Facebook Google+ Twitter

Wśród ton techno śmieci, łamanych haseł i kradzionych danych

"Fałszywe lustra" to drugi tom dylogii Sergieja Łukjanieki opowiadającej o przygodach "nurka" Leonida i jego przyjaciół. Tym razem problemy głównych bohaterów sięgają poza Głębię.

Okładka / Fot. Materały promocyjne"Fałszywe lustra" to drugi tom dylogii Sergieja Łukjanieki opowiadającej o przygodach "nurka" Leonida i jego przyjaciół. W pierwszej części mieliśmy okazję poznać głównego bohatera - Leonida - oraz dowiedzieć się na czym polega jego bardzo osobliwa praca. Lonia, bo tak mówią o nim znajomi, był "nurkiem" - zajmował się wykradaniem ważnych informacji z cyberprzestrzeni oraz wyciąganiu ludzi, którzy w wirtualności przebywali za długo.

Lonia był nurkiem, ponieważ akcja "Fałszywych luster" rozgrywa się dwa lata po wydarzeniach przedstawionych w "Labiryncie odbić". Nurkowie przestali być potrzebni, po prostu rozpłynęli się w powietrzu. Niektórzy z nich zaczęli pić, niektórzy zostali hakerami a inni, tacy jak główny bohater powieści, rozpoczęli pracę w firmie mającej swoją siedzibę w świecie wirtualnym. Oczywiście nie wspominając o tym, że wielu z nich, m.in Leonid, zapadli na deep psychozę - chorobę psychiczną, która występuje u osób przebywających zbyt długo w rzeczywistości wirtulanej. Niestety, pojawia się problem - ludzie zamordowani w wirtualności umierają naprawdę. Wszystko za sprawą broni trzeciej generacji (broń pierwszej generacji niszczyła software, drugiej hardware, trzecia zabija użytkownika).

W przypadku "Fałszywych luster" mamy do czynienia z powtórką z rozrywki. Łukjanienko ciągnie dalej swoją opowieść o wirtualnym świecie, którego problemy zaczynają przedostawać się do realnego. Ci, którzy czytali poprzedni tom dylogii zauważą znajome miejsca i nazwy, m.in "Labirynt" stworzony na podstawie "Doom'a". Ponownie pojawia się Maniak, znajomy Leonida - haker, który zaopatruje go w wirusy, pojawia się jego ukochana Vika - wszyscy zostają wplątani w dość skomplikowaną sprawę, która zagraża istnieniu użytkowników Głębi - w wirtualności oraz w rzeczywistości. Cała historia okraszona jest filozoficznymi przemyśleniami głównego bohatera na temat
ludzkiej natury oraz natury Głębi - po co została stworzona, czym miała być dla ludzi i czym jest naprawdę. Pojawiają się oczywiście bardzo interesujące rozwiązania "technologiczne" - Leonid pracując w firmie transportowej przyjeżdża do pracy pod jedną postacią a zmienia się w osiłka noszącego fortepiany po prostu wyciągając drugą osobowość z szuflady w swoim biurze. Kreatywność Łukjanienki ponownie daje o sobie znać.

Wydaje mi się, że "Fałszywe lustra" można potraktować tylko w jeden sposób. Wielbiciele talentu Łukjanienki powinni zdecydowanie sięgnąć po tę pozycję, wydaje mi się że logicznie byłoby najpierw zapoznać się z "Labiryntem odbić", ponieważ "Fałszywe lustra" mogą wydawać się momentami niezrozumiałe, nie znamy do końca relacji panujących między bohaterami oraz aluzji do ich czynów z przed dwóch lat.

Nie polecam czytania tej książki bez zapoznania się z "Labiryntem odbić" - to tak jak oglądać "Ojca Chrzestnego" zaczynając od trzeciej części. Książkę mogę także z czystym sumieniem polecić wszystkim wielbicielom cyberpunka - poczują się jak u siebie w domu, wśród ton technologicznych śmieci, łamanych haseł i kradzionych danych.

Wybrane dla Ciebie:


Zobacz inne materiały



Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.