Pozycja materiału w rankingach:

Bywają sytuacje, w których serce i umysł na równi nie przyjmują do wiadomości faktów. Tak było rok temu, Zdzisław odszedł 26 października. Dziś, pozostaje nam wspomnienie...
Zdzisław Narbuntowicz był dla mnie tatą. Był także mężem i synem. Był człowiekiem o wszechogarniającym umyśle i równie wielkim sercu. Z wykształcenia inżynier elektronik, z zamiłowania dziennikarz, humanista, czasem tłumacz. Imponował wiedzą w wielu dziedzinach, inteligentnym poczuciem humoru, słuchał ciekawej muzyki, jeździł konno, u boku często miał psa. Minimalista, nie lubił przepychu tak w życiu, jak i relacjach, narzucania mu zdania, marzył o domu pod lasem, odpoczywał sam. Często myślałam, że bardzo się różniliśmy, dziś pisząc poprzednie zdanie, uświadamiam sobie, coś zupełnie innego.Zobacz także:
Artykuły
(40)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.88)
Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ryszard Jan Zagórski 16.11.2010 22:22
Piękne wspomnienie. Tak jakoś życie jest urządzone, że najlepsi ludzie zbyt wcześnie odchodzą. Z pewnością na długo pozostanie w pamięci wielu ludzi.
Jaruś i Mamka 31.10.2010 23:25
Martuś.Dziękujemy za to wspomnienie.Nam również Go bardzo brakuje.Był naszym najukochańszym wujkiem pod słońcem a mamy najlepszym szwagrem.Często Go wspominamy.Nie odmówił nam nigdy pomocy kiedy Go o to prosiliśmy.Nigdy nas nie zawiódł.Był zawsze pogodny i uśmiechnięty.TAKIM POZOSTANIE W NASZYCH SERCACH.
Ewa Michalak 26.10.2010 23:06
Dziękuję Ci za piękne słowa. Jesteśmy dzisiaj z Nim i nam też bardzo Go brakuje, bo przecież był cudownym człowiekiem.