przepustką do pół-wolnego Sejmu wybranego w 1989 r. Dla mnie, rocznika 1971, był symbolem zmian.

Dziś, zamiast wielkich zasług Wałęsy, analizuje się, jakie znaczenie mógł mieć jego podpis pod esbeckim dokumentem. Dziś, gdy ekipa TVP ma przeprowadzić z kimś wywiad w porcie lotniczym w Gdańsku, zasłania logo Airport Lech Wałęsa (oficjalny powód: tło ma być jednolite). Błędy z czasów zamierzchłych i z czasów prezydentury stawia się ponad zasługami z czasów walki z komunizmem. Jakie to dzisiaj łatwe. I jakie niesprawiedliwe.

Nigdy nie byłem specjalnym fanem wszystkiego, co Wałęsa robił i mówił. Ale - jak pisałem wyżej - był on dla mnie symbolem. Ale gdy dziś widzę osamotnionego Wałęsę, myślę, że potraktowaliśmy go wszyscy niesprawiedliwie. Że niewielkie błędy przesłoniły wielkie zasługi. Że jako społeczeństwo nie pokazaliśmy wielkości ducha i wyrozumiałości. Nie zdobyliśmy się na przebaczenie. A może po prostu nie lubimy tych, którym wiele zawdzięczamy. Jakież to polskie...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Zgadzam sie z poprzednikiem. W stanie wojennym, gdy cały zarząd związku siedział, ktos organizował paczki dla internowanych, ktoś inny pomagał ukrywać się poszukiwanym działaczom, jeszcze ktos inny organizował pomoc dla rodzin internowanych, nie wspominając juz o druku i dystrybucji czasopism. Ci ludzie w wiekszości nic nie zyskali a często stracili na zmianie ustroju. Żyją skromnie i trzochę im głupio patrzeć na byłych funkcjonariuszy SB pobierających solidne emerytury. Coś poszło nie tak i dlatego Lech Wałęsa jest postrzegany nieco dwuznacznie. Co nie zmienia faktu, że jest postacią historyczną i w latach 80-81 od jego zdania zależało jakie kroki podejmie związek. Mogł jednym słowem spowodować paraliż całego kraju, bądź też jemu zapobiedz tak jak to mieło miejsce w marcu i kwietniu 81.
MTW rocznik 1964

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprowadzanie pierwszej Solidarności do Lecha to ogromne nadużycie. Jeszcze we wrześniu 81 nie było całkiem pewne, czy zjazd wybierze go na szefa związku.
Legendą to on stał sie w stanie wojennym kiedy był internowany, (nie poszedł na kolaboracje i nie zeszmacił sie w telewizji jak Kułaj) i dostał Nobla.
On był sobie legendą, a na wolna Polskę pracowali ludzie poświęcający wszystko na codzienne knucie przeciwko czerwonemu. W 89 roku, w nagrodę za to dostali oszustwo przed druga runda półwolnych wyborów (przekręt Wałęsy i Jaruzela z listą krajową PZPR).
Od tej pory nie szanuje go a "podziemni" przekonali sie, ze są nawozem historii i nie maja nic do gadania w wolnej Polsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jako rocznik '77 chylę czoła przed Wałęsą.
Nie umniejszam Jego win, ale uważam, że zasługi miał dużo większe.
Ale, czy my potrafimy jeszcze doceniać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie gloryfikuję i nie potępiam ale dla mnie również (może to kwestia rocznika), Wałesa na zawsze pozostanie symbolem walki i zwycięstwa nad komuną. Czy o tym nobliście będą pamiętać będą nasze wnuki?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.09.2007 10:01

A może po prostu wyzbylismy się złudzeń i normalniejemy. Powoli, boleśnie, ale naprawdę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.